Źdźbło w oku

Umiejętności dostrzegania szczegółów nie dostępuje każdy. Nie spada ona także z nieba, a wykorzystać ją można mając jedynie określone predyspozycje. Ale czy faktycznie opłaca się z niej w ogóle korzystać?

Idea mikrokosmosu zakłada, że każda drobinka kurzu, a wręcz każdy atom stanowi cały odrębny wszechświat. Każda zatem rzecz, zjawisko czy istota żywa, nieważne jak prosta na pierwszy rzut oka, kryje w sobie cały kosmos, czekający tylko na odkrycie. Jedynie osoby uważne, ciekawskie oraz niezwykle empatyczne są w stanie to dostrzec. Zmysł obserwacji jest trochę podobny do słuchu absolutnego. Istotna różnica polega na tym, że zamiast wyłapywania melodii z przypadkowych dźwięków uważny obserwator dostrzega elementy układanki, które pozwalają mu na poszerzenie postrzeganej rzeczywistości.

Ogrom małych rzeczy
Fani seriali na pewno kojarzą współczesną wersję Sherlocka Holmesa stworzoną przez BBC. Ta produkcja bardzo dobrze obrazuje proces myślowy słynnego detektywa, czyli dedukcję. Za każdym razem, kiedy Sherlock opisuje jej przebieg, można zobaczyć te elementy kryminalnej zagadki, które zdołał wychwycić oraz dowiedzieć się, w jaki sposób okazały się one pomocne. Mniej więcej tak (choć zdecydowanie mniej efektownie) funkcjonuje dobry zmysł obserwacji. Po sznurku do kłębka. Człowiek obdarzony takim talentem jest w stanie wiele zyskać. Im więcej informacji posiada o swoim otoczeniu, tym lepiej się w nim odnajduje. Ta umiejętność przydaje się zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Dzięki niej można poznać naturę drugiego człowieka i zrozumieć zachowania napotkanych osób. Oczywiście nie daje nam to takiej przewagi jak znajomość psychologii, jednak intuicyjnie pozwala określić nasze nastawienie. Tym sposobem unikamy znajomości, które wydają się być szkodliwe i jednocześnie rozpoznajemy ludzi szczerych i sympatycznych.

Chaos informacyjny
Jak ze wszystkim, talent stanowi jednak tylko kilka procent posiadanej umiejętności. Ze zmysłem obserwacji można się urodzić, ale trzeba nauczyć się umiejętnie go wykorzystywać. Należy wiedzieć, na jakie rzeczy powinno się zwracać uwagę. Wszelkie nieścisłości mogą prowadzić do niesprawiedliwej bądź niewłaściwej oceny danego stanu rzeczy. Zamiast więc sobie pomóc, możemy wyrządzić nieprzewidzianą szkodę… Powstaje zatem pytanie, czy posiadanie takich uzdolnień to rzeczywiście same plusy.

Zwracanie uwagi na szczegóły często bywa traktowane jako wścibskość. Ludzie na ogół nie lubią, kiedy ktoś dostrzega to, co starają się ukryć. Czasem można dowiedzieć się więcej, niż się chciało, np. rzeczy, które nierzadko dotyczą samego obserwatora lub jego bliskich. Rzeczy takich, o których wolałby nie wiedzieć. Jak to mówią: im mniej wiesz, tym lepiej śpisz. Nie zawsze jesteśmy też w stanie wykorzystać naszą spostrzegawczość w słusznym celu. Zdarza się, że możemy nią kogoś skrzywdzić, nawet niechcący. Niełatwo jest też przefiltrować bodźce, które do nas docierają. Niewłaściwy dobór spostrzeżeń prowadzi do zacierania prawdziwych informacji, a tego chcemy przecież uniknąć.

Subiektywny obiektywizm
Zastanawiając się nad korzyściami i szkodami, jakie płyną ze zmysłu obserwacji, warto też pochylić się nad tym, na czym w zasadzie polega i od czego zależy nasze postrzeganie szczegółów. Odpowiedź znaleźć można m.in. w artykule Widzimy to, co jest ważne dla nas profesor Ewy Gruzy z Katedry Kryminalistyki Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Według autorki na czynniki mające decydujące znaczenie w dokonywaniu obserwacji składają się: wiek, skupienie uwagi, motywacja, emocje, jakie nam towarzyszą w danej chwili, atrakcyjność wyglądu obiektu lub osoby, rola społeczna, płeć oraz światopogląd, w którym szczególną rolę odgrywają stereotypy. Wniosek jest taki, że wszelkie poczynione obserwacje musimy z góry uznać za całkowicie subiektywne. Istotne w tym przypadku są zwłaszcza emocje. To przez ich pryzmat postrzegamy poszczególne zdarzenia czy osoby. Od emocjonalnego zaangażowania w sprawę zależy to, jak zapamiętamy jej poszczególne wątki. Według profesor Gruzy zbyt dużo emocji dezorganizuje naszą uwagę, zbyt mało zaś obniża nasze zainteresowanie całą sprawą.

Istnieją także czynniki obiektywne, takie jak pogoda, pora dnia, roku czy odległość lub oświetlenie. Mają one równie znaczące oddziaływanie na naszą ocenę, co nasze warunki psychologiczne. Nie mamy na nie wpływu, a niestety potrafią w znacznym stopniu zniekształcić percepcję. Wystarczy jedynie gorsze oświetlenie, a już widziany przez nas obraz może zmienić się diametralnie. Czy zatem istnieje w ogóle coś takiego jak obiektywna obserwacja? I tak, i nie. Jeżeli nasze zmysły nie są ograniczone żadnym z czynników obiektywnych, to niektórym faktom nie da się po prostu zaprzeczyć, tym bardziej, jeśli są sprawdzalne, jak na przykład to, jaka pogoda panowała danego dnia. Jak jednak wynika z przedstawionych powyżej obserwacji, nawet pogoda potrafi być czymś zupełnie względnym. Tylko czy to naprawdę coś złego? W końcu każdy ma własną intuicję, ufa jej i doświadczeniu. Owszem, pod uwagę można brać jeszcze inne źródła wiedzy, ale one także nie są pozbawione czyjejś opinii. Koniec końców, każdy z nas dokonuje samodzielnych wyborów, za które musi później wziąć odpowiedzialność.

Analiza życia
Doskonalenie się w obserwacji wiążę głównie z tym, co robimy w życiu. W niektórych profesjach spostrzegawczość wydaje się niezbędnym wymogiem. Detektywi, dziennikarze czy pisarze muszą być wręcz znawcami życia. Muszą wiedzieć, jak przedstawiciel danego typu osobowości zachowa się w danej sytuacji, i jak w takim razie odnieść się do kogoś takiego. Muszą rozumieć pewne zjawiska społeczne i sytuacje, jakie te prowokują. Jednak to nie jedyne zawody, które wymagają kreatywności na tym polu. Także w biznesie spryt, wynikający z dobrej orientacji, jest kluczowym czynnikiem. Zawarcie korzystnej transakcji zależy przede wszystkim od tego, czy odpowiednio rozpoznamy intencje przedstawicieli drugiej strony. Trening czyni mistrza, a co za tym idzie, ludzie od dawna związani z handlem stają się wyczuleni na drobnostki, które pozostali najpewniej by przeoczyli lub szybko o nich zapomnieli.

Dostrzeganie szczegółów niesie ze sobą zarówno ryzyko, jak i spore korzyści. Wszystko zależy od tego, czy wiemy jak z tego korzystać. Jak uczy Biblia, najpierw powinno się zauważyć belkę w swoim oku, a nie źdźbło w oku bliźniego. Jednak czy dostrzeganie także samego „źdźbła” to faktycznie zawsze coś złego? Wytykanie innym wad nie jest mile widziane, ale to nie znaczy, że należy przestać zwracać na nie uwagę. Tym bardziej, że metafora „źdźbła” niekoniecznie musi oznaczać wady. To także drobne sygnały i znaki, które mówią nam, czego mamy się spodziewać po danej osobie. Czasem „widzieć źdźbło w oku” znaczy też dostrzec to, co ukryte. Co z tą wiedzą zrobimy, zależy już tylko od nas.


Dodaj komentarz