Z muzyką przez życie

Towarzyszy nam niemal zawsze: w drodze do pracy, podczas treningu czy spotkań towarzyskich. Kiedy jesteśmy zaspani, wybieramy tę energetyczną, która nas pobudzi i zachęci do aktywności. Na odczuwany przez nas stres najbardziej odpowiednia jest relaksacyjna, która nas odpręży i wyciszy. Muzyka odgrywa ogromną rolę w życiu człowieka, gdyż oddziałuje pozytywnie na nasz stan emocjonalny, psychiczny, a także duchowy.

 

Muzykoterapia jest uznaną formą leczenia. Wykorzystywana jest w różnych dziedzinach medycyny. Termin ten pochodzi od greckiego słowa „mo-usike” oraz  łacińskiego „miusica”, co oznacza nie tylko muzykę, lecz także sztukę śpiewu i gry na instrumentach. Drugi człon „therapeucin” oznacza w szerszym znaczeniu leczenie. Jest stosowana w leczeniu chorych od najdawniejszych czasów,  jednak dopiero po II wojnie światowej oficjalnie uznano muzykę jako środek terapeutyczny. Znajduje szerokie zastosowanie w medycynie (np. psychiatrii, kardiologii, intensywnej terapii, położnictwie, czy opiece paliatywnej).

 

W medycynie polskiej leczniczymi właściwościami muzyki zainteresowano się dopiero w latach pięćdziesiątych. Za prekursorów muzykoterapii w Polsce uważa się prof. Tadeusza Natansona oraz dr. n. med. Andrzeja Janickiego. To właśnie z ich inicjatywy powstał w 1972 roku Zakład Muzykoterapii w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej we Wrocławiu.

 

Jak muzyka oddziałuje na kobiety

Nie wiem, czy wiecie, ale muzyka słuchana w okresie prenatalnym wpływa zarówno na kobietę ciężarną, jak i na płód. Dziecko słyszy muzykę już w łonie matki, jego słuch kształtuje się bowiem między czwartym a  piątym miesiącem życia. Najpiękniejszą melodią dla rozwijającego się dziecka jest oczywiście głos matki oraz bicie jej serca. Wypowiadane słowa, śpiewane kołysanki, jej nastrój – to wszystko przekłada się na samopoczucie i prawidłowy rozwój dziecka. Odpowiednio dobrana muzyka nie tylko kształtuje wrażliwość maleństwa, które kobieta nosi pod sercem, ale też wpływa na jego kreatywność, koncentrację , inteligencję muzyczną oraz pamięć długotrwałą.

 

Dzieci, które słuchały muzyki w okresie płodowym lepiej się rozwijają, mniej płaczą, są spokojniejsze, szybciej przybierają na wadze, lepiej śpią, a także znacznie rzadziej chorują. Ponadto z licznych badań naukowych wynika niezbicie, że muzyka pozytywnie oddziałuje także na przygotowującą się do porodu matkę. Kobiety, które objęto dwutygodniową muzykoterapią, wykazały znaczący spadek stresu, lęku i depresji poporodowej w stosunku do kobiet otaczanych jedynie ogólną opieką prenatalną. Natomiast zastosowanie muzykoterapii na oddziałach neonatologicznych wpływa na wzrost poziomu nasycenia tlenem, zmniejszenie częstości akcji serca i uspokojenie wcześniaków. Słuchanie muzyki w pomieszczeniu, w którym odbywa się poród sprawia, że kobieta odczuwa mniejsze bóle skurczowe. Zmniejsza się też u niej ryzyko poronienia.

 

Wpływ muzyki na rozwój człowieka

Muzykoterapia wspiera także rozwój dzieci z niepełnosprawnością intelektualną. Mają one poważne ograniczenia funkcjonowania procesów poznawczych. Słabo rozwinięte jest u nich spostrzeganie, pamięć, przechowywanie i odtwarzanie nabytej wiedzy czy umiejętność wyrażania siebie oraz własnych emocji. Często reagują w sposób spontaniczny i nieadekwatny. Są nadpobudliwe, a ich zaburzone zachowania utrudniają adaptację i prawidłową komunikację z innymi.

 

Głównym celem zajęć muzykoterapeutycznych dzieci niepełnosprawnych jest zatem odkrycie ich mocnych stron oraz możliwości rozwojowych, a także ustabilizowanie jego emocji. W tym celu do samego słuchania odpowiedniej muzyki dołącza się inne formy aktywności, takie jak gra na instrumentach, śpiew, dyrygowanie, komponowanie piosenek, rysowanie przy muzyce itp.

 

PSYCHE & SOMA

Muzyka pełni bardzo ważna rolę w oddziaływaniu na psychikę człowieka. Fundamentalne znaczenie ma indywidualne podejście do pacjenta, na które składają się: nawiązanie i pogłębienie relacji, otwartość , zrozumienie, zbudowanie zaufania czy aktywne słuchanie. Muzyka może pomóc w nawiązywaniu kontaktu z chorym, który jest zamknięty i wycofany, nie chce rozmawiać, nie reaguje na bodźce słowne. Melodia, która sprawia choremu przyjemność, odpręża. Co za tym idzie – zmniejsza dystans, otwiera pacjenta na współpracę z lekarzem. Prowadzone zajęcia z muzykoterapii przyczyniają się do większej integracji społecznej, wzrostu zaufania oraz dostrzeżenia swoich zdolności (dzięki pracy grupowej). Wskutek tego cierpiący na choroby psychiczne rzadziej myśli o swoim cierpieniu.

 

Co ciekawe: podczas szukania inspiracji oraz materiałów na potrzeby tego artykułu, natrafiłam na bardzo ciekawą mini-audycję. Jej bohaterem jest pan Maciej Szopiński – mieszkaniec Dziemian. Cierpi na schizofrenie paranoidalną, do czego przyznaje się z dumą i odwagą. Z chorobą zmaga się już dłuższy czas. Podczas terapii odkrył, że ma talent do rapowania. Sam pisze teksty i co jakiś czas wrzuca je do sieci pod pseudonimem artystycznym cZAs. Jak sam przyznaje – nie ma niczego do stracenia. Nikt nie chce zatrudnić inżyniera z historią schizofrenika. Tymczasem jako muzyk ma szansę, bo choroba poszerza wyobraźnię. Nie jest ograniczeniem, a wyzwaniem. Jak podkreśla w wywiadzie udzielonym lokalnej rozgłośni radiowej – robi swoje. Wielką siłą jest dla niego osobista relacja z Bogiem. Bardzo silna motywacja religijna spowodowała, że dużo rzadziej miewa nawroty choroby . Może tworzyć muzykę, która stała się jego pasją.

 

O terapeutycznym wpływie muzyki można również przeczytać w Starym Testamencie, gdzie Dawid chcący uzdrowić chorującego na depresję Samuela grał na harfie. Muzyka właściwie dobrana –  wlewa nadzieję, pomaga znaleźć sposób na poradzenie sobie na życiowych zakrętach. Depresja to coś znacznie więcej, niż chwilowa chandra. To choroba duszy. Bezrobocie, utrata kogoś bliskiego, nieudany związek, czy niespodziewana i ciężka choroba bardzo obciążają ludzką psychikę. Jeśli kryzys, który nas dotyka trwa dłuższy czas, odbija się to na naszym zdrowiu psychicznym. Cierpimy na huśtawkę nastrojów, gwałtownie obniża się nasza wiara w siebie oraz poczucie własnej wartości. Człowiek będący w depresji często się izoluje, ma czarne myśli, gaśnie w nim nadzieja, entuzjazm. Brakuje mu motywacji, energii, chęci do życia i walki o siebie. Taką osobę bardzo trudno jest rozweselić czy pocieszyć. Każde słowo pokrzepienia bardzo często trafia w próżnię. Sprawia, że chory reaguje irytacją, wybuchem niekontrolowanego płaczu czy złością. Depresja nie leczona może doprowadzić człowieka nawet do odebrania sobie życia. Dlatego warto wykorzystać muzykoterapię jako narzędzie wspierające naszą psychikę, często delikatną i kruchą. Wachlarz możliwości, jakie niesie ze sobą odpowiednie „muzyczne menu”, jest naprawdę szeroki. Muzyk i muzykoterapeuta dr John Ortiz, który dokonał analizy tego zagadnienia, zaleca konkretne fragmenty muzyki tysiącom pacjentów. Oto niektóre rady, jakie nam daje:

 

W obniżeniu depresyjnego nastroju pomogą nam m.in. część sonaty fortepianowej nr 14 Beethovena (tj. Sonata Księżycowa), Bryza majowa Mendelssohna,  Pieśni bez słów op. 62 nr 1, Preludium Wagnera (Liebestod) z Tristana i Izoldy czy znany wszystkim kawałek Beatlesów pt. „She’s Leaving Home”.Szukasz inspiracji? Sięgnij po uwerturę Schuberta  Rosamunde, op. 26 lub

oratorium Handla  pt. Mesjasz (HWV 56). Jesteś wściekły? Wyluzuj. Odetchnij głęboko przy muzyce Berlioza (Symfonia fantastyczna op. 14) lub de Falla (Taniec Ognia z baletu Czarodziejska Miłość). Emocje skutecznie wyciszy także kawałek zespołu The Beatles pt. „Revolution” czy „Cold Turkey” Johna Lennona.

 

Nie wiesz, jaka muzyka dobrze wpłynie na twoje funkcjonowanie? spróbuj zastosować technikę „testowania mięśni” . Dr George Goodheart, lekarz z Detroit w stanie Michigan, stwierdził, że gdy organizm narażony jest na działanie szkodliwych substancji, takich jak cukier czy fast foody, mięśnie od razu stają się słabe. Z kolei dr Diamond , psychiatra i uzdrowiciel holistyczny, poszedł o krok dalej. Odkrył, że ten sam test może być użyty także do identyfikacji wszelkich bodźców – tak dobrych, jak i złych – w tym myśli, a nawet muzyki!. Brzmi naukowo i skomplikowanie, w praktyce jest to jednak banalnie proste. Do jego przeprowadzenia będziemy potrzebowali obecności drugiej osoby (przyjaciela, dziewczyny, czy członka rodziny).  Gdy człowiek jest narażony na różnego rodzaju negatywne myśli, a także niektóre gatunki muzyczne, „wskaźnik mięśniowy” słabnie.

 

Ale o co chodzi? Jak go przeprowadzić? 

Poproś o pomoc partnera, przyjaciela lub członka rodziny

  1. Stań prosto, naprzeciwko swojego partnera. Prawą rękę opuść swobodnie wzdłuż ciała, a lewą unieś wyprostowaną do boku i trzymaj równolegle do podłogi.
  2. Poproś partnera, by położył swoją lewą rękę na twoim prawym ramieniu, tak by utrzymać cię w stabilnej pozycji, następnie prawą ręką uchwycił twoją wyciągniętą lewą rękę powyżej nadgarstka.
  3. Partner powinien nacisnąć na Twoje ramię szybko i mocno, na tyle, by poczuł opór, podczas gdy Ty będziesz się temu przeciwstawiał ze wszystkich sił. Praktycznie w każdym przypadku twoje mięśnie wypadną na teście dobrze, czyli twoja ręka wcale nie drgnie mocno, mimo że Twój partner będzie szybko i mocno na nią naciskał.
  4. Odtwórz fragment ulubionej muzyki dowolnego gatunku – może być klasyczna lub nowoczesna.
  5. Teraz, gdy słuchasz muzyki, niech twój partner dociśnie twoje lewe ramię.
  6. Jeśli muzyka obniża energię życiową, nie będziesz w stanie oprzeć się naciskowi wywieranemu na twoje ramię, i mięsień naramienny, który dr Diamond określa jako wskaźnik mięśniowy, wypadnie słabo na teście. Jeśli muzyka cię wzmacnia, twoje ramię skutecznie oprze się presji wywieranej przez partnera i pozostanie nieruchome.

Dzięki temu dowiesz się, w jaki sposób wpływają na Ciebie różne utwory muzyczne. Odpowiedź da Ci twoje ciało. W ten sposób łatwo stworzysz własną bibliotekę muzyki, będącej „energią życia”, tak by móc otaczać się uzdrawiającymi dźwiękami.

 

Muzyka w okresie buntu

Bardzo często będąc poza domem (na spacerze, w centrum handlowym, czy podczas podróży autobusem) dyskretnie obserwuję innych. W szczególności młodzież: wpatrującą się w swoje smartfony, ze słuchawkami na uszach. Nastolatki wykorzystują muzykę w procesie tworzenia własnej tożsamości, a upodobania muzyczne stanowią dla nich środek do identyfikacji z grupą. Dlatego niezwykle istotne jest, jakie czerpią wzorce oraz jaką muzyką się karmią.

 

Szalone tempo życia oraz brak miłości i uwagi ze strony rodziców wobec własnych dzieci przyczynia się do tego, że coraz częściej możemy zauważyć u ludzi młodych wiele zaburzeń osobowości mające podłoże emocjonalne. Nastolatkowie pozostawieni samym sobie, bez emocjonalnego i psychicznego wsparcia dorosłych, wykazują wiele trudnych, często destrukcyjnych emocji i zachowań.

 

Sama muzyka nie wyleczy co prawda z nerwicy, jąkania, uzależnienia alkoholowego, nadpobudliwości, depresji czy z agresywnego zachowania. W połączeniu z terapią u specjalisty może okazać się niezwykle pomocnym narzędziem. Liczne badania naukowe wykazały, że odpowiedni dobór muzyki bardzo pozytywnie wpływa na „trudną” młodzież. Osoby nieśmiałe dzięki muzyce często pokonują lęk i stres. Stają się bardziej komunikatywne, łatwiej integrują się z innymi. Natomiast dzieci nadpobudliwe stają się bardziej wyciszone, odprężone, zrelaksowane. A wszystko to dzięki możliwości rozładowania nagromadzonej energii podczas realizacji zadań ruchowo-muzycznych. Muzykoterapia pozwala młodym ludziom zwiększyć świadomość swoich stanów uczuciowych, lepiej rozumieć innych. Umuzykalnienie ma wpływ na kształtowanie postaw społeczno-moralnych dzieci (takich jak np. zdyscyplinowanie w działaniu, współpraca, samodzielność w wykonywaniu zadań, wzmożona aktywność i inwencja twórcza, poszanowanie mienia oraz szacunek dla innych). Wpływa też korzystnie na lepsze postępy w nauce.

 

Interesujący wydaje się eksperyment opisany przez Ewę Klimas-Kuchtową (1995), przeprowadzony w szwajcarskich szkołach. Wykazał on, iż w klasach ze zwiększoną liczbą godzin wychowania muzycznego wzrosło poczucie więzi grupowej i zmniejszyło się poczucie współzawodnictwa. Niezaprzeczalny jest więc wpływ aktywności muzycznej na rozwój i kształtowanie całej osobowości młodego człowieka, m.in. takich cech jak śmiałość, odpowiedzialność, zadowolenie czy otwartość umysłowa (Sacher, 2012).

 

REASUMUJĄC

Muzykoterapia ma dobroczynny wpływ na funkcjonowanie człowieka. Znajduje ona zastosowanie praktycznie w każdej dziedzinie życia. Muzyka łagodzi obyczaje. Integruje, pomaga zacieśniać więzi międzyludzkie. Odpręża. Jest źródłem radości, zastrzykiem pozytywnej energii. Pomaga w wyrażaniu uczuć. Jest w stanie uwolnić nas od nadmiaru negatywnych emocji. Pozwala doświadczyć prawdziwego katharsis. Przenika nas dogłębnie. Rzecz niezwykła i godna podziwu: wystarczy odpowiednio dobrana melodia, by znaleźć w sobie chęć do działania, otworzyć umysł, zwiększyć naszą wydajność w pracy, żyć spokojniej, w całkowitej harmonii. Muzyka korzystnie działa na pacjentów przed, w trakcie i po operacji chirurgicznej. Łagodzi ból, redukując przy tym zużycie leków uspokajających i przeciwbólowych. Muzykoterapia może przyczyniać się do zmniejszenia kosztów i długości hospitalizacji na pacjentów przebywających oddziałach intensywnej terapii. Muzyka poprawia nasz oddech, ułatwia zasypianie. Relaksacyjna wpływa na wzrost zdolności przyswajania wiedzy oraz nabywania przez nas nowych umiejętności. Klasyczna bardzo dobrze działa na podopiecznych z chorobą wieńcową. Wolna i łagodna muzyka rockowa może powodować zwolnienie pulsu. Pomaga w leczeniu chorób serca. Obniża ciśnienie krwi. Muzyka pomaga też  odzyskać pamięć pacjentom z amnezją powstałą na tle zespołu stresu pourazowego. (PTSD). Leczy nie tylko ciało, lecz także duszę. Bardzo często muzyka sprawdza się tam, gdzie medycyna zbyt wiele nie może. W połączeniu z tradycyjnymi metodami leczenia – często przynosi poprawię jakości zdrowia i życia. A to wszystko – bez recepty! Idźmy więc przez życie z muzyką, wsłuchując się w wibracje, jakie wysyła nasze ciało. Będziemy dzięki temu nie tylko o wiele zdrowsi, lecz także szczęśliwsi.

 

Joanna Żyła


Dodaj komentarz