Wróżenie z nauki, czyli kilka słów o sztucznej inteligencji

Sztuczna inteligencja to zagadnienie, o którym coraz więcej się mówi, zwłaszcza w kulturze popularnej. W filmach, książkach, serialach zwykle jest czymś, czego trzeba się bać – jak jest faktycznie? Ze świata fikcji do prawdziwej naukowej analizy zjawiska zabrał mnie Toby Walsh, autor książki To żyje! Sztuczna inteligencja: od logicznego fortepianu po zabójcze roboty.

Walsh ma wszelkie uprawnienia, by zajmować własne stanowisko w dyskusjach o sztucznej inteligencji. To jeden z najlepszych naukowców zajmujących się tym tematem, wykładowca na Uniwersytecie Nowej Południowej Walii i kierownik grupy badawczej Data61, która zajmuje się technologiami informacyjnymi i komunikacyjnymi. W 2014 roku za swój wkład w rozwój AI (Artificial Intelligence – przyp. red.) otrzymał nagrodę Humboldta, którą przyznaje się naukowcom wybitnym w swoich dziedzinach.

Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość…
…tak autor podzielił swoją książkę, wskazując, czym zajmie się w kolejnych rozdziałach. Oba końce tej osi czasu są zamglone. Początków sztucznej inteligencji można upatrywać zarówno w trzecim wieku przed naszą erą (wiąże się to z narodzinami logiki formalnej), jak i dwa tysiące lat później. Jej przyszłość zależy od bardzo wielu czynników, a efekty ich dynamicznej zmienności są trudne do przewidzenia.

Warstwa niezaprzeczalnych faktów w tej publikacji to teraźniejszość – tu autor prezentuje dotychczasowe osiągnięcia naukowe w pracach nad sztuczną inteligencją. Najtrudniejsze jego zdaniem zadania (tj. skutkujące najwolniejszymi postępami) stoją według niego przed robotyką, bo maszyny muszą „odnaleźć się” w świecie rzeczywistym, podlegającym prawom fizyki, ograniczeniom wynikającym z wagi i siły czy niepełnych zmysłów. Co innego, gdy mowa o jej formie nie do końca materialnej, czyli na przykład oprogramowaniu.

Sztuczna inteligencja na co dzień
Sporo miejsca poświęcono temu, gdzie już stosuje się sztuczną inteligencję – są to m.in. przemysł, transport czy wojskowość. Walsh opowiada o programach komputerowych, które pokonywały mistrzów świata w różnego typu grach: Logistello, Chinooku, AlphaGo czy Deep Blue. To programy, które grają inteligentnie, czyli analizują sytuację, podejmują decyzje, przewidują na podstawie obliczeń kolejne możliwości ruchu. Uczą się, jak wygrywać, w tempie wielokrotnie szybszym niż ludzkie.

Walsh pokazuje zarówno pozytywne, jak i negatywne strony korzystania z osiągnięć AI, wskazując jednak, że to nie sama sztuczna inteligencja decyduje o tym, jak się zachować i do czego jest wykorzystywana. Ważne jest branie odpowiedzialności za to, jak z niej korzystamy.

Zawody przyszłości
Mnie szczególnie zaciekawiła sekcja przewidywań dotyczących tego, jakie zawody mogą być zastąpione AI, a jakie przetrwają jeszcze długo.

Dość bezpiecznie mogą czuć się pisarze, mechanicy naprawiający rowery, fryzjerzy, programiści czy naukowcy – jedni dlatego, że ich praca jest kreatywna i trudna do zastąpienia, inni dlatego, że automatyzacja ich pracy jest nieopłacalna ekonomicznie. Najbezpieczniejsze zawody? Prym wiedzie medycyna: najmniejszą szansę na wyparcie przez maszyny mają chirurg szczękowy i dentysta.
Według raportu oksfordzkiego, do którego odnosi się Walsh, zastąpieni zostaną recepcjoniści, ochroniarze, arbitrzy, kierowcy oraz niektórzy kucharze (zwłaszcza ci, którzy odtwarzają, a nie tworzą przepisy) ze względu na dużą powtarzalność czynności w wykonywanej pracy.

10 przewidywań
Na koniec autor dzieli się z czytelnikiem dziesięcioma prognozami na temat tego, jak zmieni się świat do 2050 roku. Przewiduje m.in., że samochody autonomiczne staną się powszechne i dość tanie, komputer każdego dnia będzie nam udzielał fachowych porad lekarskich, a filmy staną się interaktywne i to my będziemy decydować, jak przebiegnie opowieść. W prognozach widoczna jest duża doza ostrożności i rozsądku przy formułowaniu tez, co dodatkowo podnosi ich wiarygodność.

Przyszłość zależy od nas
Książka Walsha jest warta przeczytania, bo uświadamia, jak duży wpływ (o czym czasem zapominamy) ma na naszą codzienność technologia. Publikacja jest napisana przystępnym językiem, który nie sprawi trudności nawet laikowi. Pokazuje dwie strony medalu: zarówno zagrożenia, jak i szanse wynikające z wykorzystania AI.

Nie straszy, a wręcz przeciwnie – oswaja z tym, co nieznane, sprawiając, że sztuczna inteligencja nie wydaje się aż taka straszna. To o wiele lepsze źródło wiedzy i argumentów niż wszystkie, tak często upraszczające temat wytwory popkultury, nastawione przede wszystkim na wywołanie silnych emocji. To lektura w sam raz dla tych, którzy mają o AI złe zdanie lub nie mają go w ogóle – z pewnością pomoże rozwiać wątpliwości.


Dodaj komentarz