Wóz na studencką kieszeń. Fiat Punto II

Nie każdego stać na furę prosto z salonu. W końcu ceny nowych aut zaczynają się od około trzydziestu tysięcy złotych. Dla młodego kierowcy, do tego studenta, jest to kwota niemal astronomiczna. Ale czy to oznacza, że pomimo posiadania prawa jazdy jest on skazany na dalsze poruszanie się komunikacją miejską?

W poprzednim numerze testowaliśmy pandę drugiej generacji, a tym razem zajmiemy się jej większym bratem, punto II. Ten kolejny popularny wyrób marki fiat należy do klasy samochodów B, więc powinien świetnie sprawować się w mieście, ale także powinien zapewnić w miarę komfortową podróż w trasie. Przeanalizujemy, czy ten samochód faktycznie charakteryzuje się taką uniwersalnością.

Czym jest Punto?
Fiat to włoski producent samochodów zajmujący się sprzedażą aut prawie każdego rodzaju, od malutkich miejskich „wozidełek” aż po duże samochody dostawcze. Każdy z tych pojazdów posiada niepowtarzalny włoski temperament. Punto to trzeci pod względem wielkości samochód tej marki – w czasie produkcji drugiej generacji z taśm fabrycznych zjeżdżały też mniejsze panda oraz seicento. To dziwne, ponieważ punto po włosku oznacza kropkę lub punkt, więc kojarzy się z czymś bardzo małym. Pierwsza generacja została wprowadzona do sprzedaży w 1993, a druga w 1999 i była produkowana aż do 2010 roku. Kolejne generacje to grande punto (2005–2012) oraz punto evo (wprowadzona w 2010 roku).

Każda wersja tego samochodu (jak i większości produktów fiata) oferowana jest w atrakcyjnych cenach, a do tego rywalizuje z konkurencją dużymi rozmiarami. Nie dziwi więc fakt, że jest on bardzo chętnie wybierany przez wielu kierowców. Wieloletni sukces punto skutkuje co najwyżej ewolucyjnymi zmianami wprowadzanymi w kolejnych generacjach, co widać głównie w stylistyce (zawsze obłe kształty). W końcu po co zmieniać to, co się świetnie sprzedaje?

Co i za ile?
Do mojej dyspozycji trafił poliftingowy model z 2004 roku w trzydrzwiowym nadwoziu. Lifting, przeprowadzony w 2003 roku, to głównie zmiany stylistyczne. Zmieniono przednie i tylne lampy, a także dodano grill na masce. Wnętrze pozostawiono w zasadzie bez zmian. Dla niewprawnego obserwatora, na pierwszy rzut oka może się wydawać, że są to dwie różne generacje punto.

Ten egzemplarz to dosyć niska wersja wyposażeniowa, posiada jednak kilka przydatnych udogodnień. Do dyspozycji mamy elektryczne szyby przednie oraz uchylane tylne (typowe rozwiązanie dla aut bez tylnych drzwi), centralny zamek, dwie poduszki powietrzne, ABS, komputer pokładowy oraz wspomaganie z trybem CITY. Sercem tego „punciaka” jest taki sam silnik jak w pandzie z ostatniego numeru, czyli benzynowy 1,2.

Ceny punto drugiej generacji są naprawdę przeróżne. Sfatygowany egzemplarz z początku produkcji dostaniemy już za 1500 złotych. Najdroższe, poliftingowe modele kosztują maksymalnie 13 000 zł. Wersje zbliżone do testowanej warte są między cztery a sześć tysięcy. Jest to dosyć dobry kompromis między ceną a wyposażeniem, a do tego takie auta powinny być w przyzwoitym stanie technicznym.

Jak wygląda „kropka”?
Włosi chyba postanowili sobie zażartować, ponieważ nazwa tego auta przywodzi na myśl coś mikroskopijnego, a tym czasem punto jest jednym z największych aut segmentu B. Porównując je do opla corsy czy vw polo, odnosi się wrażenie, że jest mu znacznie bliżej do samochodu kompaktowego.

Wygląd ujawnia także włoską fantazję i temperament. Punto ma zgrabne kształty, przyjemne dla oka linie, a do tego projektanci odważnie połączyli obłe kształty z przodu z ostro uformowanymi tylnymi lampami. Nasz Włoch nie jest może misterem piękności, ale wygląda bardzo sympatycznie i zdecydowanie może się podobać. Pomimo łagodnych kształtów nie jest nudny jak na przykład samochody volkswagena.

Jak jest w środku?
Punto zaskakuje rozmiarami nie tylko z zewnątrz. Kabina tego samochodu jest szokująco wręcz obszerna. Miejsca na nogi z przodu jest tak dużo, że mogłem je niemal całkiem wyprostować (przy fotelu przysuniętym dość blisko do przodu). Nad głową też miałem spory zapas przestrzeni. Z tyłu również jak na samochód tej klasy jest wiele miejsca, nawet jeśli siedzi się za wysokim kierowcą.

Zarówno fotele, jak i tylna kanapa są wygodne. Zaryzykuję stwierdzenie, że niemal tak wygodne jak w golfie IV, chociaż wyprofilowane są zupełnie inaczej (brakuje jakiegokolwiek trzymania bocznego). Problem z wygodą z tyłu oczywiście pojawi się przy obecności trzeciego pasażera, ponieważ środkowe miejsce jest bardzo wąskie. Kiedy siedziałem na miejscu kierowcy, przeszkadzała mi jedynie deska rozdzielcza, o którą bez przerwy uderzałem kolanem, a także brak możliwości regulacji położenia kierownicy (była dostępna w wyższych wersjach).

Deska rozdzielcza ma bardzo czytelny układ i jest prosta w obsłudze. Ułatwiają to duże przyciski i przełączniki elektrycznych szyb, które są umieszczone blisko siebie, co jest wygodnym rozwiązaniem. Spodobały mi się także centralne nawiewy w formie kratek, a nie tandetnych obracanych klapek, tak jak w bocznych nawiewach.

Dziwi mnie zastosowanie „suwaka” służącego do zamknięcia obiegu powietrza w wentylacji. W latach produkcji tego modelu dosyć popularne były elektroniczne układy wymagające wciśnięcia jednego przycisku, lub nawet pokrętła, dużo wygodniejsze w obsłudze od rozwiązania obecnego w punto. Projektanci zapomnieli chyba, że lata osiemdziesiąte już dawno minęły. Na szczęście w tym przypadku mechanizm działa lekko i płynnie, więc nie jest to rozwiązanie szczególnie niewygodne.

W tym samochodzie tak samo jak w fiacie panda materiały wykorzystane do wykończenia wnętrza są naprawdę kiepskie. W zasadzie są identyczne jak u mniejszej siostry punto. Wszechobecne są twarde plastiki w smutnym, szarym kolorze, nieprzyjemne w dotyku i dla oka. Wiele elementów, choćby plastikowe boczki w drzwiach, ugina się pod naciskiem i nie należy do najtrwalszych. Niezbyt eleganckie są także obicia foteli i materiałowe wykończenie drzwi.

Czy jest praktycznie?
Otwartych schowków w punto mamy do dyspozycji całkiem sporo, a do tego w większości są praktyczne, czego nie można powiedzieć o zamykanym schowku na rękawiczki. Ten niestety jest malutki i faktycznie zmieścimy do niego rękawiczki i może kilka drobiazgów. Dwa cupholdery umieszczono w wygodnym miejscu, tuż przed lewarkiem zmiany biegów.

Bagażnik nie jest już tak „szokujący” jak kabina, ale też nie należy do najmniejszych. Pojemność 264 litry to przeciętny wynik, chociaż na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie większego. Po złożeniu niedzielonej kanapy przestrzeń ładunkowa powiększa się do 1000 litrów. Miłym zaskoczeniem jest niemal płaska powierzchnia tworząca się po położeniu oparć, a to już nie takie oczywiste nawet w samochodach wyższej klasy. Pozytywnie wpływa to na możliwości przewozowe tego auta.

Do miasta i w trasę?
Pewną zagwozdką jest mnie układ napędowy tego modelu. Silnik o pojemności 1,2 litra i mocy 60 koni mechanicznych zdaje się być wystarczający w stosunku do masy punto. Samochód ten rusza z taką łatwością, jakby miał jeszcze spory zapas mocy. Punto rozpędza się płynnie bez konieczności mocnego wciskania pedału gazu ani wkręcania silnika w wysokie obroty. Dziwne jest jednak to, że kiedy już dodamy więcej gazu, to… nie dzieje się zupełnie nic ponadto. Nie wzrasta nawet hałas dobiegający z silnika. Nie jest to więc samochód o aspiracjach sportowych.

Jeśli mowa już o hałasie – punto jest wyjątkowo ciche. Nie przeszkadzają odgłosy silnika, a także szumy powietrza nawet przy wyższych prędkościach. Jadąc 120 km/h, można spokojnie rozmawiać bez podnoszenia głosu. Dodatkowo, biorąc pod uwagę wygodne siedzenia i łatwość, z jaką osiąga on takie prędkości, jazda w trasie staje się całkiem przyjemna i bezstresowa. Trzeba jedynie pamiętać, że autko to waży niecałe 900 kilogramów i przez jego niską wagę silne podmuchy wiatru mogą dawać się we znaki.

Wiemy już, że „fiacik” nadaje się na autostradę, a co z miastem? Tu również nie ma żadnego problemu. Jak już wcześniej wspomniałem, spod świateł rusza całkiem żwawo, jest zwinny i zwrotny, a parkowanie to pestka. Pomaga nam w tym oczywiście wspomaganie z funkcją CITY, która pozwala kręcić kierownicą bez użycia niemal żadnej siły. Do tego zawieszenie resoruje nie za twardo, nie za miękko – tak w sam raz.

Czy punto jest ekonomiczne?
Moim zdaniem ten samochód nadaje się dla zwolenników ekonomicznej jazdy. Średnie zużycie na poziomie 6,2 litra już jest zadowalającym wynikiem, a przy oszczędnej jeździe, w trybie mieszanym (miasto i trasa) auto zadowoli się jedynie pięcioma litrami benzyny! Niestety, spalanie może także wzrosnąć do 7,5 litra przy agresywnym traktowaniu. Jest to dla mnie niezrozumiałe, bo skoro po mocniejszym dodaniu gazu nie zmienia się ani brzmienie silnika, ani przyspieszenie, to spalanie także nie powinno wzrastać.

W ekonomicznej jeździe pomaga nam skrzynia biegów. Jej przełożenia nie są tak krótkie jak w typowych miejskich samochodach, przez co nie musimy zbyt często zmieniać biegów. Dzięki temu również obroty przy wyższych prędkościach nie są bardzo wysokie, co ma wpływ na spalanie, ale także na niski poziom hałasu w kabinie.

Słabości i bolączki
Właściciel samochodu w takim wieku musi zmagać się z różnego rodzaju usterkami. Jako że jest to fiat, który nie słynie z solidnych i trwałych konstrukcji, w przypadku tego modelu również pojawiają się problemy.

Częstą bolączką jest awaryjny układ wspomagania kierownicy. Awariom ulegają różne jego elementy, dlatego naprawa może okazać się zarówno prosta i tania, jak i skomplikowana i bardzo kosztowna. Zdarza się również, że zapali nam się kontrolka wspomagania, choć pozornie działa ono bez zarzutów. Mimo wszystko należy wtedy dokonać diagnostyki, ponieważ na pewno coś jest nie tak i może to skutkować problemami dopiero po pewnym czasie.

Przed zakupem punto koniecznie należy sprawdzić stan podwozia. Jego kondycja w tym samochodzie to istna loteria. Może się trafić egzemplarz z początku produkcji z dużym przebiegiem, bez najmniejszych oznak korozji. Nie brakuje jednak aut kompletnie zaniedbanych. Zagrożone są nie tylko progi, ale też podłoga, które mogą przerdzewieć na wylot. Stanowi to ogromne zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa, a przy tym nie jest tanie w naprawie.

Ostateczna ocena
Fiat Punto II to samochód zaskakująco uniwersalny. Można nim śmiało śmigać w centrum miasta, ale nie jest mu straszna długa wyprawa autostradami. Dynamika oczywiście nie powala, ale za to jest bardzo ekonomiczny i wygodny, a w dodatku bez problemu przewieziemy ze sobą najpotrzebniejszy bagaż. Niestety odrzuca jakość wykonania wnętrza, co chyba jest charakterystyczną cechą fiatów z przełomu wieków. Biorąc jednak pod uwagę cenę tego samochodu, nie można oczekiwać zbyt wiele.

Mnie osobiście punto bardzo pozytywnie zaskoczyło. Jest ono absolutnie nieabsorbującym samochodem, który stara się nie zawracać nam głowy swoją obecnością. Do punto po prostu się wsiada i jedzie, bez szczególnego zastanowienia. Wrażenie to potęguje bardzo lekkie i precyzyjne działanie skrzyni biegów oraz kierownicy. Czas spędzony z tym autkiem był dla mnie niezwykle przyjemny.
W tym miejscu należy ocenić poszczególne aspekty związane z użytkowaniem samochodu w skali od 1 do 10. Na końcu podam przybliżoną średnią ocenę wyciągniętą z wcześniejszych. Pamiętajcie, że zawsze będzie to werdykt subiektywny, wynikający częściowo z moich preferencji i wrażeń, postaram się także brać pod uwagę możliwości ówczesnego (dla danego samochodu) rynku motoryzacyjnego.

– Wyposażenie: 6/10
– Prowadzenie: 7/10
– Ergonomia i komfort: 7/10
– Cena i koszty utrzymania: 8/10
– Ocena ogólna: 7/10


Dodaj komentarz