Włóż zakładkę, weź pilota

Jesteśmy przyzwyczajeni do takiego scenariusza wydarzeń: najpierw powstaje genialna książka, która zyskuje miliony fanów i staje się światowym bestsellerem. Następnie na ekrany wchodzi inspirowany nią film, który zazwyczaj również odnosi sukces, ale wielu podkreśla, że w żadnym razie nie dorównuje książce. Zawsze jednak zdarzają się jakieś wyjątki, prawda?

Umarli poeci, ożyła książka

Stowarzyszenie Umarłych Poetów z 1989 roku zdecydowanie zalicza się do filmów, które pozostają w głowie na długo po obejrzeniu. Na jego podstawie w tym samym roku powstała książka, lecz, niestety, wielu ludzi mylnie oraz niezasłużenie przypisuje powieści zasługi za sukces filmu. Oba dzieła przedstawiają perypetie Neila Perry’ego, ucznia szanowanej Akademii Weltona. Chłopiec żyje podporządkowany zaborczemu ojcu, który nakazuje mu studiować medycynę. Neil zafascynowany jest jednak poezją i teatrem; wraz z grupką przyjaciół reaktywuje utworzone przed laty Stowarzyszenie Umarłych Poetów, aby wspólnie oddawać się przyjemności czytania poezji. Pomysł na koło zainteresowań przekazał chłopcom nowy nauczyciel stosujący niekonwencjonalne metody nauczania. Zostaje on następnie oskarżony o zdemoralizowanie Neila i doprowadzenie do ciągu nieprzyjemnych zdarzeń. Książkowa adaptacja została wzbogacona o kilka dodatkowych wątków, jednak uważa się, że nie dorównuje filmowemu pierwowzorowi.

Wszędzie dobrze, a w szpitalu najgorzej

Warto na chwilę zatrzymać się nad Lotem nad kukułczym gniazdem. Opowiada on o losie Randle’a McMurphy’ego, złodziejaszka, który postanawia poudawać psychicznie chorego, żeby uniknąć więzienia. Trafia na oddział despotycznej siostry Ratched, stosującej przemoc, zarówno psychiczną, jak i fizyczną, wobec swoich pacjentów. Randle, wyraźnie zaniepokojony stanem swoich towarzyszy, próbuje im pomóc i przeciwstawić się agresywnej opiekunce. Niestety jego bunt przynosi drastyczne skutki tak dla niego samego, jak i oddziałowych towarzyszy. Co wypada lepiej: film czy książka? Opinie na ten temat są podzielone. Jednak większość wybiera ekranizację. Produkcja zachwyca i porusza serca, wciąga oraz nieprzerwanie trzyma w napięciu. Nie znajdzie się w niej zbyt długich czy nudnych scen. Książka również wywołuje zachwyt, jednak atmosfera filmu oraz świetne aktorstwo dodają historii głębi.

Dla chcącego nic trudnego

Czas na coś poprawiającego humor: run, Forrest, run! Kto nie zna tych słów? A kto wiedział, że słynny Forrest Gump powstał na podstawie książki? Pozwolę sobie zacytować fragment jej recenzji, napisanej przez autora bloga pawelbiega.pl: Na pierwszych stronach mam też dziwne uczucie, że czytam streszczenie filmu. To, co w filmie zajęło 20 minut, w książce przeczytałem w 4 minuty. Nie ma szyn ortopedycznych, Elvisa ani autobusu do szkoły. Przyzwyczajony, że to w książce pokazane jest więcej niż w filmie, czuję się nieco skołowany. Dla tych, którzy nie znają Forresta Gumpa: jest to historia mężczyźny, który już od najmłodszych lat nie miał w życiu łatwo. Pozostawiony przez ojca, mieszkał z matką i jej współlokatorami. Pomimo dość szybko zdiagnozowanego obniżonego ilorazu inteligencji traktowany jest przez rodzinę jak normalny chłopiec i w takim przekonaniu dorasta. Film to komediodramat z romantycznym wątkiem, bowiem Forrest jeszcze jako dziecko poznaje Jenny, która najpierw jest jego przyjaciółką, a potem zostaje jego dziewczyną. Chłopak w przyszłości zachwyca wszystkich: staje się gwiazdą futbolu amerykańskiego, bohaterem wojny w Wietnamie, odnoszącym sukcesy biznesmenem, zyskuje status osobistości. Zwiedza cały świat, a swoje przygody relacjonuje przypadkowo poznanym ludziom. Gdyby nie film, książka prawdopodobnie nigdy nie doczekałaby się większego zainteresowania. Ekranizacja osiągnęła ogromny sukces, a Tom Hanks jako Forrest Gump zajmuje drugie miejsce w rankingu najlepszych ról męskich na portalu Filmweb (przegrywa tylko z Jokerem w wykonaniu Heatha Ledgera).

Nie można z góry założyć, że film jest gorszy od książki. Istnieje wiele sytuacji, które można uznać za wyjątki od tej reguły; ja przedstawiłam tylko te najpopularniejsze. A przecież są jeszcze Skazani na Shawshank, Diabeł ubiera się u Prady, Milczenie owiec… Czasami warto wyzbyć się uprzedzeń i uwierzyć, że lektura książki nie jest jedyną wartościową formą spędzania wolnego czasu.


Dodaj komentarz