Wielka migracja

Współcześnie tylko niewielki odsetek obywateli Polski tworzą mniejszości narodowe i etniczne. Do wybuchu II wojny światowej około 35% obywateli Polski miało tożsamość narodową inną niż polska. Najliczniejsze grupy stanowiła ludność ukraińska i żydowska, ale dokonana w okresie II wojny światowej zagłada Żydów, a następnie zmiana granic państwa spowodowały, że nasze kraj stał się praktycznie monoetniczny.

Historia polskiej migracji sięga aż XVIII wieku. Naszych rodaków można znaleźć niemal w każdym zakątku świata. Zastanawiałeś się, w jakich krajach stanowimy mniejszość narodową?

Początki migracji po wojnie

Zanim jednak przejdziecie do dalszego czytania, ciekawi, w jakim kraju stanowimy mniejszość, myślę, że warto przypomnieć, czym charakteryzuje się mniejszość narodowa. Według ustawy z 6 stycznia 2005 roku o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym:

  1. Mniejszością narodową, w rozumieniu ustawy, jest grupa obywateli polskich, która spełnia łącznie następujące warunki:

1) jest mniej liczebna od pozostałej części ludności Rzeczypospolitej Polskiej;

2) w sposób istotny odróżnia się od pozostałych obywateli językiem, kulturą lub tradycją;

3) dąży do zachowania swojego języka, kultury lub tradycji;

 4) ma świadomość własnej historycznej wspólnoty narodowej i jest ukierunkowana na jej wyrażanie i ochronę;

5) jej przodkowie zamieszkiwali obecne terytorium Rzeczypospolitej Polskiej od co najmniej 100 lat;

6) utożsamia się z narodem zorganizowanym we własnym państwie.

Po lepsze życie Polacy postanowili najpierw wyruszyć za ocean – to właśnie w Ameryce znajduje się największa liczba naszych rodaków z przydomkiem Polish Americans.

Stany Zjednoczone to niezaprzeczalnie kraj, w którym znajduje się największa liczba Polonii na świecie. Szacuje się, że w USA mieszka 10,6 milionów ludzi pochodzenia polskiego, a aż około 667 tysięcy używa języka polskiego na co dzień. Wszystko zaczęło się od Mary and Margaret – statku, na którym wyruszyli za ocean polscy rzemieślnicy w 1608 roku z inicjatywy kapitana Johna Smitha do nowo powstałej osady kolonistów angielskich Jamestown w Wirginii. Dziś wiemy, że na pokładzie byli m.in.: Michał Łowicki, Zbigniew Stefański, Jan Bogdan. Celem emigrantów stała się pomoc w rozwinięciu przemysłu szklarskiego i budowniczego za oceanem. Ponadto, byli pierwszymi osobami, które zdecydowały się przeprowadzić w Ameryce strajk w celu uzyskania praw do głosowania.   Następną falą emigrantów byli ci, którzy mieli pomóc w walce o niepodległość. Mowa tu oczywiście o Kazimierzu Pułaskim i Tadeuszu Kościuszce – polskich patriotach przybyłych do Stanów pod koniec XVIII wieku. Kolejne fale emigracji z Polski do USA notuje się po II wojnie światowej, głównie z przyczyn ekonomicznych i politycznych. Amerykańskie miasta słynące dzisiaj z dużej liczby Polonii to m.in.: Chicago, Denver, Detroit, Los Angeles i Nowy Jork.

Historia spisana na Litwie

Zwiększony napływ ludności polskiej na Litwę rozpoczął się już w 1387 roku po przyjęciu chrztu i zawarciu unii w Krewie. Przybywali tam przedstawiciele duchowieństwa, żołnierze czy magnaci. Z czasem wszystkie miasta litewskie uzyskały prawo magdeburskie i uległy całkowitej polonizacji. Jednak bardziej chciałabym skupić się na losach Polaków na Litwie kowieńskiej w latach 1919–1940. W tamtych czasach Polacy byli, zaraz po Żydach, drugą najliczniejszą mniejszością narodową. Spis ludności na Litwie wykazał 65,6 tysięcy osób polskiego pochodzenia. Stanowili oni około 3,3% ludności całej Litwy i z tego względu wielu z naszych rodaków miało szansę zasiąść najpierw w Radzie Miasta Kowna, by następnie móc dostać się do litewskiego Sejmu Ustawodawczego. Niestety, polscy posłowie nie zostali dobrze przyjęci, a w 1921 roku doszło do pobicia polskich członków sejmu, przez co polska frakcja zadecydowała o wycofaniu się z uczestnictwa w litewskim rządzie. W 1926 roku w Kownie w kościele św. Trójcy i na pobliskim cmentarzu doszło do pogromu polskiej ludności przy obojętności policji litewskiej. Poraniono nożami i pobito pałkami około 50 Polaków, natomiast cztery lata później ucierpiało m.in. Gimnazjum Polskie przy ul. Leśnej, redakcja dziennika „Dzień Kowieński”, cukiernia Perkowskiego, polska księgarnia „Stella” i zakład fotograficzny. W następnych latach Polacy na Litwie współpracowali z kolejnymi mniejszościami narodowymi znajdującymi się w tamtejszym kraju, tj. z Niemcami i Żydami, w proteście przeciw atakom partii nacjonalistycznych. Niespełna dwa lata później, bo w 1923 roku, na Litwie zakazane zostało używanie polskich szyldów i napisów, a przy wydawaniu dowodów osobistych przekształcano nazwiska na litewsko brzmiące. Historia polskiej emigracji na Litwie obfitowała w trudności. Kiedy 28 września 1939 roku w Moskwie podpisano radziecko-niemiecki traktat o granicach i przyjaźni, jednoznacznie stwierdzono, że mamy do czynienia z upadkiem byłego państwa polskiego. Kilka miesięcy później pod kontrolą ZSRR znalazło się ponad 550 tysięcy członków Polonii łotewskiej, litewskiej i Polaków z Wileńszczyzny.

Polonia brazylijska

Według różnych źródeł liczba Brazylijczyków polskiego pochodzenia waha się od 1,5 milionów do 3 milionów, czyli około 1% populacji. Pierwsi polscy emigranci pojawili się w Brazylii już w XIX wieku, jednak prawdziwa brazylijska gorączka rozpoczęła się w 1890 roku. Do roku 1938 emigranci zawierali małżeństwa pomiędzy sobą, podstawowym językiem był oczywiście język polski, a kultura i tradycja polska była nadal kontynuowana bez skrępowania. W tym samym roku prezydent Brazylii Getúlio Vargas rozpoczął okres nacjonalizacji, który równoznaczny był z zamykaniem szkół, gdzie używało się języka innego niż portugalski. Zakazywano używać języków innych niż język urzędowy. Spowodowało to ogromne szkody dla Polaków – wielu z nich utraciło kontakty z bliskimi z Polski. Po zakończeniu II wojny światowej spadło zainteresowanie Polonią w Brazylii – uwagę prezydenta przyciągały inne sprawy. Polskę uważano za kraj doszczętnie zniszczony wojną. Polacy powoli zaczęli adaptować się do brazylijskości. Obudzenie się wśród emigrantów ducha polskiego nastąpiło po wybraniu Karola Wojtyły na papieża. Po tym wydarzeniu Polacy zaczęli szukać swoich korzeni, wrócili do tradycji i kultury przodków, zaczęli starać się o tworzenie polskich federacji, stowarzyszeń, organizacji i czasopism. Właśnie dzięki temu od 1999 roku, dwa razy do roku, w Brazylii ukazuje się czasopismo polonii brazylijskiej „Projeções”.

W walce o miano mniejszości

Polacy stanowili mniejszość w Niemczech w okresie międzywojennym i głównie w Zagłębiu Ruhry. Po wojnie władze RFN postanowiły nie przywracać naszym rodakom tego statusu. Obecnie Związek Polaków w Niemczech stara się o przyznanie mieszkającej na zachodzie Polonii miana mniejszości narodowej, jednak na razie bezskutecznie. Część z działaczy polonijnych w Niemczech uważa, że władze w Berlinie nie realizują pełnego zapisu traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej pspółpracy z 1991 roku, natomiast ministerstwo odmawia przyznania przywilejów, o które ubiega się Polonia, ponieważ Polacy nie spełniają według nich odpowiednich kryteriów: nasi rodacy nie są ludnością rodzimą i naturalnie osiadłą w Niemczech. Związek Polaków w Niemczech nieustannie walczy ze stroną niemiecką o przyznanie statusu mniejszości i zapowiada podjęcie kroków na drodze sądowej.

Liderzy Polonii na całym świecie głośno apelują o to, by Polacy zaznaczali swoje pochodzenie niezależnie od tego, w jakim kraju mieszkają. Jak dotąd idzie im znakomicie – możemy pochwalić się swoimi korzeniami niemal w każdym zakątku świata. Trudna sytuacja przedstawia się między innymi w Niemczech, gdzie z mniejszości narodowej staliśmy się narodowością, która musi walczyć o powrót do dawnego statusu. W Ameryce średnio raz na dziesięć lat przeprowadza się spis ludności podczas którego zadaje się respondentom dziesięć prostych pytań. Jak twierdzą ankietowani, takie przedsięwzięcia są dla każdego mieszkańca Stanów Zjednoczonych bardzo ważne, bo dzięki prostemu formularzowi mogą pokazać,  jak dużym są bogactwem etnicznym, w związku z czym rząd musi się z nimi liczyć, ponieważ według Narodowej Rady Amerykanów Irańskiego Pochodzenia (NIAC) w demokracji siła bierze się z liczby.

 

Gabriela Szczepanik


Dodaj komentarz