U Pana Boga za piecem?

Z jednej strony to miasto przez wieki leżało na pograniczu, przesiąkało wieloma kulturami i religiami. Leży na terenie Zielonych Płuc Polski, niedaleko od augustowskich jezior i Puszczy Białowieskiej, a badacze Eurostatu doceniają jakość życia mieszkańców i czystość. Z drugiej strony to o nim powstał reportaż o podtytule Biała siła, czarna pamięć, a w miejscowej katedrze odbyły się uroczystości z okazji 82. rocznicy powstania ONR-u. Czy w Białymstoku wszystkie kultury mają jak u Pana Boga za piecem?

Według Narodowego Spisu Powszechnego z 2011 roku aż 51 tysięcy mieszkańców województwa podlaskiego deklaruje przynależność do narodowości innej niż polska. 120 tysięcy Podlasian to wyznawcy prawosławia. Stanowią oni prawie 77% wiernych Kościoła prawosławnego w Polsce.

Wersal Północy, Manchester Północy
Od wieków ziemie Podlasia były przedmiotem walk między różnymi stronami: Jaćwieżą, Litwinami, zakonem krzyżackim, książętami mazowieckimi i ruskimi. Ciągła płynność przebiegu granic decydowała o mieszaniu się różnych kultur. Do dziś na Podlasiu pozostały ślady Tatarów, Żydów, Rusinów…

W XVIII wieku Białystok rozpoczął swój intensywny rozwój dzięki Janowi Klemensowi Branickiemu. Magnat wybudował m.in. zespół pałacowy w stylu barokowym i ratusz. Zachował charakterystyczny, bo trójkątny, kształt rynku miejskiego. Ze względu na piękne ogrody okalające pałac Branickich, miasto nazywano Wersalem Północy.

Po trzecim rozbiorze Polski i Litwy Białystok stał się częścią państwa pruskiego, a od 1807 roku – Cesarstwa Rosyjskiego. Położenie poza granicami Królestwa Polskiego okazało się atutem. Po upadku powstania listopadowego miasto zaczęło rozkwitać, bo leżało poza granicą celną. Zbankrutowani włókniarze z Łodzi osiedlali się w Białymstoku, aby dalej produkować na rynek rosyjski, ówcześnie główny kierunek eksportu. Rozwój miasta przyspieszyła jeszcze budowa kolei warszawsko-petersburskiej.

W takim miejscu urodził się Ludwik Zamenhof. Codziennie na ulicach słuchał różnych języków – polskiego, jidysz, rosyjskiego, niemieckiego, litewskiego, różnych miejscowych gwar… To zainspirowało go do stworzenia uniwersalnego języka esperanto. Marzył o wzajemnym zrozumieniu. I to tym najbardziej szczyci się Białystok.

Tkanina ze swastyką
Do idei fabrykanckiego miasta wielu kultur nawiązuje mural Utkany wielokulturowością. Powstał z inicjatywy Fundacji Klamra we współpracy z białostockim Stowarzyszeniem 9dwunastych w 2015 roku. Mural jest rezultatem weekendowych warsztatów pod opieką Dariusza Paczkowskiego, artysty streetartowego i działacza Klamry, prowadzonych w ramach akcji „Mow@ Miłości”. Przedstawia kolorowe nici splecione ze sobą, a wśród nich pojawiają się słowa „miłość”, „odwaga”, „zaufanie” w kilku językach. Dodatkowo namalowano fragment białoruskiego haftu i menorę. Przekaz dzieła jest jasny: ukazanie wielobarwnej rzeczywistości Białegostoku.

Stowarzyszenie 9dwunastych działa w Białymstoku od 2009 roku. Rok później powstał ich sztandarowy projekt „Różnorodność, podaj dalej”, czyli cykl warsztatów dla uczniów białostockich szkół. Młodzież zapoznawano zarówno z mechanizmami powstawania stereotypów, jak i sposobami reagowania na przejawy dyskryminacji. Po przeprowadzeniu ponad 250 warsztatów stowarzyszenie musiało zmienić sposób ich organizacji.

Zaczęliśmy dostawać sygnały od zaprzyjaźnionych nauczycieli, że nasza inicjatywa nie jest mile widziana w szkołach. W praktyce umawialiśmy się na warsztaty, a parę dni przed terminem dyrekcja rezygnowała, często bez podania przyczyn – komentuje Grzegorz Stefaniak, wiceprezes stowarzyszenia. Tak powstała Podlaska Sieć Różnorodności skupiająca pracowników oświaty i działaczy społecznych poza oficjalnymi instytucjami.

W styczniu 2018 roku na muralu pojawił się jeszcze jeden symbol – swastyka, która przysłoniła menorę. – Byłem zły i zdenerwowany, bo wydawało się, że dwudniowa praca kilkudziesięciu osób poszła na marne w ciągu dwóch minut, kiedy ktoś nabazgrał ten bohomaz – mówi Grzegorz. Szybko zareagowała Klamra. W ciągu tygodnia aktywiści zorganizowali akcję naprawienia muralu. Na pamiątkę pozostawili odbicia swoich dłoni. W pracach uczestniczył prezydent miasta Tadeusz Truskolaski.

Cieszę się, że władze miasta pokazują się w miejscach, w których dzieją się dobre rzeczy – opowiada Grzegorz. – Jako Stowarzyszenie 9dwunastych prosiliśmy o pomoc prezydenta tylko raz – w 2014 roku przy organizowaniu akcji „Białystok dla Tolerancji”. Nie chcieliśmy wsparcia finansowego, prosiliśmy jedynie o honorowy patronat nad warsztatami i włączenie ich do programu akcji. Niestety, nie otrzymaliśmy nic.

Mieszkam w Białymstoku
Ludzie chcieli spotykać się z aktorami. Mówili, że nigdy nie poznali uchodźców. Niektórzy płakali – tak Katarzyna Siwerska ze Stowarzyszenia Edukacji Kulturalnej WIDOK opisuje reakcje publiczności na spektakl „Import/Export”. Sztuka wystawiana była czternaście razy – w Białymstoku, Warszawie, Łodzi czy Poznaniu.

Stowarzyszenie powstało w 2000 roku z inicjatywy Magdaleny Godlewskiej-Siwerskiej. Skupia pracowników instytucji kultury. Jej celem jest edukowanie, ułatwianie kontaktu ze sztuką „tym, którzy mają wszędzie daleko”. Miejsce działania jest nieprzypadkowe – w pobliżu pogranicza polsko-białoruskiego, miejsca styku różnych kultur.

W Stowarzyszeniu działa Katarzyna Siwerska, która organizuje warsztaty, współpracuje w projektach dotyczących migracji i uchodźstwa. Spektakl „Import/Export” był owocem warsztatów pt. „Mieszkam w Białymstoku”, kierowanych do polskiej i czeczeńskiej młodzieży. We współpracy z reżyserem Michałem Stankiewiczem stworzyli możliwość opowiedzenia historii wojny z perspektywy dziecka. Dzięki wsparciu Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego spektakl był „mobilny”. Młodzież wystawiała go m.in. w Krynkach, Augustowie czy Hajnówce.

Katarzyna tworzyła spektakl z młodzieżą mieszkającą w Polsce od co najmniej 6 lat. Pierwsza część przedstawia ich życia w ojczyźnie, druga – moment przyjazdu do nowego miejsca. Ostatni akt to przybliżenie ich przystosowania do życia w nowym miejscu. Zostali tutaj i traktują Białystok jako swój nowy dom. Sztuka ma pomóc im wyrazić to, co odczuwają.

Dziew/czyny czynią
Czy w Białymstoku powszechne są przestępstwa z nienawiści? Według Katarzyny Siwerskiej to wzrastający i palący problem całej Polski, nie tylko tego miasta. Szczególnie od 2014 roku, kiedy w Europie zaczęto odczuwać skutki kryzysu migracyjnego z Bliskiego Wschodu.

Wobec tego działa dalej. Rok temu, z okazji Dnia Kobiet, projekt Dziew/czyny, do którego należy Katarzyna, zorganizował we współpracy ze Stowarzyszeniem 9dwunastych zbiórkę środków higienicznych dla kobiet z ośrodka dla uchodźców w Białymstoku. Wszystko pod nazwą „Dziew/czyny czynią uchodźczyniom”. Na darczyńców czekała kuchnia społeczna – za przyniesione i ofiarowane przedmioty oferowano wegański posiłek. Swoje potrawy przygotowały też uchodźczynie.

– Bardzo ucieszył mnie rezultat naszej akcji. Nie spodziewałam się tak szerokiego odzewu – mówi Katarzyna. Niektóre projekty Stowarzyszenia Edukacji Kulturalnej WIDOK są finansowane z budżetu miasta. Gdy Stowarzyszenie chce otrzymać środki, musi występować w otwartym konkursie. Niekiedy te pomysły są odrzucane mimo ich wysokiej oceny merytorycznej i angażowania części społeczeństwa często pomijanej w życiu Białegostoku, mniejszości czeczeńskiej.

Skąd nieporozumienia?
Białostockich inicjatyw, które mają na celu przypominanie o istniejących tu kulturach, jest znacznie więcej. Podlaska Oktawa Kultur, Festiwal Kultury Tatarskiej czy Biała Czysta Kulturalna są dobrymi przykładami. Niektóre inicjuje miasto, inne – oddolne organizacje i stowarzyszenia. Często brak jest wzajemnego zrozumienia, o którym marzył Zamenhof.


Dodaj komentarz