Szekspir królem pop!

Granica między kulturą wysoką a popularną widocznie się zaciera – elektroniczne remixy Bacha, światowej sławy dzieła malarskie przenoszone na ulice, opera na motocyklach. Motywy mieszają się, sztuka współczesna reinterpretuje oraz się inspiruje, przetwarza i tworzy kolaże. Nie dyskutujemy z tym, że pisuar może być dziełem sztuki. Szlachetne skrzypce grają w utworach, które łatwo klasyfikujemy jako element kultury masowej. A co z takim klasykiem jak Szekspir?

 

Nisko czy wysoko?

Stereotypowo, kultura popularna jest łatwo dostępna, a przy tym płytka, estetycznie niewyrafinowana, zorientowana na tu i teraz i szybkie przychody. Nie ma rozwijać społeczeństwa, zadawać ważnych pytań. Szekspir natomiast jest tego wręcz przeciwieństwem: ponadczasowy, skupiony na estetyce, ale też i na filozofii ludzkiej natury, czasem zaangażowany w politykę, wymagający wysiłku intelektualnego, zrozumienia prawd o życiu i ludzkości. Stał się nienaruszalnym symbolem sztuki, kulturowym dobrem całego świata.

 

Jednak początki Szekspira wcale tak ekskluzywne i wyrafinowane nie są. Przecież w samym teatrze The Globe bilet kosztował zaledwie jednego pensa za miejsce stojące (dla porównania: utrzymanie mężczyzny przez jeden dzień w tych czasach to około cztery pensy), a widzowie często wykrzykiwali do aktorów i próbowali z nimi dyskutować, rozmawiali między sobą, jedli, pili i palili. Teatr był hałaśliwy, codzienny, kolorowy – jak festyn lub parada. Oczywiście były i miejsca odosobnione, loże, do których bilet kosztował aż 30 szylingów, jednak w The Globe mogło być na raz aż 3 000 widzów, co, jak na te czasy, raczej skłania do klasyfikowania tych spektakli jako wydarzeń masowych, niczym dzisiejszy koncert gwiazdy pop. Teatr w czasach elżbietańskich był rozrywką popularną, łączącą różne klasy społeczne. W tym czasie w Londynie Szekspira znał każdy, zarówno biedni analfabeci, jak i bogaci kupcy oraz lordowie. A teatr obwieszczał za pomocą flag co będzie grane. W zależności od koloru – tragedia, komedia lub sztuka historyczna. Tylko tyle było potrzebne, w końcu rozrywka i tak była gwarantowana.

Przede wszystkim jednak należy pamiętać, że same teksty Szekspira były rozrywkowe, pełne fantastycznych wydarzeń i postaci, duchów i magii, dowcipu, ale też grozy, dreszczy i zdrady. Krew się lała, wzruszenia napełniały serca widowni. Śmiech wypełniał The Globe. Każdy znalazł coś dla siebie i niekoniecznie było to coś wyrafinowanego. W końcu nie trzeba być koneserem sztuki wysokiej, aby docenić grozę wiedźm z „Makbeta” lub niesamowitość elfów ze „Snu nocy letniej”.

 

 

Zmiana otoczenia

Jak to się stało, że William ze Stratfordu został ikoną? Przede wszystkim wyniesienie prac Szekspira do szlachetnego miana literatury miało miejsce dopiero wraz z wydaniem zbioru jego utworów pod dzisiejszą nazwą Pierwsze Folio w 1623 roku. Dla nas rzecz dość oczywista, któż by nie wydał Szekspira? Jednak został wydany w formacie w pewien sposób zarezerwowanym dla dzieł historycznych i filozoficznych i zaprojektowany specyficznie dla odbiorców z klasy wyższej: obity w drogą skórę cielęcą, kosztował wtedy jednego funta (zdolny człowiek mógł wtedy zarobić około cztery funty rocznie). Pierwszymi znanymi właścicielami tego zbioru byli earlowie, biskupi, lord, admirał – zatem jedni z bogatszych ludzi w kraju. Jednak samo wydanie tekstów w druku, mimo słabej dostępności, już wyniosło Szekspira na salony, jako że tylko elita potrafiła czytać, a większość pospólstwa była analfabetami. To poniekąd przesunęło Szekspira w przestrzeni publicznej, dodało jego twórczości kolejną warstwę. Nowi odbiorcy nie byli już mieszaną grupą z różnych warstw społecznych, która razem odbierała całość spektaklu. Jego dzieła trafiły do bibliotek i bawialni, gdzie można było je czytać w samotności, analizować i nad nimi filozofować bez emocji towarzyszących spektaklowi. Do tego, jako że wydanie było drogie, stało się po prostu obiektem świadczącym o statusie, przedmiotem, którym można było się chwalić, a zamieszczony w nim wstęp porównywał autora do greckich i łacińskich klasyków, jednocześnie przedstawiając go jako tego, który przekracza swe „popularne” korzenie i wznosi się ponad nie.

 

W XIX wieku natomiast Szekspir stał się częścią programu akademickiego, co zakończyło jego transgresję w obręb tak zwanej kultury wysokiej. Znajomość jego dzieł świadczyła o odebranej edukacji, która bezpośrednio przekładała się na status społeczny.

 

Kanoniczna podstawa

 W dzisiejszych czasach Szekspir nadal figuruje na listach lektur na całym świecie, a znajomość jego dzieł jest dobrze widziana. Mimo wszystko, tak jak i sam teatr, forma dramatu nie jest w tak zwanym mainstreamie. Szekspir jednak, nieustannie proponowany przez szkoły, pozostaje kanoniczny, jako coś, co jest wręcz podstawą europejskiej kultury. Jego jarmarczność, niestety, zdaje się zanikać z naszej świadomości. Jeśli jednak zastanowimy się nad tym głębiej, bez problemu znajdziemy miejsca styku tych naszych „dwóch kultur”. W końcu pop do tej pory czerpie z Szekspira garściami, czy to używając jego archetypicznych postaci (np. Lady Makbet), czy po prostu reinterpretując jego dzieła, jak choćby filmy „Zakochana złośnica” (1999) czy „Romeo i Julia” (1996). Motywy i cytaty z jego dzieł pojawiają się w utworach największych gwiazd, jak choćby Iron Maiden, Elvis Costello, Dire Straits czy Taylor Swift. Szekspir jest obecny wszędzie. Czyżby zatoczył krąg od króla pop do króla pop?

 

Marta Lipowicz


Dodaj komentarz