Studiować, nie studiować… poradnik (nie)obiektywny

Czerwiec to czas trudnych chwil i wyborów dla młodych ludzi kończących szkołę średnią. Oczekiwanie na wyniki egzaminów maturalnych i związany z tym stres, następnie wybór kierunku studiów i znów czekanie, tym razem na listy zakwalifikowanych. W tym całym letnim zamieszaniu warto zatrzymać się na chwilę, złapać oddech i na chłodno pomyśleć, czy w twoim przypadku pójście na studia będzie rzeczywiście dobrym wyborem.

Gap year

Dużą popularnością na Zachodzie cieszy się tak zwany gap year. Na czym to polega? Otóż młodzi ludzie, którzy kończą szkołę średnią, postanawiają zrobić roczną przerwę w edukacji. Popularne jest organizowanie kilkumiesięcznych wycieczek krajowych i zagranicznych. Niektórzy wykorzystują ten czas na rozwijanie swoich pasji i zainteresowań lub roczny wyjazd na wolontariat, często do odległych krajów afrykańskich i azjatyckich. Odbywa się to na przykład za pośrednictwem organizacji takich jak UNICEF czy WWF, które zapewniają wolontariuszom zakwaterowanie i wyżywienie w zamian za udział w różnych projektach.

Świat stoi otworem?

Wielu młodych ludzi, zamiast spędzać czas w podróży, podejmuje pełnoetatowe zatrudnienie, bo trzeba mieć na uwadze to, że w krajach takich jak np. USA studia są płatne, a rok intensywnej pracy może znacznie zmniejszyć wysokość przyszłej pożyczki studenckiej, którą prędzej czy później trzeba będzie spłacić.

W Polsce młodych ludzi ten problem nie dotyczy, bo jak na razie mamy darmowy dostęp do edukacji publicznej. Mimo to zarobienie większej kwoty, na przykład podczas wyjazdu do pracy za granicę, umożliwi łatwiejszy start w dorosłe, studenckie życie – szczególnie jeśli nie możesz polegać na finansowym wsparciu ze strony rodziców. Oprócz materialnych korzyści wyjazd  do Anglii, Holandii czy któregoś z krajów Skandynawii będzie także świetną okazją do poznania obcej kultury i praktycznej nauki języka obcego. Może być to też cenna lekcja życia, nauka samodzielności i brania odpowiedzialności za swoje decyzje.

W Polsce gap year jest nadal zjawiskiem niszowym i prawdopodobnie jeszcze długo nim będzie. Większość młodych Polaków albo zaczyna od razu pracę zawodową, albo podejmuje studia. Decyzja o kontynuowaniu edukacji jest niestety często pochopna i nieprzemyślana. W efekcie młody człowiek traci niepotrzebnie czas, który mógłby wykorzystać znacznie produktywniej, rozwijając się zarówno zawodowo, jak i prywatnie. Z jakiegoś powodu obserwujemy jednak nadal rzeszę absolwentów szkół średnich, którzy ochoczo maszerują na uniwersytety i politechniki.

Nie ma prostych rozwiązań

Warto się zastanowić, czy studia rzeczywiście są koniecznością w obecnych czasach i czy gwarantują dobrą pracę. Trudno o jednoznaczną odpowiedź: i tak, i nie, wszystko zależy od różnych czynników, które trzeba wziąć pod uwagę.

Przede wszystkim istnieją grupy zawodów, które wymagają od nas wyższego wykształcenia. I ma to solidne uzasadnienie. Są to głównie zawody zaufania publicznego, takie jak lekarz czy psycholog. Także wiele dziedzin przemysłu wymaga udokumentowania pewnych praktyczno-teoretycznych umiejętności. Trudno wyobrazić sobie architekta czy konstruktora mostów po rocznej weekendowej szkole policealnej. Pewne dziedziny wymagają specjalistycznej wiedzy, którą można uzyskać jedynie w toku regularnej i starannej edukacji.

Mama zawsze marzyła o synu prawniku…

Część osób podejmuje decyzję o studiach z niezbyt racjonalnych pobudek. Myślę, że większość z was spotykało się lub nadal spotyka się z presją ze strony rodziny, a w szczególności rodziców, z których wielu już na wczesnym etapie edukacji dziecka kreuje sobie wizję jego przyszłości. Nie powinieneś jednak ulegać presji otoczenia, jeżeli czujesz, że studia to zdecydowanie nie jest coś dla ciebie. Powinieneś sam decydować o swoim życiu, a nie spełniać oczekiwania innych.

Należy jednocześnie wziąć pod uwagę to, skąd bierze się u wielu przedstawicieli starszego pokolenia presja wywierana na potomków, aby ci ukończyli studia. W czasach młodości naszych rodziców, czyli przed ostatnią zmianą ustrojową w Polsce (1989 r.) lub na jej początku, dyplom magistra znaczył na rynku pracy znacznie więcej niż obecnie. Działo się tak przede wszystkim dlatego, że – jak podają źródła takie jak Raport o stanie edukacji (2010) – wyższe wykształcenie zdobywało 9–12 procent obywateli. Dyplom uczelni wyższej był zatem czymś bardziej elitarnym niż obecnie, gdy możemy zaobserwować przesycenie rynku zarówno magistrami, jak i inżynierami.

Spójrzmy prawdzie w oczy: w obecnej sytuacji gospodarczej studia nie gwarantują już zatrudnienia, tym bardziej łączącego się z dobrymi zarobkami. Przykładów nie trzeba szukać daleko: wystarczy udać się do osiedlowego marketu lub pobliskiego punktu usługowego, a spotkasz zatrudnionych w nich absolwentów uczelni wyższych.

Zatem jeżeli nie masz jasno zdefiniowanego planu zawodowego, obejmującego jedną z profesji wymagających dyplomu magistra lub inżyniera, powinieneś poważnie zastanowić się, czy studia są dla ciebie odpowiednim wyborem.

Wyobrażenia kontra rzeczywistość

Oczywiście istotna jest kwestia samorozwoju, który mogą ci zapewnić różnorodne kierunki studiów. Doświadczenie zdobyte w salach uniwersyteckich będzie prawdopodobnie cennym doświadczeniem życiowym. Na swojej drodze spotkasz wielu inspirujących wykładowców, ale znajdą się wśród nich także i tacy, którzy dadzą ci prawdziwą szkołę życia.

Zdecydowanie złą decyzją będzie pójście na studia dla zasady: bo wszyscy znajomi idą, bo nie masz pomysłu na życie, bo ktoś tego od ciebie oczekuje. Warto próbować czegoś nowego, popełniać błędy i zmieniać kierunki edukacji, ale tylko w przypadku, gdy podążasz ścieżkami, które rzeczywiście cię interesują. Błędem będzie wybór anglistyki, bo lubisz oglądać angielskie seriale i całkiem nieźle rozumiesz filmy bez napisów. Tak samo na filologii polskiej niekoniecznie odnajdą się ludzie, którzy uwielbiają czytać książki, na psychologii miłośnicy zagadek kryminalnych o mordercach-psychopatach, a na biologii – miłośnicy zwierząt.

Dla niezdecydowanych i pełnych wewnętrznych wątpliwości dobrą decyzją może być uczestniczenie w kilku wykładach uniwersyteckich jeszcze w czasie uczęszczania do szkoły średniej. Zawsze możesz wmieszać się w tłum studentów i usiąść gdzieś z tyłu audytorium. Na wykładach nie jest sprawdzana obecność (przynajmniej w większości przypadków). Szansa, że ktoś cię wyprosi – znikoma. Takie doświadczenie umożliwi ci zobaczenie, jak naprawdę wyglądają studia na interesującym cię kierunku. Jednocześnie upewnij się, czy ich tematyka rzeczywiście odpowiada twoim zainteresowaniom, a wyobrażenia nie są jednym wielkim fałszem. Nie bez powodu największy odpływ studentów obserwuje się w pierwszym miesiącu studiów (rozczarowani studenci rezygnują ze studiów) i w czasie pierwszej sesji (uczelnia rozczarowana studentami wyrzuca ich).

Co, jeśli nie studia?

Dysponujesz szerokim wachlarzem możliwości. Przede wszystkim masz duży wybór policealnych szkół zawodowych i kursów kwalifikacyjnych kończących się certyfikatem nadającym uprawnienia wykonywania zawodu. To podejście dosyć praktyczne, które nawet średnio obrotnym osobom ułatwi pomyślny start na rynku pracy. Co więcej, możesz dostosować zawód do twoich osobistych preferencji i predyspozycji. Osoba cicha, która lubi ruch i przyrodę, odnajdzie się w zawodzie ogrodnika, podczas gdy dusza towarzystwa o zacięciu artystycznym sprawdzi się w roli manicurzystki lub fryzjerki.

Trzeba pamiętać o jednej prostej zasadzie: robiąc coś, musisz się w to zaangażować. „Odklepanie” kursu i włożenie jedynie minimalnego wysiłku w zaliczenie obowiązkowych zajęć i praktyk nie sprawi, że oferty pracy w magiczny sposób posypią się niczym manna z nieba. Musisz przede wszystkim interesować się tematem, edukować we własnym zakresie i „siedzieć” w branży. Dobry specjalista poświęca czas na kursy i literaturę fachową oraz zapoznawanie się z nowinkami w swojej dziedzinie. Przekłada się to na dobrą opinię w środowisku i pośród klientów, a to na większą liczbę spływających zleceń, czyli lepsze zarobki i stabilną sytuację zawodową.

Odważniejsi mogą spróbować sił w prowadzeniu własnego biznesu. Szczególnie pomocne w tym przypadku są różne programy rządowe i dofinansowania z Unii Europejskiej. Najlepsi i najbardziej pomysłowi mogą liczyć nawet na kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych, ale też ulgi podatkowe i uproszczenia administracyjne. Do odważnych świat należy!

Mniej wykształcony znaczy gorszy?

Uważam, że nie należy mieć kompleksów związanych z brakiem wyższego wykształcenia. Swoje pasje i zainteresowania można zawsze rozwijać po godzinach pracy. Biblioteki, kina, teatry, grupy zainteresowań, festiwale, pokazy naukowe – to wszystko, i wiele więcej, jest dostępne dla każdego, niezależnie od zdobytego i udokumentowanego poziomu wykształcenia.

Pamiętaj, że o wartości człowieka nie świadczą świstki papieru, ale to, co sobą prezentuje. Jeśli ktoś będzie próbował ci wmówić, że jest inaczej, może trzeba zastanowić się, czy warto utrzymywać kontakt z taką osobą. A rodzice być może przestaną rozpaczać, gdy córka, która zamiast studiować otworzyła kolejny salon kosmetyczny, wyśle ich na miesięczne wakacje na Majorkę. Nie poddawaj się presji społeczeństwa i sam decyduj o swoim życiu. Oczywiście z rozsądkiem i bez powierzania swojego losu w podszepty nagłych zrywów serca.

 

 

Bartosz Simiński


Dodaj komentarz