Śmiało o nieśmiałości

Nieśmiałość to śliczne słowo, podobnie zresztą jak i bojaźliwość, lękliwość czy zapomniana już dziś płochość. Pod tą delikatną szatą językową kryje się jednak niezwykle niszczące zjawisko, stanowiące poważny życiowy problem dla coraz większej liczby osób.

Często w nieśmiałości widzi się synonim wstydu, ale czy rzeczywiście są to zjawiska tożsame? Ta pierwsza to strach przed odrzuceniem, niepewność, zakłopotanie i skrępowanie w relacjach z ludźmi, unikanie wzroku. Wstyd jest zaś palącym uczuciem, które pojawia się, kiedy zrobimy coś, z czego trudno być dumnym. Bądź gdy coś takiego zrobią inni, za których czujemy się w jakiś sposób odpowiedzialni. Wstyd działa moralizatorsko, dając nam nauczkę i gryząc nasze sumienie. Nieśmiałość natomiast blokuje nas w kontaktach z ludźmi; podszyta obawami o wykluczenie, sama wyklucza nas ze społeczeństwa. O ile więc wstyd zasługuje w sumie na pozytywną ocenę, o tyle trudno powiedzieć to samo o nieśmiałości. Przy czym trzeba jeszcze zwrócić uwagę na różnicę między nią a introwertyzmem – ten ostatni przejawia się nieodczuwaniem potrzeby utrzymywania kontaktów społecznych, brakiem zainteresowania w tworzeniu głębszych znajomości. Samotność nie stanowi dla introwertyka problemu, przeciwnie – jest stanem pożądanym. Nieśmiali chcieliby zaś nawiązywać z ludźmi głębsze relacje, ale nie potrafią. Odczuwają silne i niezaspokojone pragnienie bliskości.

Nieśmiałość może być wynikiem jakiejś traumy z dzieciństwa, pochodzenia z niepełnej rodziny czy po prostu wychowania. Ciekawe jest to, że jeśli mamy nieśmiałego ojca, to jest 75% szans, że również będzie nas dotyczył ten problem; jeżeli zaś mamy nieśmiałą matkę, to prawdopodobieństwo jest już niższe i wynosi 60%. Niezależnie od przyczyn, młodzi ludzie coraz częściej boją się ze sobą rozmawiać, a przecież podstawą funkcjonowania w społeczeństwie jest właśnie rozmowa. Każdy z nas czasami czuje się w tym aspekcie niepewny i boi się powiedzieć coś głupiego. Zwłaszcza, kiedy jeszcze nie znamy dobrze drugiej osoby. Bardzo istotne w poznawaniu ludzi jest pierwsze wrażenie. Wiąże się z tym duża presja, bo staramy się wypaść jak najlepiej, niekiedy nawet za bardzo, co może przynosić efekt odwrotny. Sytuacjami szczególnie trudnymi są te, kiedy zderzamy się z nowym miejscem, ludźmi i rzeczywistością – np. rozpoczynając studia, zwłaszcza w obcym mieście.

Patrzyłem na ludzi na wykładach i jeśli widziałem, że ktoś też nikogo nie zna, to podchodziłem i rozmawiałem. Większość ludzi nie lubi samotności i czuje się skrępowana, kiedy nie ma do kogo się odezwać, więc nawet się cieszyli, gdy ktoś zaczynał z nimi rozmawiać – wyjaśnia Kuba, student Uniwersytetu Warszawskiego. Kuba jest dosyć otwarty i wydaje się, że poznawanie nowych osób nie stanowi dla niego problemu. Można zaryzykować wniosek, że ci z nas którzy mają więcej odwagi, miewają też nieco więcej spostrzegawczości. Zauważają w drugiej osobie coś, czego inni nie dostrzegli, coś co ich łączy, choćby nawet była to samotność i co najważniejsze – nie boją się tego wykorzystać.

Chyba od zawsze z trudem przychodziło mi nawiązywanie nowych znajomości. Trudno znaleźć mi odwagę, żeby wyjść z inicjatywą. Zupełnie inaczej to wygląda, gdy ktoś próbuje zapoznać się ze mną. Wtedy jestem dosyć otwarty, szczególnie jeśli znajomość już trochę trwa. W liceum było dużo gorzej, teraz nie jest to aż takie trudne. Może to dlatego, że pochodzę z małego miasta, gdzie stosunkowo rzadko ma się okazję poznawać nowych ludzi, wszyscy się znają w mniejszym lub większym stopniu – relacjonuje Paweł, studiujący w stolicy od dwóch lat.

Kenneth Levine z Uniwersytetu Tennessee wyznaczył cechy osobowościowe człowieka, które składają się na charyzmę. Są to empatia, umiejętność aktywnego słuchania, utrzymywanie kontaktu wzrokowego z rozmówcą, entuzjazm, pewność siebie oraz umiejętności oratorskie. Pewności siebie czy umiejętności oratorskich trudno jest się nauczyć w krótkim czasie, ale reszta jest przecież jak najbardziej do wypracowania.

W całym pędzie życiowym otaczającego nas świata, gdzie chęć konkurencji i niezdrowa ambicja niekiedy górują nad zdrowym rozsądkiem, wydaje się nie być miejsca dla nieśmiałych. Boją się wyrażać swoje zdanie, walczyć o swoje, a ich brak wiary we własne siły doprowadza ich do uznania, że wszystko co robią jest złe, albo nie dość dobre. Często nie osiągają swoich celów życiowych, nie spełniają się zawodowo, a w konsekwencji czerpią za mało satysfakcji z życia. Co więcej, nieustanny stres związany z obcowaniem z innymi ludźmi może prowadzić do chorób nerwowych, a w konsekwencji nawet przedwczesnej śmierci. A wszystko to przykrywa jedwabiste słowo nieśmiałość. Słowo, którego nie można bagatelizować. Zjawisko, z którym trzeba walczyć.


Dodaj komentarz