Rośl-inna literatura

Gdy zadaje komuś pytanie: Z czym kojarzy ci się literatura?, w odpowiedzi często słyszę: Z ciekawymi bohaterami, Z wartką, wciągającą akcją, Z fikcyjnymi światami. Niektórzy mówią, że przy dziełach ulubionego autora po prostu dobrze się bawią. Nikt jednak nie wspomina o roślinach. A szkoda, bo odgrywają one nieraz bardzo istotne role w naszych ulubionych książkach.

J.R.R. Tolkien

Dla wszystkich fanów J.R.R. Tolkiena oczywiste powinno być jego przywiązanie do natury. Idylliczne, wiejskie Shire, ogromne połacie lasów pokrywające Śródziemie, entowie oraz – najważniejsze – fajkowe ziele! Przyroda odgrywa w twórczości angielskiego pisarza istotną rolę. Wystarczy powiedzieć, że bez niej nie byłoby możliwe szczęśliwe zakończenie całej historii – przecież za pomocą Królewskiego Ziela (athelas) Aragorn ratuje życie Froda, przebitego ostrzem Morgulu. Warto też pamiętać o tym, że to entowie atakują Isengard i zdobywają nad nim panowanie, uniemożliwiając Sarumanowi dalsze działanie, a huornowie przychodzą z odsieczą Rohańczykom podczas bitwy o Helmowy Jar, przechylając tym samym szalę zwycięstwa na stronę ludzi. A to tylko kilka przykładów! Z całego arsenału możliwości, jakie daje nam autor Władcy Pierścieni, chciałabym przyjrzeć się bliżej konfliktowi natury z kulturą w Śródziemiu.

Tolkien nie był entuzjastą rozwoju przemysłu. Rozkwitające coraz szybciej i przywłaszczające sobie coraz większą ilość zielonych terenów miasta były dla niego symbolem upadku człowieka. Przekonania te wpisały się w twórczość angielskiego pisarza. W scenie, w której Drzewiec rozmawia z Pippinem i Frodem o poczynaniach Sarumana, ent mówi: Ten niegodziwiec i jego sługi pustoszą las. Na skrajach rąbią drzewa, dobre, zdrowe drzewa. Niektóre zostawiają zwalone, żeby gniły na miejscu, po prostu ze zwykłej orkowej złośliwości (Władca Pierścieni). Isengard jest jednym z tych miejsc, w których rozwija się przemysł. Saruman stworzył w nim „fabrykę” orków, których jedynym zadaniem było niszczenie wszystkiego, co tylko napotkają na swojej drodze. Warto tutaj dodać, że w języku sindariańskim Isengard oznacza Żelazną Twierdzę. Na początku czwartej ery, Elessar oddaje jego zniszczone tereny pod panowanie Pasterzy Drzew, którzy przywracają je naturze. Nie jest to natomiast możliwe w Mordorze, który jest krainą doszczętnie zniszczoną. Gdy Frodo z Samem docierają do granicy tego regionu, ich oczom ukazuje się wieczny pomnik pracy dokonanej przez niewolników Czarnego Władcy, pomnik, który miał przetrwać nawet wówczas, gdy inne dzieła zostaną unicestwione; kraj splugawiony i skażony nieodwracalnie, chyba że Wielkie Morze wtargnęłoby tutaj i zatopiło tę ziemię w falach niepamięci (Władca Pierścieni).

Warto również zwrócić uwagę na sposób, w jaki opisane jest Shire. W momencie, gdy hobbici wyruszają w podróż, kraina cieszy się opinią miejsca, w którym czas się zatrzymał. Jej mieszkańcy nie lubią zmian, podróży; są mocno związani z naturą. Niziołkowie są opisani jako na ogół hojni, nie łapczywi, lecz powściągliwi i skłonni zadowalać się tym, co mieli, toteż wielkie i mniejsze gospodarstwa rolne, warsztaty i drobne przedsiębiorstwa handlowe przechodziły z pokolenia na pokolenie nie zmieniane (Władca Pierścieni). Shire jest wzorowane na Sarehol – ukochanej wiosce Tolkiena, do której matka małego Johna, z powodów finansowych, zmuszona była wyprowadzić się po śmierci męża. Chłopiec pokochał to miejsce, o milę oddalone od obrzeży Birmingham, gdzie można było zapomnieć o bliskości przemysłowego miasta (J. Pearce, Tolkien: człowiek i mit). Wraz z upływem czasu Sarehol zostało wchłonięte przez rozwijającą się metropolię. Tolkien widział, jak kraina jego dzieciństwa zostaje zniszczona. Obraz ten zawarł w swej twórczości – kiedy czterech hobbitów wraca do Shire, ich oczom jawi się okropny widok: tam, gdzie przedtem droga do Hobbitonu ciągnęła się tuż nad stawem, wyrósł rząd szpetnych nowych budowli. Niegdyś wzdłuż drogi szumiały drzewa. Dziś wszystkie zniknęły. Patrząc z rozpaczą w stronę Bag End ujrzeli w oddali wysoki komin z cegieł. Pluł czarnym dymem pod wieczorne niebo (Władca Pierścieni). W tym wypadku mamy jednak pozytywne zakończenie – bohaterom udaje się przywrócić ład sprzed ich wyjazdu.

Uważny czytelnik znajdzie mnóstwo innych przykładów na przywiązanie do natury w twórczości Anglika. Fajkowe ziele, entowie, Shire – to tylko niektóre jej elementy występujące w tym jakże skomplikowanym świecie. Pamiętać jednak należy, że istotna jest nie tylko obecność, ale także – jak w przypadku Mordoru – wymowny brak roślin.

J.K. Rowling

Motyw lasu jest często wykorzystywany przez wielu pisarzy – m.in. przez Stephena Kinga, Margaret Weiss i Tracy’ego Hickmanna, Henryka Sienkiewicza czy Josepha Conrada. Stanowi on ważny element również w świecie stworzonym przez J.K. Rowling. Zwróćmy uwagę na, z pozoru, nieistotną rzecz – podczas swojego sześcioletniego pobytu w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart, drogi Harry’ego Pottera kilkukrotnie zboczyły do rosnącego na jej granicy Zakazanego Lasu. Prawie za każdym razem groziło mu wtedy niebezpieczeństwo: podczas poszukiwania zranionego jednorożca spotkał swego największego wroga – Lorda Voldemorta; pragnąc znaleźć dowód, za pomocą którego będzie mógł uniewinnić Hagrida, wraz z Ronem trafił do gniazda Aragoga i z ledwością uniknął śmierci z rąk jego dzieci; na trzecim roku musiał uciekać z Hermioną przed – zmienionym w wilkołaka – profesorem Remusem Lupinem; na piątym zaś przyprowadził do Lasu Dolores Umbridge i został zaatakowany przez centaury; tam też w siódmej części cyklu czekał na niego jego śmiertelny wróg. Jednak puszcza to nie tylko groźne miejsce – stanowi także schronienie dla naprawdę niesamowitych stworzeń. Spotkać tam można centaury, bardzo rzadkie akromantule, hipogryfy, testrale, jednorożce czy nieśmiałki. Kryje się w niej bogate życie, niedostrzegalne na pierwszy rzut oka, natomiast bardzo pociągające przy dłuższym obcowaniu.

Symbolika lasu wydaje się być momentami sprzeczna. W Słowniku symboli literackich znajdziemy informację, że oznaczać on może zarówno zagubienie i niepewność, bezpieczeństwo i ochronę, a także różnorodność i wielość. Ostatnie dwa znaczenia wydają się oczywiste, jeśli weźmie się pod uwagę liczbę różnorodnych stworzeń zamieszkujących Zakazany Las. Ale jak jeden symbol może oznaczać jednocześnie i niepewność, i poczucie bezpieczeństwa? Gdy się nad tym zastanowimy, jest to całkiem logiczne. Zakazany Las jest miejscem skrywającym wiele tajemnic. Może być groźny dla ludzi chcących go sobie podporządkować (np. dla przedstawicieli Ministerstwa Magii – w piątym tomie stado rozwścieczonych centaurów uprowadza Umbridge). Ale bywa także miejscem dla człowieka przyjaznym – Hagrid jest osobą, która nie boi się do niego wchodzić. Nie grozi mu tam żadne niebezpieczeństwo. Żyje on jednak w braterstwie z mieszkającymi tam stworzeniami. Wszystko zależy więc od intencji, z jaką wchodzi się do Lasu, i od zdolności współżycia z jego mieszkańcami. Las może być również źródłem ogromnej mądrości. Młodzi adepci Hogwartu biorą udział w zajęciach z wróżbiarstwa, na których uczą się m.in. „sztuki wróżenia z herbacianych fusów”. Bezskutecznie. Centaury potrafią zaś odczytywać przyszłość z gwiazd. W piątej części Firenzo mówi do swoich uczniów: Centaury od wieków zgłębiają tajemnice tych ruchów [planet – MK]. Doszliśmy do wniosku, że na niebie zapisana jest przyszłość […] Ja jednak jestem tutaj po to, żeby wam objaśnić mądrość centaurów, która jest bezosobowa i bezstronna. Obserwujemy niebiosa, aby wykryć wielkie przypływy zła, wielkie zmiany, które niekiedy są tam zapisane. Nabranie pewności co do charakteru owych zmian może zająć nawet dziesięć lat. Te profetyczne możliwości nie są niedostępne dla ludzi. Przecież na niebo może patrzeć każdy. Ale centaury patrzą na niebo cierpliwie. I może to jest najważniejsze w ich sztuce. Cierpliwość. Stworzenia mieszkające w Lesie muszą takie być. Obcują całe życie z naturą. Wiedzą, że nic nie wyrośnie w ciągu chwili. Trzeba lat, żeby sadzonka zamieniła się w potężne drzewo. Tak samo jest z odczytywaniem przyszłości – wszystko zależy od tego, jak z upływem czasu ułożą się planety. Ludzie są za to przyzwyczajeni do tego, że efekty ich działań są widoczne od razu. Nie zajmują się „odczytywaniem” znaków, tylko „wróżeniem” przyszłości, a to jest zasadnicza różnica.

Miejsce, w którym mieszkają postacie wykreowane przez Rowling, ma duży wpływ na sposób postrzegania przez nie świata. Mieszkańcy Lasu żyją w harmonii z naturą. Hagrid mieszka na skraju Lasu, ale w ludzkiej chacie. Ma dużo większą wiedzę na temat przyrody niż przeciętny człowiek, jednak nie większą od leśnych stworzeń. Czarodzieje zaś zamieszkują zamek. Muszą się dopiero uczyć, jak korzystać z darów natury. To, co dla centaurów jest oczywiste, dla ludzi pozostaje wielką tajemnicą.

Harasymowicz

Dla wielu z nas to właśnie łono przyrody jest najlepszym miejscem na odpoczynek od stresu wynikającego z życia codziennego. Chodzimy na spacery do lasów i do parków, uprawiamy ogródki, jeździmy na wakacje w Bieszczady, na Mazury i nad Bałtyk. Są to miejsca, w których spotykamy wiele gatunków roślin, wiele drzew… Czasem się nimi zachwycamy, a czasem nawet ich nie zauważamy. Tak samo dzieje się z elementami flory występującymi w poezji. Przykładowo, twórczość Jerzego Harasymowicza jest dość mocno zalesiona. Zresztą, w tym przypadku, nie tylko ona. W części poświęconej pracowniom artystów, w tygodniku społeczno-kulturalnym „Kultura” z 1967 roku napisał: (…) ja mam w wyobraźni wielkie lasy bukowe, właściwie bezkresne, które mi sypią złote strąki metafor (…) tak, że problemem jest tylko gromadzenie, segregowanie i spisywanie. Człowiek, który myśli drzewami, nie może umieszczać ich w swojej poezji całkowicie przypadkowo. Tylko czy ktoś zastanawiał się kiedyś, po co one tam w ogóle są? Może warto poświęcić im choćby chwilę i przemyśleć ich rolę w tej poezji?

Przyjrzyjmy się wielokrotnie cytowanemu już w różnych miejscach wierszowi W górach. Znajdziemy w nim następujące wersy:

 

W górach jest wszystko co kocham

Wszystkie wiersze są w bukach

Zawsze kiedy tam wracam

Biorą mnie klony za wnuka

                              (Budowanie lasu, 1965)

 

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszyscy jesteśmy w stanie, bez problemu, go odczytać. Mamy przed sobą tekst o prawdziwym domu, jakim są góry, o miłości do nich i o natchnieniu, jakim są dla podmiotu lirycznego. Wiersz nabiera jednak kolorytu w momencie, kiedy zajrzymy do Słownika etymologicznego Brücknera i poszukamy informacji o znaczeniu buka. Możemy tam przeczytać: „Buk” nabrał i innego znaczenia: „bukwy” są „litery”, „list”, „pismo” (…). W tym wypadku drugi wers odbieramy już nieco inaczej – góry (porośnięte bukami) to nie jest po prostu miejsce, w którym dobrze się tworzy. To miejsce, w którym wiersze „mieszkają”. W którym wystarczy je „odkryć” i spisać. To „dom” wierszy, naturalnym więc jest, że i poety. Jeśli zaś chodzi o klony, to są one drzewami mogącymi dożyć bardzo sędziwego wieku 500 lat. Drzewa w tym wieku mogą mieć już własne „wnuki”. A wnuki zawsze chętnie wybierają się w odwiedziny do dziadków – czują się tam jak w domu. Kolejny raz zostaje więc podkreślona domowa atmosfera gór.

Analizować w ten sposób można poezję nie tylko Jerzego Harasymowicza – przeglądając dzieła innych polskich literatów, poczynając od Jana z Czarnolasu kończąc na Julii Fiedorczuk, znajdziemy w nich mnóstwo drzew (i nie tylko). Warto wsłuchać się w to, co do nas mówią, bo mówią wiele…