Jak nie pracować przez całe życie?

Jak powiedział Konfucjusz: Wybierz pracę, którą kochasz, a nie będziesz musiał pracować nawet przez jeden dzień w swoim życiu. Połączenie przyjemnego z pożytecznym niesie szereg pozytywów – sprawia, że możemy spełniać swoje marzenia, dzięki czemu czujemy się szczęśliwsi, a także więcej zarabiamy.

Zdarza się, że po całym dniu pracy nie masz już siły na nic. Nie myślisz nawet o obiedzie. Myślisz tylko o tym, żeby paść na łóżko. Gdy wykonujemy czynności, które sprawiają nam przyjemność, czas płynie inaczej. W dodatku, jeśli łączymy pracę i pasję, stajemy się efektywniejsi, jesteśmy bardziej zaangażowani, co więcej, obowiązki wykonujemy zdecydowanie szybciej i lepiej. A to wszystko przynosi sukces w pracy i nierzadko wyższe zarobki.

W poszukiwaniu pasji

Z badań przeprowadzonych przez OECD wynika, że Polacy spędzają w pracy 1963 godziny rocznie – dlatego warto połączyć zawód i hobby. Na początku musimy znaleźć ową pasję. Aby to zrobić, powinniśmy się zastanowić, co daje nam największą radość. Dla jednych będzie to praca z dziećmi, wygłaszanie przemówień, uczestniczenie w dyskusjach, wypełnianie dokumentów, natomiast dla innych – uprawianie sportu, rysowanie, pisanie czy sklejanie samolotów. Nierzadko znalezienie pasji trwa dosyć długo. Nie jest to nagłe olśnienie, jak mogłoby się wydawać, lecz często – długotrwały proces, bo nie od razu Rzym zbudowano. Człowiek musi spróbować różnych rzeczy, aby znaleźć swoje prawdziwe hobby. W tym celu mogą być przydatne różnego rodzaju książki, kursy oraz informacje znalezione w Internecie.

Znaleźliśmy pasję… i co dalej?

Dobrze, najważniejsze zadanie wykonane – wiemy już, co nas najbardziej fascynuje. Teraz zastanawiamy się, czy możemy zacząć na niej zarabiać. Jak to zrobić? Najważniejsze, abyśmy uzbroili się w cierpliwość. Nieważne, czy pasja, którą wybraliśmy, to weterynaria, gotowanie, gry komputerowe czy też piłka nożna. Aby pogodzić hobby i zarobek, musimy mieć w sobie upór, konsekwencję i samodyscyplinę. Powinniśmy nieustannie dążyć do celu i często niczym kot chodzić własnymi ścieżkami. W realizowaniu pasji może nam pomóc Internet. Na stronach internetowych i różnych portalach społecznościowych swoje dzieła publikują m.in. muzycy, fotografowie czy pisarze. Internet pomoże nam poznać interesujące osoby, które podzielają naszą pasję. Przede wszystkim jednak należy pamiętać, że zysk  przychodzi najczęściej dopiero po dłuższym czasie, dlatego nie możemy przedwcześnie się poddawać.

Jak się nie rozczarować?

Czasem może się zdarzyć tak, że nasza pasja się nam „przeje”. Co zrobić, aby tego uniknąć? Dobrym pomysłem jest niewątpliwie znalezienie alternatywy, innego zainteresowania. Nieustannie powinniśmy poszukiwać rzeczy, które wzbudzają naszą ciekawość i dają nam przyjemność. Jeden człowiek może mieć przecież wiele pasji, którym w mniejszym bądź większym stopniu się poświęca. Mogą to być np. siatkówka, modelarstwo, szydełkowanie czy prowadzenie bloga. Posiadanie kilku hobby może sprawić, że nie będziemy się nudzić.

Od pucybuta do milionera

W przypadku pewnych zawodów nie sposób wyobrazić sobie, aby wykonywali je ludzie, którzy nie mają do tego pasji. Dobrym przykładem jest sport: czy wyobrażacie sobie Anitę Włodarczyk, Justynę Kowalczyk, Rafała Majkę czy też Kubę Błaszczykowskiego, którzy sport uprawialiby tylko dla pieniędzy? Nie sądzę. W to, co robią, wkładają całe swoje serca. Pracę z hobby połączyła także Sonia Draga – właścicielka jednego z największych w Polsce wydawnictw (Wydawnictwo Sonia Draga). Początkowo zajmowała się sprzedażą samochodowego sprzętu audio, a następnie zaczęła wydawać książki, które są jej wielką pasją. Publikacja takich hitów, jak Kod Leonarda da Vinci czy Pięćdziesiąt twarzy Greya sprawiły, że do niedawna małe wydawnictwo przynosi obecnie wielomilionowe zyski. Początkowo Sonia Draga nie była zainteresowana wydaniem powieści erotycznej, ale zainteresowało ją to, że w USA wersję elektroniczną ściągnięto w krótkim czasie 250 tys. razy. Aż pewnej nocy, o czwartej nad ranem stwierdziła, że chce wydać Greya. Z kolei w przypadku Kodu Leonarda da Vinci już po 60 stronach wiedziała, że to będzie hit. Jak mówi wydawczyni: Kiedy zaczęło się światowe megaszaleństwo, Dan Brown był w Polsce tylko mój (dziennikzachodni.pl). Przyjemne z pożytecznym łączy również Mateusz Hołda – najmłodszy doktor nauk medycznych, który w kwietniu tego roku otrzymał tytuł naukowy, nie ukończywszy jeszcze studiów. 24-latek realizował projekt Diamentowego Grantu w Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, dzięki czemu mógł otworzyć przewód doktorski w czasie trwania studiów magisterskich. Młodego naukowca najbardziej interesuje budowa serca. Na swoim koncie ma już 85 prac naukowych, a ponadto wykładał w wielu miejscach w Polsce, jak i na świecie. Jest także współzałożycielem i kierownikiem zespołu naukowego HEART (Heart Embryology and Anatomy Research Team), który w swoich badaniach skupia się na morfologii serca. Mateusz Hołda tak mówi o swojej pasji:

Odkąd pamiętam, towarzyszyło mi przekonanie, że chciałbym zostać lekarzem. Jeszcze przed studiami wiedziałem natomiast, że jeżeli moje marzenie się spełni i dostanę się na studia oraz uda mi się je ukończyć, to swoje życie zwiążę z kardiologią lub dziedziną pokrewną – kardiochirurgią lub chirurgią naczyniową. Chyba jest coś niezwykłego – czy też magicznego – w sercu, naczyniach i krwi, co mnie pociąga. Nie umiem jednak odpowiedzieć na pytanie, co konkretnie.

(portal Będąc Młodym Lekarzem)

Ludzie często boją się zmienić pracę, chociaż nie daje im ona satysfakcji. Poczucie bezpieczeństwa staje się ważniejsze niż szczęście. Jednak gdy czujemy, że z naszej pracy nie czerpiemy radości, powinniśmy spróbować coś  tym zrobić. Zmiana nie musi być od razu radykalna. Możemy np. zapisać się na kurs doszkalający, rozpocząć studia podyplomowe albo założyć własną firmę. Warto wyzbyć się strachu przed porażką i iść za głosem serca, aby z czasem móc powiedzieć za Thomasem Edisonem: Nie przepracowałem ani jednego dnia w swoim życiu. Wszystko to była przyjemność


Dodaj komentarz