Polska czy polska?

– Przed naszą podróżą ostrzegano nas kilkukrotnie o rasizmie w Polsce – że np. nie powinniśmy pozwalać naszym ciemnoskórym przyjaciołom wychodzić samym do centrum Krakowa. Na szczęście w trakcie całego naszego pobytu nie doświadczyliśmy żadnych przejawów rasizmu.

To wypowiedź Lotte – 19-letniej studentki z Belgii, jednej z uczestniczek konferencji dla młodych dziennikarzy w Krakowie, której byłam współorganizatorką.

Ryzykować czy nie?
Przygotowując ten artykuł, byłam przygotowana na wiele negatywnych stereotypów na temat Polski, ale mimo wszystko wiele z nich również mnie zaskoczyło.

Przytaczam kolejne:
Co najbardziej polubiłam w Polsce, to fakt, że wszystkie stereotypy na jej temat zanikły od momentu wyjścia z samolotu. Polacy w Belgii czy Holandii bardzo odpowiadają stereotypowemu wizerunkowi: jedyne, co robią, to piją, palą, są niegrzeczni i przeklinają. Masz w głowie właśnie takie myśli, gdy jedziesz do tego kraju. O dziwo, na miejscu okazało się, że wszyscy są przyjaźnie nastawieni i gotowi ci pomóc. Naprawdę świetnie przeżyłam ten czas! Byłam także ostrzegana przed rasizmem, ale nigdy nawet nie czułam się jak ktoś obcy w Polsce. Pod koniec wakacji planuję znów odwiedzić Kraków na kilka dni – mówi Imani, czarnoskóra studentka z Uniwersytetu w Antwerpii, Belgia.

Skąd tyle słów o rasizmie?
Pamiętasz zapewne słynną burzę medialną, która przetoczyła się w mediach po zeszłorocznym marszu niepodległości. No właśnie. Zagraniczne media pokazały wtedy transparenty z hasłami nacjonalistycznych bojówkarzy: „Pray for islamic holocaust” (Módlmy się o islamski Holocaust). Smutnym faktem jest to, że całe wydarzenie zostało w ten sposób skomentowane nie przez amerykańskich dziennikarzy, często niemających pojęcia, gdzie Polska znajduje się na mapie, a właśnie przez Polaków od dawna zamieszkujących amerykański kontynent, jak np. Jan Tomasz Gross. Szkoda, że w tym marszu brali udział w większości świadomi patrioci, którzy chcieli uczcić odzyskanie przez Polskę niepodległości. Zwyczajnie i bez hejtów.

Permanentna zima
Pamiętam, że podczas oprowadzania naszych zagranicznych przyjaciół wszyscy byli naprawdę zdumieni, jakim malowniczym miastem jest Kraków. Bardzo zdziwiła ich także liczba studentów, którzy pobierają w tym mieście edukację.

Ogólny przekaz można by interpretować następująco: nie wiedzieliśmy, że Polska jest tak dobrze rozwinięta pod każdym względem. Szczęśliwie udało nam się obalić chyba każdy zły stereotyp na temat Polski i Polaków.

Jak wspominał Kobe, student kierunku dziennikarstwo międzynarodowe na Uniwersytecie Thomas More Mechelen:

Nigdy nie byłem w Polsce. Jedyny obraz, jaki posiadałem w głowie, to zimny kraj z wysokimi, zimnymi budynkami i jedyną atrakcją turystyczną: obozem Auschwitz-Birkenau. Okazuje się, że Kraków to najpiękniejsze miasto, w jakim kiedykolwiek byłem. Dla turystów, studentów, rodzinnych wyjazdów… Każdy, kto pyta mnie o rekomendację, gdzie spędzić najlepiej wakacje, odpowiadam: Kraków! Z letnimi temperaturami, czystym niebem i starymi budynkami przepełnionymi historią.

Wieczna zima w Polsce to nie nowość – wierzyła w nią sama Whitney Houston, kiedy w latach 80. na letni koncert w Sopocie przyleciała ubrana w zimowe futro. Cóż, taki mamy klimat.

Pierogi i barszcz
Tym, co najbardziej podobało mi się w Polsce, byli ludzie. Są bardzo gościnni i przyjaźni. Zawsze starali się traktować mnie najlepiej, jak tylko potrafili i pomóc zawsze, kiedy tego potrzebowaliśmy. Nie zamierzam kłamać – jedzenie niestety zbytnio nie przypadło mi do gustu ze względu na mięso jako główny składnik wielu dań. Czosnek także wydaje się najbardziej używaną przyprawą. Mimo wszystko największą zaletą była właśnie cena – mówi Jarno, student uniwersytetu w Antwerpii. No cóż, Belgom nie do końca przypadła do gustu polska kuchnia, szczególnie barszcz – za co winę ponosiła przede restauracja, w której jedli go po raz pierwszy. Zupa była zbyt ostro przyprawiona. Gustowali za to w crème brûlée i spaghetti w sosie bolognese. No i oczywiście w ofercie rozrywkowej, która jest w Krakowie szczególnie bogata. Najbardziej podobało im się miasteczko studenckie, w którym akurat zaczynał się przedjuwenaliowy sezon.

W czasie naszego pobytu naprawdę doświadczyliśmy studenckiego życia poprzez mieszkanie w jednym z akademików. Czułem się tam, jakbym żył w typowym amerykańskim college’u – mówi Kobe. – Wszyscy studenci z okolicznych domów studenckich chętnie się z nami integrowali i opowiadali trochę o Polsce. Nie spodziewaliśmy się aż takiej gościnności.

Czy trzeba więcej komentarzy?
Ludzie z zagranicy przekonują się o polskiej gościnności dopiero, kiedy przyjadą do naszego kraju i sami jej doświadczą. Czy możemy zrobić coś, by usunąć te krzywdzące stereotypy raz na zawsze? Cóż, wydaje mi się, że ważna jest nasza prezencja i zachowanie. Tylko albo aż tyle.


Dodaj komentarz