Piękno, którego nie widać

Makro – to słowo ma wiele znaczeń. W fotografii to nie tylko wstawanie skoro świt i bieg na mglistą łąkę, żeby uchwycić z bardzo bliska budzącą się do życia przyrodę. To również inscenizacje, które można realizować we własnym domu czy ogrodzie, w których ograniczeniem jest tylko jedna rzecz – wyobraźnia.

To, co niedostrzegalne
Makrofotografia to dziedzina pokazująca to, czego nie potrafi dostrzec gołe oko. Ten obraz wywołuje w nas przyspieszony oddech, sprawia, że zatrzymujemy się w miejscu i podziwiamy. Właśnie ten otaczający nas szary, niepozorny świat potrafi niejednokrotnie zaskoczyć swoją magią i pięknem. Łono natury i jego piękno jest niejednokrotnie trudne do dostrzeżenia na pierwszy rzut oka, co rozwija wyobraźnię, gdy nad tym rozmyślasz. Żeby zobaczyć to życie, potrzebne będzie duże zbliżenie oraz sporo cierpliwości.

Najtrudniejsze są początki
Makrofotografia może wydawać się bardzo łatwa i przyjemna – w końcu co może być trudnego w zrobieniu podczas przechadzki zdjęcia pszczole siedzącej na kwiatku? Nie musi to być takie banalne. Przede wszystkim musisz najpierw ją znaleźć.

Gdy poznasz już możliwości swojego aparatu, ruszaj śmiało szukać okazji do zdjęć. Nie bój się zajrzeć w krzaki, między kamienie, zejść z utartej ścieżki, by poszukać drobiazgu, którzy inni ludzie mijają bez zainteresowania. Ciekawym sposobem może być również zmiana perspektywy, czyli fotografowanie z poziomu obiektu oraz robienie zdjęć pod słońce – w tym przypadku zwłaszcza stare manualne obiektywy z fotografii analogowej mają w zwyczaju złapać kilka flar, które dodają odrobinę magii.

Warto wspomnieć, że na pewno nie należy używać intensywnych perfum, idąc na takie zdjęcia. Trzeba też pomyśleć o ubiorze – właściwe będzie założenie ubrania w ciemnych kolorach. Zdecydowanie unikaj robienia hałasu, przydatne będzie włączenie trybu „ninja” i uważne patrzenie na to, gdzie stawiasz kroki.

Kiedy i gdzie szukać?
Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Znaleźć modeli do naszych zdjęć możemy praktycznie wszędzie, począwszy od parków, pól, lasów, stawów, jezior po kwiaty w ogrodzie. Najlepszą porą jest świt lub wczesny ranek, gdy najmniejsi przedstawiciele fauny się budzą i łapią pierwsze promienie słońca lub zachód słońca – wtedy z kolei są zmęczone i trochę mniej skore do ruchów. Warto też dodać, że tzw. złota godzina nada zdjęciom sporo charakteru. Skorzystać z niej możemy w dwóch porach dnia – o wschodzie słońca i około dwóch godzin przed zmierzchem.

Sprzęt – którą drogę wybrać?
Wielu spośród tych, którzy zastanawiali się, jak takie zdjęcia powstają i jak oni sami mogliby je wykonać, nie bardzo wie, od czego zacząć? Jeśli chodzi o optykę, to rozwiązań jest kilka. Do makrofotografii można wykorzystać przeznaczone do tego obiektywy makro. Na rynku dostępne są również soczewki i konwertery dokręcane na obiektyw, można też skorzystać z pierścieni pośrednich oraz odwrotnego mocowania.

Obiektywy makro to rozwiązanie najprostsze, jeśli chodzi o obsługę oraz samo robienie zdjęć, ale również najdroższe – mogą kosztować nawet kilka tysięcy złotych. Warto zaopatrzyć się w nie u producentów zewnętrznych firm (innych niż marka aparatu), które oferują obiektywy w niższych cenach niż szkła systemowe. Warto również wypróbować stare obiektywy z lustrzanek analogowych, które kosztują grosze, a za pomocą odpowiedniej przejściówki można je podpiąć do każdego aparatu cyfrowego. To rozwiązanie sprawdzi się świetnie w każdym miejscu i sytuacji – wypad do zoo, w góry czy też fotografowanie dzikiej przyrody z bliska. Można je nawet wykorzystywać do portretowych zdjęć studyjnych oraz w plenerze. Ogranicza cię tutaj tylko wyobraźnia.

Soczewki i konwertery makro to stosunkowo najtańsza opcja, ale nie zawsze korzystne z powodu dokładania kolejnych warstw szkła, co pogarsza warunki optyczne obiektywu. To rozwiązanie polecam szczególnie przy fotografowaniu nieruchomych obiektów, takich jak kwiaty, pąki na drzewach czy zwierzęta.

Pierścienie odwrotnego mocowania pozwalają na uzyskanie dużych przybliżeń, które mogą być porównane do obrazu uzyskanego z mikroskopu. Znakomicie sprawdzą się przy malutkich obiektach, takich jak wszelkiego rodzaju owady napotkane w ogrodzie.

Za pomocą pierścieni pośrednich zwiększamy odległość obiektywu od matrycy aparatu. Takie zestawy pozwalają na tanią zabawę w makrofotografię: można za ich pomocą, a także z wykorzystaniem adaptera M42 podpinać stare obiektywy z czasów analogowych – wiele osób ma chyba w szafie starego radzieckiego Zenita i obiektyw Helios, których zastosowanie może przynosić niebywałe efekty.

Sprawdzą się w sytuacjach, w których chcemy pokazać z nietypowej perspektywy pierwszoplanowy obiekt – jeśli mamy chwilę na zabawę, statyw i stary obiektyw, to można zrobić zdjęcie, od którego długo nie uda się oderwać wzroku. Polecam je do uwieczniania kwiatów, owadów, wszelkiego rodzaju stworzeń mało widocznych na pierwszy rzut oka.

Gdzie szukać?
To pytanie zadaje wielu początkujących pasjonatów fotografii. Czy trzeba jechać w jakieś odległe miejsce, gdzie nie ma śladu człowieka, żeby zrobić dobre zdjęcie makro? Odpowiedź brzmi: „nie”. Wystarczy, że wyjdziesz do swojego ogródka przed domem o świcie i już masz świetne miejsce do działania.

W którym można znaleźć wiele ciekawych okazji do ciekawych ujęć to jeziora i stawy, np. tyskie Paprocany, katowickie Trzy Stawy. Tam w drodze zrobiłem zdjęcie biedronki spacerującej po liściu.

Leśne spacery również stanowią dobrą okazję, by zrobić interesujące zdjęcia – czasem warto trochę zejść ze ścieżki, żeby zrobić interesujące zdjęcia. Wystarczy chwila cierpliwości i uważne rozglądanie się dokoła siebie, a sposobność nadarzy się sama.


Dodaj komentarz