Jest pięknie – czyli spotkania przy świątecznym stole

Zacznę banalnie – z rodziną najlepiej na zdjęciu. Obecna moda proklamująca zdjęcia z brzusiem, bez brzusia, w mikołajowej czapce, na sankach i w worku na śmieci zdaje się jedynie potwierdzać, że ludzie znacznie bardziej wolą wyblakłe fotografie cioci Zenobii niżeli głębokie rozmowy o planach na życie. Co kryje się za fasadą dobrych obyczajów, które każą utrwalać to, co w gruncie rzeczy nie istnieje?

Okres Świąt jest sprawdzianem wytrzymałości i proszę tu nie mylić jej z tężyzną. To często czas cichych wojen, kopania pod stołem, by się zamknąć czy też ironicznych uśmieszków w kącie. Jest przecież bosko – jest stajenka, a tam Jezus, Syn Boży, jak należy. Należałoby skupić się na próbach niezadławienia się ością karpia, kiedy to w drzwiach domu pojawi się dawno niewidziany jegomość, który jest tak obcy, że już przestał tworzyć rodzinę. Być może pojawią się w takiej chwili oklaski, może posypią się pochwały za odwagę przybycia, a może ktoś zbyt głośno powie, że nie ma ochoty go widzieć.

Przy wigilijnym stole nie wolno pewnych tematów poruszać. O nieboszczkach się nie rozmawia. O zdradach wujka spod Gdańska. O tym, kto ile ma (czasu i pieniędzy). Świąteczne spotkania mają być okazję do tego, by pochwalić się, kto ma droższy samochód, więcej dzieci i widział Papieża. Nawet jeśli jest nieco mdło, to taki urok mają Święta, że po kilku dniach człowiek ma ochotę wymiotować zgnilizną udawania.

W Boże Narodzenie można pomarzyć o tym, by się wreszcie wyspać, mieć mniej na głowie i więcej spokoju. Niektórzy niczym prawdziwe odludki decydują się nikogo nie odwiedzać i nikogo nie zapraszać. Wszak poruszenie duszy jest tym, co przyprawia kobiety o zmarszczki, a mężczyzn o chęć sięgnięcia po szklankę whiskey, dlatego też warto go unikać. Można by rzec – jeśli chcesz żyć spokojnie, żyj sam.

W Polsce jest coraz większa grupa osób, które decydują się na spędzenie Świąt na Madagaskarze, Hawajach czy Chorwacji. Taką decyzję podejmują najczęściej ci, którzy przez większość tygodnia pracują niezwykle intensywnie, a Święta dla nich są bardziej czasem odpoczynku niż czasem na kolejne selfie grupowe z ciotkami i wujkami.

A może warto odpuścić? Po prostu pobyć ze sobą, nawet jeśli nie jest idealnie i dziadek wciągający gile nas irytuje, a kuzyni powtarzają znane już wszystkim anegdoty. Zbyt wielu okazji w tym gronie może nie być, dlatego by żyć teraz, co trzeba docenić chwilę. A rodzina to taki kameralny showbiznes, który przelukrowany staje się nudny.


Dodaj komentarz