Nowy stary rok

Środek nocy. Godzina 12.00. Brylujesz na imprezie sylwestrowej. Wznosisz toast i pijesz za to, żeby nowy rok był lepszy od mijającego. Dobrze się bawisz. A kiedy wrócisz do domu, na biurku zobaczysz kartkę z postanowieniami. Od wielu lat masz te same. Za każdym razem spisujesz je na nowo, choć mógłbyś po prostu nie wyrzucać tej zeszłorocznej listy. Za każdym razem myślisz sobie: Tak, tym razem się uda. Każdy nowy rok zaczynasz pilnując ściśle diety, odkładając pieniądze do skarbonki albo przeglądając portale z ofertami pracy. Każdego roku po kilku dniach znajdujesz już pierwszą wymówkę, żeby je złamać: urodziny koleżanki, nowy film w kinie lub mglista wizja podwyżki. Rezygnujesz. Całe życie w tym samym miejscu.

Albo inaczej. Nowy rok witasz siedząc przed laptopem, pracując. Uważasz, że Sylwester nie ma sensu, a 1 styczeń jest takim samym dniem, jak każdy inny. Jedyna różnica polega na tym, że zmienia się ostatnia cyfra w liczbie symbolizującej rok. Odrzucasz wszystkie zaproszenia na imprezy. Nie chcesz zmarnować wieczoru. Nie robisz kartki z postanowieniami. W ogóle nie masz postanowień. Nie potrzebujesz ich. Zawsze osiągasz zamierzone cele. Zawsze byłeś najlepszy. Zawsze na szczycie. Zawsze sam. W końcu inni to tylko przeszkody.

Albo jeszcze inaczej. Sylwestrową noc spędzisz w domu, chociaż mogłeś wyjść. Miałeś kilka propozycji, ale nie umiałeś wybrać. Do kolegi na domówkę, z piękną koleżanką z pracy na bal albo z przyjaciółką na maraton filmów do kina… Trudny wybór. Co będzie, gdy ktoś z nich się dowie, że wybrałeś inną opcję? Przecież się obrazi! Lepiej zostaniesz w domu. Postanowienia niby byś chciał podjąć, ale… Poprosić szefa o podwyżkę? Wszyscy dostali, a ty nie, mimo że naprawdę dużo robisz dla firmy. Ale przecież, jak szef uzna, że zasłużyłeś, to ci ją przyzna, prawda? Odmówić znajomym, którzy przerzucili się na siłownię i dietę warzywną i ciebie też zachęcają? A może mają rację? Może lekarz się mylił i ruch ci nie zaszkodzi? Spróbujesz, dlaczego nie? Właściwie po co ci własne zdanie. Przecież inni wiedzą lepiej.

A ja w sylwestrową noc stuknę się kieliszkami z przyjaciółmi i wypiję za siebie. Nie za nowy rok, nie za lepszy rok. Za siebie. Bo tylko ja mam wpływ na to, jak wygląda moje życie. I nie potrzebuję specjalnej okazji, żeby zacząć je zmieniać.


Dodaj komentarz