(Nie)widzialna Wioska

Synteza różnych obszarów zainteresowań, pasji, opinii, a przede wszystkim synergia ludzi. Pole szerokich dyskusji i kreatywnych działań. Wszystko to w scenerii Krakowa, polskiej stolicy kulturalnej. Wydaje się niemożliwe? W takim razie nie znasz Wioski Olimpijskiej!

Pierwszy obóz naukowy, zorganizowany pod szyldem Wioski Olimpijskiej, odbył się w 2008 roku w Białowieży. Inicjatorem i organizatorem tego niezwykłego wydarzenia jest Collegium Invisibile. Nazwa tego stowarzyszenia naukowego skłania do refleksji, jednak finalnie da się ją stosunkowo łatwo wyjaśnić – choć pozornie niewidzialni, nie odwołujący się do zbędnych haseł, to ujawniający się poprzez prowadzone działania.

Intelektualne i społeczne laboratoria
Właśnie takimi słowami opisuje dwa sztandarowe projekty Collegium, Wioskę Olimpijską i Szkołę Letnią, przewodniczący zarządu w roku akademickim 2017/18, Aleksander Palikot. Nie jest to zresztą jedyne określenie, jakie znajduje dla tych dwóch inicjatyw: Z perspektywy organizatorów są one paradoksalnym przedsięwzięciem: w trakcie 9 dni staramy się zbudować intelektualną i towarzyską wspólnotę, która w pewnym sensie musi rozpaść się wraz z zakończeniem wakacji.

Ową wspólnotę tworzą, w przypadku Wioski Olimpijskiej, uczniowie lub absolwenci szkół średnich z całej Polski, którzy w minionym roku szkolnym zdołali sprostać wygórowanym oczekiwaniom komisji olimpiad przedmiotowych i zdobyli w swoich dziedzinach tytuły laureatów. Ze względu na wielkie zainteresowanie przedsięwzięciem organizatorzy zwracali również uwagę nie tylko na osiągnięcia, ale także – inne, opisywane przez kandydatów, elementy, takie jak pasje czy plany na przyszłość. Dzięki temu każdy z wyłonionych w procesie rekrutacji uczestników był na swój sposób niezwykły i wart zgłębienia. Jak wspomina Maria Lindner, laureatka Olimpiady Języka Łacińskiego: Wioska była dla mnie czymś niepowtarzalnym. Poznałam niesamowitych ludzi. Ten tydzień był chyba najciekawszym elementem moich czteromiesięcznych wakacji.

Elementy układanki
Mogłoby się wydawać, że niemożliwym jest przyciągnięcie uwagi i zgromadzenie w jednym miejscu osób o tak różnych zainteresowaniach. Wioska Olimpijska udowodniła, że jest inaczej. Choć każdy olimpijczyk w pewien sposób reprezentował dziedzinę, w której się specjalizuje, to jednocześnie panowała atmosfera wzajemnej wymiany wiedzy i doświadczeń z wielu różnych pól badawczych, które przeplatając się, tworzyły niespodziewane nieraz konstelacje. Wydaje się to główną siłą tegorocznej Wioski Olimpijskiej – swoje reprezentacje mieli młodzi, specjalizujący się w różnych dziedzinach: wiedzy o społeczeństwie, teatru, literatury, historii, ale też biologii czy chemii oraz wielu innych. Jak relacjonuje Lena Bogdańska, laureatka Olimpiady Filozoficznej: Wioska Olimpijska była okazją do poszerzenia horyzontów intelektualnych, wejścia głębiej w dziedziny, które nas fascynują i z którymi wiążemy przyszłość, i poznania osób, dla których nauka jest ważna.

Dzięki tej różnorodności zaistniała szansa na szczególne kontakty między poszczególnymi uczestnikami warsztatów, jak i prowadzącymi je studentami. Dla mnie Wioska Olimpijska to przede wszystkim spotkanie z niezwykle ambitnymi, pracowitymi ludźmi. Przez te dni (…) nawiązaliśmy cenne znajomości i przyjaźnie, jednocześnie promując partnerskie, otwarte i angażujące podejścia do nauki jako pasji – wspomina Aleksandra Majak, doktorantka na University of Cambridge, natomiast w Krakowie prowadząca cykl zajęć poświęconych literaturze angielskiej.

Z czym to się je?
Każdy zakwalifikowany olimpijczyk musiał wybrać dwa bloki tematyczne, którymi zajmował się następnie podczas pobytu w Krakowie. Zajęcia w każdym z nich obejmowały sześć spotkań po dwie godziny każde. W opinii wspomnianego wcześniej Aleksandra Palikota ich przygotowanie stanowiło niemałe wyzwanie: Studenci prowadzący siedmiodniowe warsztaty stanęli przed wyzwaniem wprowadzenia swoich podopiecznych w tematykę swoich badań i studiów ze świadomością, że praca ta ma na celu głównie zainspirowanie ich do własnych poszukiwań. Uczestnicy otrzymali szeroki katalog propozycji do wyboru. Każde ze spotkań inspirowało w inny sposób, niektóre mogły początkowo zaskakiwać, by wywołać później ciekawość. Ostatecznie odbyło się dziewięć warsztatów z różnych dziedzin.

Jednym z nich było spotkanie z literaturą angielską w dobie współczesności. Aleksandra Majak za główną zaletę przeprowadzonych zajęć wskazuje twórcze, rozwijające podejście do tematu, jakie zaobserwowała wśród swoich podopiecznych: Cieszę się, że moją grupę ciekawiła nie tylko sama współczesna literatura angielska, lecz również krytyczne spojrzenie na sposób, w jaki o niej mówimy, a także osobista refleksja nad tym, jak przeżywamy tekst.

Podczas Wioski Olimpijskiej swoje pasje realizować mogli również przedstawiciele nauk ścisłych. Do nich skierowane były warsztaty Jak wymyślić nowy lek?, przygotowane przez Aleksandrę Bartosik. Najważniejsze zagadnienia prowadząca streściła następująco: Podczas intensywnego tygodnia skupiliśmy się na różnych aspektach projektowania, produkcji i wprowadzania na rynek nowych leków. Dyskutowaliśmy też o wyzwaniach, które czekają w XXI wieku na naukowców i systemy opieki zdrowotnej na świecie, takich jak potrzeba nowych strategii walki z chorobami cywilizacyjnymi, wzrostem nierówności i kosztów prowadzenia badań naukowych.

Jedną z uczestniczek zajęć była wspomniana już wcześniej Lena, która podzieliła się ze mną wspomnieniami z tych kilku dni: To, co było w nich moim zdaniem wyjątkowe to szeroki zakres poruszanych tematów – od zagadnień z pogranicza biologii i chemii obracających się wokół działania leków na organizm, po tematy społeczne, związane z funkcjonowaniem przemysłu farmaceutycznego. Inne zajęcia, w których brałam udział, dotyczyły świadomości w ujęciu filozoficznym, kognitywistycznym i neuronaukowym. Dużym atutem warsztatów było to, że ich formuła łączyła formę wykładu z dyskusją, co pozwalało na aktywny udział uczestników w zajęciach. Doświadczeniem, które najbardziej zapadło mi w pamięć, była wizyta w laboratoriach psychologicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego. W czasie zwiedzania mogliśmy dowiedzieć się, jakie eksperymenty są w nich przeprowadzane, jakiego sprzętu się w czasie ich trwania używa.

Silva rerum tematów i zainteresowań
Właśnie za pomocą tego metaforycznego hasła z renesansowym rodowodem, oznaczającego mnogość różnorodności, można by opisać referaty, które wygłaszał każdy członek drużyny Wioski Olimpijskiej. Zazwyczaj odnosiły się do zagadnień, którymi prelegenci interesują się szczególnie mocno, uznając je jednocześnie za warte szerszego omówienia na forum Wioski. Limit 15 minut stanowił niemałe ograniczenie, jednak na uczestników działało to stymulująco i zachęcało do wybierania absolutnie najciekawszych wątków.

A w Krakowie na Brackiej pada deszcz…
Początek refrenu jednej z najbardziej rozpoznawalnych piosenek Grzegorza Turnaua chyba każdemu obił się o uszy. Uczestnikom tegorocznej Wioski udało się doświadczyć opisanej sytuacji w praktyce. Na szczęście nie była to ich jedyna droga kontaktu z miastem, w którym krzyżują się losy najsławniejszych postaci zarówno historii, jak i sztuki. Organizatorzy zaprosili olimpijczyków do wspólnego odnajdywania tego trudnego do uchwycenia zmysłami, po części magicznego pierwiastka, jakim jest genius loci Krakowa, kategoria nastręczająca trudności już na poziomie definicyjnym. Pomimo niejasno określonego celu poszukiwań ich wyniki okazywały się na ogół nadzwyczaj dobre.

Podczas tych kilku dni uczestnicy warsztatów poznawali dawną stolicę Polski z wielu różnych punktów widzenia. Podziwiali jej walory architektoniczne, poszukując śladów belle epoque podczas spaceru wzdłuż Plant. Ponadto obcowali ze sztukami plastycznymi, z którymi Kraków jest nierozerwalnie związany – odwiedzili dom Józefa Mehoffera, Pałac Biskupa Erazma Ciołka gromadzący dzieła średniowieczne, oraz Galerię Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach.

Z kolei podczas wieczornych wykładów gościnnych możliwe stawało się spojrzenie na gród Kraka poprzez pryzmat dociekań naukowych, których przedmiotem staje się od stuleci. Olimpijczycy mieli okazję posłuchać o klasykach krakowskich, dowiedzieć się więcej o krakowskiej szkole krytyki z Janem Błońskim na czele czy zapoznać się z literackimi świadectwami życia, toczącego się w mieście w średniowieczu i renesansie. Podczas jednej z prelekcji uczestnicy mogli także spojrzeć na nowożytny Kraków od strony bardziej praktycznej oraz uświadomić sobie problemy komunalne, które dotykały rosnące w siłę miasto. Wreszcie dowiedzieli się też więcej o niewątpliwych zasługach krakowskich fizyków dla rozwoju fizyki jądrowej.

Życie poza zajęciami
Choć pracy podczas Wioski Olimpijskiej nie brakowało, to przy odrobinie starań można było znaleźć też czas na spędzenie kilku przyjemnych chwil w miłej atmosferze, współtworzonej przez uczestników oraz prowadzących. Jednego popołudnia udało nam się wybrać na pobliskie Błonia oraz do Parku Jordanowskiego, gdzie oddawaliśmy się aktywnemu wypoczynkowi na świeżym powietrzu. Choć większość wieczorów była wypełniona wykładami gościnnymi, to rozmowy po ich zakończeniu ciągnęły się do późnych godzin nocnych, a czasem wczesnoporannych. Liczba poruszanych tematów była na tyle bogata, że trudno je wszystkie przypomnieć, szczególnie że dyskusje w takim doborowym gronie zwykle cechują się niebywałą dynamiką.

Czy było warto?
Prowadzący nie mają co do tego wątpliwości. Warsztaty z przyjemnością wspomina chociażby Aleksandra Bartosik: Udział w Wiosce to dla mnie ogromna przyjemność i mam nadzieję, ze nie zdarzyło się to po raz ostatni! Aleksander Palikot zwraca również uwagę na wpływ czynnika ludzkiego, a więc na olimpijczyków, których zaangażowanie, pracowitość i talent stanowiły nie lada wyzwanie.

Jeżeli zainteresowała cię działalność Collegium Invisibile, a szczególnie Wioski Olimpijskiej, to więcej informacji znajdziesz na stronie internetowej organizacji: http://ci.edu.pl/. Kolejna edycja warsztatów prawdopodobnie już w najbliższe wakacje – nie przegap rekrutacji i poproś wszystkich o trzymanie za ciebie kciuków!


Dodaj komentarz