Niejapońska Japonia

Różnorodność kultur nadal nas zachwyca. Trudno się temu dziwić, cały czas poznajemy dziedzictwo ludów z całego świata, odkrywamy coraz więcej i więcej, ale czasem najbardziej fascynujące okazują się te społeczności, którym nigdy nie udało się osiągnąć powszechnej rozpoznawalności. Trudno to powiedzieć o Japończykach, ale przecież Japonia to kraj w dalszym ciągu skrywający przed ludami Zachodu milion tajemnic. W tym jedną na swojej dalekiej północy…

Ajnowie, czyli niesamowity lud Hokkaido

Ajnowie zamieszkują wyspy japońskie od około siedmiu tysięcy lat. W neolicie zajmowali praktycznie cały obszar dzisiejszej Japonii, obecnie żyją głównie na Hokkaido i w niewielkiej liczbie na Sachalinie, który dziś w całości należy do Federacji Rosyjskiej. Są mniejszością etniczną, która stosunkowo niedawno uzyskała pełnię praw. Wierzyli, że wszystko, co naturalne, ma w środku duszę, kamuy. Zwierzęta traktowali z szacunkiem, nie pozwalając na to, by cokolwiek z ich ciał się zmarnowało. Podstawowe znaczenie miał dla nich kult niedźwiedzia, boskiego zwierzęcia. Ajnowie podziwiali jego siłę, wierząc jednocześnie, że zabicie go pozwala na uwolnienie jego duszy.

Duże znaczenie w kulturze ajnuskiej miały tatuaże. Były one wykonywane na rękach i twarzy przy pomocy węgla drzewnego. Dawniej siedmioletnim dziewczynkom tatuowano kropki przy ustach, w kolejnych latach życia dodawano po jednej kresce, aż w końcu przy okazji ślubu dorabiano im „uśmiech”. Już z twarzy kobiety można było odczytać, czy jest zamężna i ile ma dzieci. Liczne tatuaże były powodem do dumy i świadczyły o płodności.

Życie z Japończykami

Ajnu spotykali się z dyskryminacją, odkąd tylko ich tereny zaczęły być zasiedlane przez Japończyków. Różnili się właściwie w każdym aspekcie. Ajnosi byli masywniejsi, lecz niewysocy; mieli też bardzo bujne owłosienie. Nazwano ich wręcz najbardziej owłosionymi ludźmi na świecie, co jeszcze silniej wyróżniało ich na tle populacji azjatyckiej, raczej nie mogącej się pochwalić obfitym zarostem. W poprzednich stuleciach Ajnowie wykazywali wiele cech fenotypowych rasy białej, obecnie jednak trudniej już je dostrzec, co oczywiście jest skutkiem ciągłego mieszania się Ajnów z Japończykami.

Ciekawe są określenia, jakimi wzajemnie obdarzali się sąsiedzi. Ajnusi samych siebie nazywali „ludźmi z honorem”, „prawdziwymi ludźmi”, zaś liczniejszych przybyszów – „obcymi”. Japończycy odwdzięczali się z nawiązką, określając Ajnów „obcymi z północy” albo wręcz „bękartami” czy „mieszańcami”.

Piłsudski

A konkretnie Bronisław, starszy brat Józefa Piłsudskiego. Zdobył sławę jako etnograf, który trafił na Sachalin bynajmniej nie z powodu swoich zainteresowań naukowych – został tam zesłany na piętnaście lat katorgi za współudział w przygotowaniach do zamachu na cara Aleksandra III. Co ciekawe, w spisek ten zamieszany był również starszy brat Włodzimierza Lenina. Piłsudski na nieprzyjaznej, dalekiej wyspie, po raz pierwszy zetknął się z ajnoską kulturą, a gdy już zwolniono go z odbycia reszty kary, osiedlił się wśród Ajnów i ożenił z kobietą Ainu. Potomkowie Polaka nadal zresztą żyją na terenie Japonii.

Bronisław Piłsudski uważany jest za najważniejszego badacza tego ludu. Do dzisiaj zachowały się sporządzone przez niego zdjęcia, zapiski i nagrania dźwiękowe, które często są jedynym tego typu materiałem dokumentującym życie Ajnów. To z nich współcześni Ainu uczą się swojego języka. Spuściznę naszego rodaka można podziwiać zarówno w Polsce, jak i w Japonii. Na Hokkaido w Shiraoi doczekał się zaś swojego pomnika.

Ajnowie współcześnie

W Sapporo istnieje Centrum Promocji Kultury i Muzeum Ainu, oprócz tego funkcjonują fundacje i stowarzyszenia działające na rzecz Ajnów oraz ich dziedzictwa. Sukcesywnie poprawiają one sytuację, zwiększając wiedzę Japończyków na temat mniejszości żyjącej z nimi w jednym kraju.

Dla turystów organizowane są pokazy rytuałów, tańców i strojów; można też wejść do ajnuskiej wioski i obejrzeć rzeźby i chaty. Niestety to głównie atrakcja turystyczna nastawiona na zarobek i nieprezentująca wcale prawdziwego, ajnoskiego życia. Na pokaz wystawia się tam w klatkach niedźwiedzie, ze względu na ich rolę w kulturze Ainu, ale z pewnością nie jest to traktowanie, jakiego godne są „boskie zwierzęta”.

Właściwie trudno wymagać od kogokolwiek trzymania się dawnych obyczajów, jeśli świat cały czas mknie do przodu. Ale myślę, że da się być wiernym swojej przeszłości, jednocześnie idąc naprzód. Błędem jest fałszywe trzymanie się obrzędów, w które się nie wierzy. O wiele lepsze jest uczenie się języka, opowieści i historii swojego ludu, by przekazywać tę wiedzę dalej i zapewnić jej trwanie w pamięci. Trudno jest znaleźć złoty środek, ale to, co ma zostać zapomniane, niech zostanie zapomniane, a to, co ma być zapamiętane, niech będzie zapamiętane.

 


Dodaj komentarz