Mistrzowska sztafeta pokoleń

Sokrates, Platon, Arystoteles – te trzy imiona w świecie filozofii znaczą nieskończenie dużo. Każdy z tych mędrców kojarzony jest jako wielki i niezależny myśliciel. Jednak bardzo prawdopodobne, że nigdy byśmy o nich nie usłyszeli, gdyby nie łącząca tę trójkę pokoleniowa więź mentorska.

Szukając w dziejach przykładów relacji mistrz–uczeń warto powrócić do starożytności, a konkretnie Grecji, gdzie tego rodzaju stosunki były bardzo rozpowszechnione i dodatkowo wyrastały z obowiązujących w Helladzie wzorców kulturowych. Trudno może o lepszy tego przykład niż losy trzech wielkich myślicieli – reprezentantów klasycznego okresu filozofii starożytnej.

Między historią a legendą

Pierwszy z tej trójki, Sokrates, jest jednocześnie postacią spośród nich najbardziej zagadkową. O jego życiu wiemy niezwykle mało – dość powiedzieć, że ten ikoniczny filozof nie pozostawił po sobie… ani jednego pisma. Wszelką wiedzę o jego poglądach i wizjach czerpiemy wyłącznie z dzieł jego ucznia – Platona.

I już sam ten fakt – dorobek mistrza przekazywany z zapałem przez wybitnego ucznia, który równie dobrze mógłby od samego początku pracować na własne nazwisko – najlepiej świadczy o niezwykłym, niemalże metafizycznym, związku mentora i jego uważnego słuchacza.

Niekiedy pojawiają się zaskakujące głosy, że Sokrates… nigdy nie istniał i jest postacią fikcyjną, stworzoną przez Platona na potrzeby literackiego przekazu własnych myśli. Nawet gdyby rzeczywiście tak było – w co znaczna część badaczy powątpiewa – to już samo to, że Platon posłużył się w swoich dziełach konwencją relacji mistrz–uczeń, dobitnie świadczy o wadze, jaką starożytni Grecy przywiązywali do tego rodzaju więzi.

Ja jednak przyjmuję, że Sokrates był bohaterem z krwi i kości i w istocie wypowiedział kiedyś swoje słynne zdanie. Chodzi oczywiście o słowa: „Wiem, że nic nie wiem” – jedyną w historii deklarację głupoty, stanowiącą dowód wielkiej mądrości.

Do historii przeszedł proces Sokratesa przed sądem, a także – opisana przez Platona – śmierć wielkiego mistrza, polegająca na wypiciu trucizny: cykuty. Było to wykonanie na nim wyroku wydanego przez społeczność ateńską. Powodem stała się rzekoma deprawacja młodzieży.

W jaskini życia

Platon nie przeszedł do historii jedynie jako wierny uczeń Sokratesa. Z czasem ten wybitny myśliciel stworzył własny, unikalny system filozoficzny, który na długie lata stał się drogowskazem dla całej filozofii zachodniej.

Najsłynniejszą koncepcją Platona była bodaj tzw. teoria idei. Ateńczyk twierdził, że prawdziwy, wieczny byt zawiera się w ideach. Na Ziemi idee te przejawiają się w sposób cząstkowy, stanowiąc jakby odbicie samych siebie w pełnej krasie. Platon zilustrował to przemawiającą do wyobraźni wizualizacją: na dnie mrocznej jaskini – symbolizującej nasze ziemskie życie – znajdują się zniewoleni ludzie, którzy na skalnej ścianie obserwują grę cieni. Tworzy ją światło niewiadomego pochodzenia. Tymczasem jasność ta wpada do jaskini przez niedostępny dla ludzi wąski otwór, za którym kryje się wyjście z groty i prawdziwy, piękny oraz rozległy świat.

Tak właśnie Platon widział ludzkie życie, podczas którego stykamy się jedynie z cieniami, a prawda pozostaje dla nas niedostępna.

Platon odegrał także ogromną rolę w dziedzinie szkolnictwa – ok. 386 roku p.n.e. założył na przedmieściach Aten Akademię. W szkole tej wykładano m.in. filozofię, politykę, matematykę, a także nauki przyrodnicze. Po dziś dzień Akademia Platońska uważana jest za pierwszą na świecie instytucję prowadzącą badania naukowe.

Kto wie, być może gdyby nie przemożny wpływ Sokratesa i jego nauk, Platon nie powołałby do życia swojej uczelni? Zakorzeniony we wczesnej młodości ideał mistrza i ucznia z pewnością ukształtował filozofa i spowodował, iż później sam zapragnął krzewić wiedzę wśród następnych pokoleń Ateńczyków.

Trzeci z wielkich

Marzenia Platona o dochowaniu się godnego ucznia doczekały się spełnienia. Ok. 367 r. p.n.e. do Akademii trafił 17-letni chłopak o imieniu Arystoteles. W szkole spędził kolejne 20 lat. Przez ten czas pokonywał szczeble w hierarchii: od zwykłego uczniaka, poprzez osobistego asystenta Platona, aż do osiągnięcia samodzielnej pozycji naukowej. Finalnie Arystoteles nie tylko doścignął swego mistrza, ale i stworzył własny, odmienny od platońskiego system filozoficzny.

Ta rozbieżność pomiędzy uczniem a mistrzem spowodowała, że gdy Platon zmarł w 348 r. p.n.e., Arystoteles, naturalnie typowany do roli jego następcy na stanowisku przełożonego Akademii, nie objął tej funkcji. Stało się tak właśnie przez umysłową niezależność filozofa i podążanie zgoła odmiennym szlakiem intelektualnym niż jego patron i założyciel szkoły.

Jako filozof Arystoteles był twórcą nadal obowiązujących podstaw myślenia naukowego – opartych na indukcji i dedukcji oraz empirycznym badaniu faktów. W kwestiach etycznych postulował z kolei odrzucenie rozwiązań skrajnych i postawienie na umiarkowanie, co z biegiem lat zyskało nazwę koncepcji „złotego środka”. Był też – w przeciwieństwie do Platona – przedstawicielem myśli, którą należy określić jako materialistyczna. To radykalnie odmienny kierunek od platońskiego idealizmu.

Arystoteles również niezwykle wysoko cenił relacje mistrz–uczeń i starał się je szerzyć. Wyrazem tego było chociażby powołanie do życia Lykeionu, tj. szkoły filozoficznej ulokowanej na obrzeżach Aten. Nauczano tam nie tylko filozofii, ale i ogółu ówczesnej wiedzy. Od nazwy tej szkoły powstało używane po dziś dzień słowo „liceum”.

Dziedzictwo Ateńczyków

Trzech wielkich ateńskich mistrzów filozofii pozostawiło po sobie przede wszystkim ogromne dziedzictwo intelektualne. Przez wieki górowało ono nad kształtem europejskiej filozofii, a i współcześnie stanowi arcyważny punkt odniesienia na osobistej mapie intelektualnej niemal każdego myśliciela.

Jednak równie ważna w przypadku trójki: Sokrates–Platon–Arystoteles jest łącząca kolejne  części tego ogniwa więź między mentorem a jego następcą. Przejawiała się ona nie tylko w personalnych zależnościach łączących tych filozofów, ale i w inicjatywach organizacyjnych, jakie podejmowali oni w swoim życiu. W końcu gdyby nie Akademia Platona, nie byłoby współczesnych uczelni wyższych w takim kształcie, a gdyby nie arystotelesowski Lykeion świat szkolnictwa i edukacji wyglądałby zgoła odmiennie.

Kamil Durajczyk   


Dodaj komentarz