Między wyżem a niżem

Zapewne łatwo jest wyobrazić sobie zmęczenie, jakie towarzyszy po dwunastu godzinach spędzonych w pracy. Niezależnie od tego, czy wykonuje się zlecone zadania, siedząc przy biurku, czy też trudne prace fizyczne, organizm potrzebuje regeneracji. Co robimy w takim momencie? Wracamy do domu, rozsiadamy się na kanapie i naturalnie sięgamy po Zbrodnię i karę Fiodora Dostojewskiego. W końcu nic tak nie regeneruje jak życiowe perypetie Raskolnikowa.          

Może się jednak zdarzyć, że ta pozycja nie znajduje się na twojej liście do przeczytania.
W takim wypadku w internecie odnajdziesz mnóstwo wierszy z różnych epok, rozpraw naukowych czy retransmisji spektakli teatralnych. Bo w końcu jak wygląda wysoce intelektualna rozrywka na miarę XXI wieku?

Na nutę współczesności

Zanim zaproponuję jeszcze codzienną analizę jednego z dzieł renesansowych twórców na dobranoc, postaram się skupić uwagę na tym, jak faktycznie statystyczny Polak spędza swój czas wolny po powrocie do domu. Sprawdzenie newsów na Facebooku czy Instagramie to oczywistość, może do tego serial na Netflixie albo dobry film? Używając słowa „dobry”, mam na myśli: przystępny w odbiorze i nieskłaniający do milionów refleksji nad sensem życia, na co człowiek zdecydowanie nie miałby ochoty przy wieczornym zmęczeniu.

Można by też się zrelaksować, słuchając muzyki. Z jakiegoś powodu wybór playlisty na Spotify pada na wiele gatunków, tylko nie na muzykę klasyczną. To, co dawniej uznawane było za relikt wysoce wartościowej kultury, dziś jest z premedytacją pomijane na rzecz ciekawszych motywów niż przykładowe pochody imitacyjne w inwencjach Jana Sebastiana Bacha.

Powrót do przeszłości

Wybierzmy się w krótką podróż historyczną sto lat wstecz. W społeczeństwie podzielonym na inteligencję i proletariat każdy znał swoje miejsce. Kiedy bogatsi, elitarni obywatele udawali się do opery czy teatru, prymitywniejsza dla nich część ludności oddawała się innym, wiejskim rozrywkom. Musiała im wystarczyć sztuka łatwo dostępna, przeznaczona dla mas. Taki prosty, najogólniejszy podział kształtował się latami. Pomijając fakt, że „kulturalni wybrańcy” często nie rozumieli, jakie przekazy niosą za sobą klasyczne utwory, zachwycali się nimi dla uwiarygodnienia swojego statusu społecznego w oczach innych ludzi.

Panowie, czas na zmiany

Pewien włoski śpiewak operowy – Luciano Pavarotti – sprzeciwił się dotychczasowemu schematowi opartemu na różnicach społecznych. W połowie XX wieku zechciał zdemokratyzować operę, czyniąc ją dostępniejszą dla szerszego grona odbiorców. Artysta był jednym z przodowników kulturalnej rewolucji, która miała na celu zwiększenie przystępności sztuki. Zaczął podejmować współprace z gwiazdami muzyki rozrywkowej, takimi jak Jon Bon Jovi czy Brian Williams. Krytycy zarzucali mu, że nie traktuje swojego zawodu z należytym szacunkiem oraz przyniesie straty całemu dotychczasowemu dorobkowi kulturowemu. Czy ich prognozy znalazły potwierdzenie w przyszłości?

Słodko-gorzko

Należy zastanowić się, co się stanie, kiedy połączymy kulturalne sacrum i profanum.
XXI wiek zna odpowiedź na to pytanie – wystarczy skupić się na tym, jak wygląda otaczająca nas popkultura.

Dzisiejsze społeczeństwo ulega znacznej socjalizacji, na którą w dużej mierze wpływ mają media. Co za tym idzie, szerzona przez nośniki medialne kultura popularna wiąże się z naszą codziennością. Odpowiada na potrzeby współczesnych konsumentów, będąc swoistą syntezą tego, co kojarzyło się dawniej z wyniosłością, elitarnością i szacunkiem oraz przedmiotami codziennego użytku.

Specyfika XXI wieku

Pavarotti jako jeden z niewielu przekazał bodziec, jakim była odwaga do wprowadzania zmian. To działanie zapoczątkowało proces zwiększania autentyczności przekazu
i naturalności wykonawców. W ten sposób możemy cieszyć się wejściówkami na spektakle teatralne, pakietami zniżek na bilety i darmowe koncerty muzyki przeróżnych gatunków,
a nawet ich połączeń! Działalność ta utwierdza w przekonaniu, że sztuka jest dla każdego.

Równocześnie przyzwolenie na łączenie dwóch światów kultury skutkuje możliwością  oglądania reklamy papieru toaletowego, na którym młody Amadeusz Mozart zapisuje część swojego utworu, koncertami Miley Cyrus odkrywającej swoją cielesność
i prywatność dla milionów fanów oraz popularnością innych osobistości przejawiających aktywność twórczą, która łączy się z kontrowersją, poruszaniem tematów tabu czy balansowaniem na granicy dobrego smaku.

Wyidealizowana kultura lat minionych nie utrzyma się na dzisiejszym rynku bez wsparcia. Specyfika funkcjonowania w trzecim tysiącleciu polega po części na życiu w biegu. Ludzie, wybierając rodzaj rozrywki, nie zastanawiają się nad tym, co da im większą ucztę intelektualną, a jeżeli już decydują się na taką formę spędzenia czasu, robią to „od święta” – nie na co dzień. Klasyka bowiem wymaga refleksji i czasu na przyswojenie jej treści.

Pokolenie internetu chce być tu i teraz, a informacje otrzymywać „na już”. Dlatego spokój, wyniosłość, które należy traktować z należytym szacunkiem, są męczące i nużące,
w szczególności dla młodych odbiorców potrzebujących emocji i nowych doświadczeń.
A co jest nowe? Tematy i działania, z którymi nie miało się wcześniej styczności.
Czy w takim wypadku w czasach, w których żyjemy, znajdzie się miejsce dla kultury wysokiej?

Dalsze perspektywy

Zaprezentowanie szerszemu gronu takiego „produktu z wysokiej półki” ma większe szanse powodzenia, kiedy zostanie w pewien sposób uwspółcześniony. Wielu twórców XXI wieku zdaje sobie sprawę z tego faktu. Efektem tej świadomości są między innymi memy i kolaże z postaciami historycznych obrazów. Artyści i dzieła minionych epok znajdują się dziś na koszulkach, kubkach, zeszytach i wielu innych przedmiotach użytku codziennego. Muzycy grający na instrumentach klasycznych odgrywają hity muzyki popularnej.

Działania te mogą wywoływać odczucie zaniżenia poziomu artystycznego czy być niczym drzazga w oku dla purystów, którzy są zwolennikami sztuki w czystej, niezmienionej postaci. Z kolei dla ich przeciwników – brak faworyzacji gatunków zwiększa dostępność. Wprowadza nowe spojrzenie na cały szereg aspektów, czasem zmienia punkt widzenia i rozwija wewnętrznego ducha. Jest swojego rodzaju reklamą klasyki w lekkim odbiorze. Łączy przyjemne, codzienne czynności z pożytecznym obcowaniem ze sztuką. A to, czy taka twórczość podoba nam się, czy nie, zostawmy własnej ocenie.

 

Jagoda Jabłońska


Dodaj komentarz