Lęk prowadzi do uprzedzeń

W Polsce wzrastają postawy skrajne. Społeczeństwo radykalizuje się na dwóch krańcach polityczno-społecznej rzeczywistości. Niektóre media i politycy wykorzystują to do podsycania wzajemnej niechęci, utrwalania uprzedzeń, a przede wszystkim – budowania niepokoju. Jak w tej sytuacji powinna reagować społeczność akademicka?

O tym opowiedziała Antonina Dębska, studentka Uniwersytetu Warszawskiego i prezeska Studenckiego Koła Naukowego im. Pauliny Kuczalskiej-Reinschmitt. Koło zajmuje się m.in. organizacją wydarzeń z cyklu „Na gruncie Uniwersytetu”, które poruszają w formie akademickiej dyskusji tematy obecne w polskim życiu publicznym. Pierwsza debata miała miejsce 3 października 2017 roku i dotyczyła sytuacji prawnej osób LGBT. Kolejna odbyła się 9 stycznia 2018 roku. Wtedy podjęty został problem cudzoziemców i uzyskiwania statusu uchodźcy na terenie Polski.

Według raportu „Polityki” z kwietnia 2017 roku 37% Polaków boi się napływu uchodźców do Polski, a 38% – zamachów terrorystycznych. Można pomyśleć, że bierzemy te dwa zjawiska za równoznaczne.
Problem dotyczy nie tylko uchodźców, bo duża liczba Polaków ma problem z odróżnieniem cudzoziemców od uchodźców. Cudzoziemcem, według definicji prawnej, jest każda osoba, która nie posiada obywatelstwa polskiego. Poziom nietolerancji tylko wobec nich jest wysoki. Sytuacja jest wyjątkowa – od 2015 roku mamy do czynienia z kryzysem migracyjnym, a wraz z tym nasiliły się tendencje dyskryminacyjne. Dlatego podjęliśmy ten temat na ostatnim spotkaniu „Na gruncie Uniwersytetu”.

Co stanowi problem w tym przypadku?
W Polsce organizacje pozarządowe pomagające cudzoziemcom nie mają finansów na prowadzenie działalności. Jest to związane z przeniesieniem środków europejskich z Funduszu Azylu, Migracji i Integracji (FAMI). Obecnie MSWiA przekazuje je na Straż Graniczną, pozbawiając wspomniane organizacje środków do działania. Docierają do nas sygnały z biura Rzecznika Praw Obywatelskich, z którym współpracujemy, że warunki w ośrodkach dla uchodźców i sposób weryfikacji cudzoziemców na granicach Polski są skandaliczne.

Wyposażenie ośrodków, problemy formalne postępowania administracyjnego – te kwestie były poruszane w trakcie debaty. Już z perspektywy prawnej te zagadnienia są skomplikowane i zawiłe – godzą w prawa niektórych osób i powodują polityczną dyskusję. To wszystko odbija się negatywnie na lękach, o których wspominałeś. Boimy się, ale to wynika z niewiedzy. Dlatego tak ważna wydaje się nam zweryfikowana faktami rozmowa z ekspertami.

Jakie jeszcze tematy poruszacie w ramach cyklu „Na gruncie Uniwersytetu”?
Poruszamy aktualne tematy, które budzą duże kontrowersje. Zamierzamy rozmawiać o aktualnej sytuacji w Polsce, tzn. o zmianach politycznych, które oddziałują bezpośrednio na zmiany prawne. Są to tematy obecne w bieżącej dyskusji publicznej. Z ogromnym niepokojem obserwujemy kontrowersje, także w dyskursie nienawistnym, pozbawionym merytorycznych argumentów i jakiegokolwiek szacunku wobec drugiej strony.

Z tym spotkaliśmy się podczas naszego pierwszego spotkania. Osoby pozostające w związkach jednopłciowych legalizują je za granicą, a w Polsce ich prawa nie są respektowane. Tylko na etapie przygotowywania wydarzenia spotykaliśmy się z wieloma reakcjami. Ludzie byli zaskoczeni tym, że przygotowujemy takie wydarzenie na uniwersytecie; pytali, czy się nie boimy.

Dlaczego mielibyście bać się rozmawiać?
Ma to związek z pewnymi incydentami, które odbiły się szerokim echem w społeczności akademickiej. Na jednym ze spotkań koła naukowego Queer UW w styczniu 2017 roku ktoś wrzucił do pomieszczenia petardę [z napisem Zakaz pedałowania – przyp. red.], co stanowiło zagrożenie dla zdrowia i życia uczestników. W maju zeszłego roku na jedne z zajęć w Instytucie Kultury Polskiej UW był zaproszony przedstawiciel Stowarzyszenia „Miłość Nie Wyklucza”, Hubert Sobecki. Niektórzy z zebranych na sali zachowali się w stosunku do niego nietolerancyjnie, zagłuszali spotkanie i doprowadzili do tego, że nie mogło się ono odbyć w zaplanowany sposób. Zaczęli krzyczeć i uniemożliwili jakiekolwiek działanie. Przeważyli liczbą uczestników zajęć i prowadzącą, która nie mogła skutecznie zareagować.

Etap planowania pierwszego wydarzenia zbiegł się w czasie z tym drugim incydentem. Był to sygnał, że powinniśmy doprowadzić nasze plany do skutku. Jeżeli mieliśmy jakieś wątpliwości organizacyjne, to w tym momencie zostały rozwiane. Zorganizowaliśmy projekcję filmu Artykuł 18 i panel dyskusyjny z udziałem zaproszonych gości: dr Sylwią Spurek, zastępczynią Rzecznika Praw Obywatelskich ds. Równego Traktowania, oraz dr. Krzysztofem Śmiszkiem, współzałożycielem i przewodniczącym Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego. W trakcie doszło do incydentu z udziałem przedstawicieli Młodzieży Wszechpolskiej. Zaczęli gwizdać w pierwszych minutach trwania filmu, nie reagowali na prośby o uspokojenie się. Dlatego zostali wyprowadzeni z sali przez Straż Uniwersytecką, a później doszło do szarpaniny z jej pracownikami, a nawet grożenia śmiercią.

Profesor Michał Bilewicz, kierownik Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW, powiedział: Przez lata w polskich badaniach wychodziło, że poziom uprzedzeń rasowych, także antysemityzmu, rośnie z wiekiem. Jakiś czas temu ta zależność się zmieniła. Uprzedzenia i akceptacja dla mowy nienawiści zaczęły rosnąć także wśród najmłodszych, wręcz nastolatków. Celujecie w radykalizującą się młodzież?
Zderzamy się z rzeczywistością – osoby o pewnych poglądach nie biorą udziału w naszych wydarzeniach. Zakładają, że podejmowany temat wiąże nas z konkretnymi poglądami lub opcją polityczną.

Nie próbujemy narzucać komukolwiek poglądów, tworzymy jedynie przestrzeń do rzetelnej rozmowy. Zajmujemy się prawami człowieka, więc nie chcemy naruszać wolności słowa. Na pierwszym wydarzeniu pojawiła się grupa osób, która zadawała pytania, stanęli w kontrze wobec filmu i gości. Niestety opuścili salę, zanim skończono odpowiadać na ich pytanie. Ucieszyłam się, kiedy usłyszałam, że z sali pada pytanie będące formą podjęcia dyskusji z odmiennego punktu widzenia. Dla nas jest to wartościowe.

Tak samo Wasi goście – reprezentują różne spojrzenia.
Na naszym ostatnim spotkaniu, dotyczącym problemu cudzoziemców, gościem był prof. Paweł Hut, dyrektor Departamentu Analiz i Polityki Migracyjnej MSWiA. Spotyka się często w sądzie z prawnikami z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka – on po stronie państwa, oni po stronie starających się o azyl. Dlatego postanowiliśmy skonfrontować ich zdanie w trakcie debaty i zaprezentować różne spojrzenia. Dodatkowo prof. Hut przedstawił perspektywę administracji państwowej. Dlatego chciałabym bardzo, żeby w spotkaniach brały udział osoby, które nie zgadzają się z poglądami zaproszonych gości lub posiadają spojrzenie inne niż nasze, gdy tworzymy wydarzenie. To poszerza i wzbogaca dyskusję.

Ze wspomnianego sondażu wynika, że 15% Polaków boi się smogu i skażenia środowiska, natomiast 8% – efektów globalnego ocieplenia i klęsk pogodowych.
Myśleliśmy już o podejmowaniu tych tematów. Ostatnio wiele wydarzeń godzi w prawo Polaków do życia w nieskażonym środowisku naturalnym i obowiązek jego ochrony. Jest to prawo człowieka, które ma umocowanie w polskiej ustawie zasadniczej.

Przez ostatnie dwa lata spotykaliśmy się z komentarzami osób z polityki, że smog jest wymysłem mediów. Prawda jest taka, że limity zanieczyszczeń są cały czas zwiększane, więc środowisko, w którym żyjemy, jest coraz bardziej zagrożone. Tym samym to jest temat naszego zainteresowania, także jako Studenckiego Koła Naukowego. Możemy na to patrzeć pod kątem prawnym, ale na gruncie uniwersytetu można też wykorzystać wiedzę z dziedzin biologicznych lub chemicznych.

Jak powstało Studenckie Koło Naukowe im. Pauliny Kuczalskiej-Reinschmitt?
Wraz z innymi studentami czuliśmy potrzebę, aby zacząć rozmawiać o tematach, które nie są poruszane na uniwersytecie i nie mają szansy zaistnieć w aspekcie dyskusji. Ze względu na to, że zainteresowane grono osób to głównie studenci prawa, patrzymy na poruszane problemy pod kątem praw człowieka i wolności obywatelskich. Są one dla nas fundamentem funkcjonowania współczesnego świata. Wychowaliśmy się w poszanowaniu tych swobód, tak samo chcielibyśmy, żeby były respektowane teraz i w przyszłości – w stosunku do wszystkich.

Wasz niepokój staracie się przekuć w merytoryczną dyskusję. Nie boicie się kolejnych incydentów?
Bierzemy to pod uwagę. Bardzo ważne jest dla nas bezpieczeństwo uczestników spotkań. Już pierwsze wydarzenie pokazało, że kontrowersje podwyższają ryzyko incydentów. Podjęto konkretne kroki bezpieczeństwa. Uczestnicy przed wejściem musieli oddać do szatni bagaże i odzież wierzchnią, żeby nie mogli przenieść petard lub ciężkich przedmiotów, którymi można by rzucać. Ale spotkanie i tak zostało zakłócone.

Nie był to protest w formie merytorycznej – ci ludzie nie wzięli udziału w dyskusji, przedstawiając swoje stanowisko. Obawa przed kolejnymi incydentami towarzyszy nam, niestety, przez to, że nasze złe oczekiwania już się spełniły. Z drugiej strony, nie ukrywam, że dało nam to motywację do dalszego działania. Takie zdarzenia pokazują, że dyskusja jest potrzebna.

Czego najbardziej obawiasz się w swojej działalności?
Oprócz tego, o czym już wspominałam, istotną obawą jest to, że kiedyś może nie udać nam się znaleźć gości, którzy reprezentowaliby przeciwstawne punkty widzenia na dany problem. Niekiedy w grę wchodzą animozje osobiste, czasami poziom debaty publicznej w Polsce zniechęca do uczestnictwa jako ekspert.

A czego boisz się w życiu prywatnym? Masz czas na strach?
Staram się nie bać, bo lęk prowadzi do uprzedzeń. Przełamuję go, czasami wbrew własnym ograniczeniom. Najgorszą rzeczą jest strach przed samym strachem; przekonanie tak silne, że nawet nie próbujemy poszerzyć swojej świadomości; kiedy coś urasta do rangi tak ogromnego problemu, że zagłusza potrzebę poszerzania swojej świadomości.

Pamiętam, jak bardzo bałam się, gdy kilka lat temu w Święto Niepodległości wracałam z dnia otwartego w Sejmie. Szliśmy z przyjaciółmi przez Plac Konstytucji, gdzie wtedy odbywał się jeden z pierwszych Marszów Niepodległości. Trafiłam w środowisko, w którym nigdy w życiu nie spodziewałabym się znaleźć. Ta sytuacja była dla mnie zupełnie niewyobrażalna. Bałam się, że dostanę cegłą w głowę. Nie mogłam wrócić do domu, bo komunikacja miejska była sparaliżowana. Zostaliśmy otoczeni przez policję. Mój strach nie wiązał się z określonymi ludźmi, tylko wrogimi nastrojami. Pewnie sama nigdy bym nie trafiła na Marsz Niepodległości. Nigdy bym nie mogła zmierzyć się z lękiem, który wtedy się we mnie narodził. Nie chcę, żeby społeczeństwo odbierało takie zachowania jako normalne. Nie chcę, żeby strach w społeczeństwie spowszedniał.

 

Antonina Dębska – studentka Kolegium Międzyobszarowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych i Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego na kierunkach prawo oraz fotografia. Jedna druga kolektywu żubr zajmującego się fotoreportażami z wydarzeń społecznych w Polsce. Współzałożycielka i prezeska Studenckiego Koła Naukowego im. Pauliny Kuczalskiej-Reinschmitt. W ramach SKN zajmuje się organizacją wydarzeń z cyklu „Na gruncie Uniwersytetu”. Dotyczą one aktualnych problemów, które rozpalają i niekiedy dzielą Polaków.


Dodaj komentarz