To już więcej niż hejt

Czym jest mowa nienawiści i jakie będą jej konsekwencje, jeśli nadal będziemy tylko biernie się jej przyglądać? Jednocześnie nasuwa się pytanie: czy da się z nią walczyć? Wydawać by się mogło, że najbardziej upowszechniona jest w internecie, a tam – jak wiemy – często możemy działać bezkarnie i anonimowo.

 

Język ma wielką moc – słowami potrafimy zranić bardziej niż uczynkiem. Słowa, których używamy, odnosząc się do kogoś, mogą sprawić, że druga osoba może poczuć się albo doceniona, albo wręcz przeciwnie – znieważona. Słowami możemy utwierdzić kogoś w przekonaniu, że jest niezwykle dobrą i potrzebną światu osobą, lub sprawić, że zacznie patrzeć na siebie, jak na bezwartościową rzecz. Tylko od nas zależy, jak będą czuć się ludzie w naszym towarzystwie i tym samym tylko my decydujemy, czy mowa nienawiści będzie nadal wiodła prym.

Powrót ze zdwojoną siłą

Mam wrażenie, że ostatnimi czasy nienawiści jest coraz więcej. Wydaje mi się, że nie da się jasno określić, kiedy tak naprawdę zaczęła się rozprzestrzeniać w zabójczym tempie. Może od momentu pojawienia się informacji o europejskiej polityce w sprawie uchodźców? Od lat ten temat jest niezwykle emocjonujący. Wystarczy, że pojawi się jakaś nierozwinięta myśl dotycząca prowadzenia polityki w sprawie osób przybywających do nas z zagranicy i użytkownicy portali społecznościowych zaczynają szaleć. Największym problemem jest to, że najczęściej na tak ważne i drażliwe tematy wypowiadają się ludzie, którzy niewiele w tej sprawie przeczytali, może coś opacznie zrozumieli czy usłyszeli jeszcze od kogoś nie do końca doinformowanego. Następnie taką myśl rozwinie kolejna osoba i w ten sposób, w parę minut, mamy tysiące obraźliwych komentarzy pod postem. Zyskują one kolejne tysiące polubień i udostępnień, za sprawą których hejt dociera do milionów mieszkańców Polski.

Hejt staje się najbardziej szkodliwy, jeśli jest popierany lub – co gorsza – rozprzestrzeniany przez znane osoby: polityków, aktorów, piosenkarzy, których facebookowe czy instragramowe profile są obserwowane przez setki tysięcy osób. Nic dziwnego, że skala mowy nienawiści zostaje zauważona i nie daje się zatrzymać. Rozpoczęta dyskusja na znanym profilu zyskuje na popularności z minuty na minutę. W tę niezwykle wulgarną i pozbawioną chociażby krzty empatii oraz kultury wymianę zdań włączają się kolejni ludzie, komentując wcześniejsze wypowiedzi, dając im lajka i udostępniając je. Z niewinnych, często dwuznacznych zdań, mających na celu rozpoczęcie kłótni wśród internautów, powstaje temat absorbujący nie tylko całą Polskę, lecz także ludzi go dotyczących.

Hejt przedłużeniem złego wychowania?

Naukowcy z Centrum Badań nad Uprzedzeniami przy Uniwersytecie Warszawskim postanowili sprawdzić, czy hejt jest przedłużeniem złego wychowania i chamstwa. Okazało się, że „wulgarna i agresywna” młodzież wcale nie używa mowy nienawiści częściej niż młodzież „spokojna i kulturalna”. W tych samych badaniach naukowcy udowodnili, że wśród młodzieży stosowanie mowy nienawiści nie jest manifestowaniem przez nich prawa do wolności słowa, a zwykłą agresją spowodowaną uprzedzeniami i powszechnymi stereotypami. Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW oraz Fundacja im. Stefana Batorego w 2016 roku przeprowadziły badania, z których wynika, że młodzi Polacy (w wieku 16–18 lat) bardzo często stykają się z mową nienawiści w internecie i podają jej przykłady w procentach: 77% to homofobiczna mowa nienawiści, 70% to jej rasistowska forma i w 66% odnosi się do Romów. Z powyższych badań wynika również, że młode osoby spotykają się z hejtem w największym stopniu w internecie (95,5%), ale także w trakcie rozmów (ok. 75%), w miejscach publicznych (68%) i w telewizji (ok. 65%).

Ageizm, rasizm, szowinizm…

Bardzo często bezpośrednią przyczyną ataku, nie tylko w internecie, jest lęk przed tym, co nieznane. Oczywiście nie jest to usprawiedliwienie dla hejtu, jednak to, że mamy mieć styczność z obcą kulturą, jak w przypadku uchodźców, z obcymi przyzwyczajeniami i nawet  z kolorem skóry różniącym się od naszej, sprawia, że mamy obawy przed tym, co może nas spotkać ze strony ludzi. Dlatego wielu internautów, mając złudne poczucie bezpieczeństwa i anonimowości, kryje się w domu za swoimi laptopami i nie przebiera w słowach, dając upust odczuwanemu gniewowi zrodzonemu z wcześniej doświadczonego lęku.

Hate crimes

Mowa nienawiści to nie tylko atak słowy. Musimy pamiętać, że hejt to także rodzaj przemocy, która podlega pewnym sankcjom. Akceptacja takiej formy przemocy, w wymiarze społecznym, może prowadzić do utrwalania się szkodliwych stereotypów i uprzedzeń, z powodu których hejtujemy. Następstwem tego jest hate crime, czyli przestępstwo z nienawiści. Według definicji Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (ODIHR-OSCE) hate crime to każde przestępstwo natury kryminalnej, wymierzone w ludzi i ich mienie, w wyniku którego ofiara lub inny cel przestępstwa, są dobierane ze względu na ich (…) związek, przynależność, członkostwo lub udzielanie wsparcia grupie wyróżnianej na podstawie cech charakterystycznych wspólnych dla jej członków (…) język, kolor skóry, religia, płeć, wiek, niepełnosprawność fizyczna lub psychiczna, orientacja seksualna lub inne podobne cechy.

 

Pozostaje pytanie, czy jesteśmy w stanie obronić się przed mową nienawiści lub reagować na nią. Jak widać, największym błędem ludzkości jest bierne przyglądanie się temu, co dzieje się nie tylko w sieci, lecz także wokół nas – wśród obcych ludzi na ulicach i wśród naszych znajomych. Każdy nasz lajk czy udostępnienie powoduje, że poczucie bezkarności osób, które wyładowują swoją agresję, wzrasta. Każdy nasz brak reakcji czy celowe zignorowanie czyjejś agresji powoduje, że osoba, która znajduje się na celowniku hejtera, może odczuwać skutki słownej agresji do końca życia.

 

 

Gabriela Szczepanik


Dodaj komentarz