Już za rok matura, czyli pomaturalny „demotywator”

Zwykłam ostatnio tytułować swoje teksty nazwami piosenek – tym razem nie uczynię wyjątku. Co prawda matura za nami i emocje już opadły, ale warto wrócić wspomnieniami do najbardziej stresującego wydarzenia w swoim życiu.

 

Oczywiście  nie dla każdego egzamin dojrzałości wiązał się z obawami i lękiem bo każdy mógł mieć inne podejście i zupełnie się wtedy nie stresować, ale umówmy się, że jednak dla większości był to decydujący moment i każdy chciał wypaść jak najlepiej. Chodzi mi tu głównie o przyszłe plany na życie, w których matura grała istotną rolę w ich realizacji.

 

Pierwsze obawy

Jak wspominam swoją maturę? Bardzo… nieprzyjemnie. W zasadzie nawet nie samą maturę,
a weekend majowy przed maturą przeżyty w atmosferze paniki i spania z nerwów po trzy godziny. Dłużej nie mogłam, bo stres był tak ogromny, że mózg nie myślał o niczym innym, niż
egzaminy. Milion kłębiących się pytań: czy „wstrzelę” się w klucz? Czy będę mieć wystarczający wynik, by dostać się na wymarzone studia? A co, jeśli w rozprawce popełnię błąd kardynalny? I tak dalej. Pomimo moich usilnych starań myśli te nie odchodziły. Przed pierwszym dniem matur towarzyszył mi taki stres, jak nigdy dotąd.

 

Strachy na lachy

Przypomina mi się, kiedy starsi koledzy próbując nas uspokoić mówili: Matura to pikuś! Na studiach każda sesja jest jak matura. Pamiętam, że te słowa wcale mi nie pomagały – wręcz przeciwnie. Zdałam sobie wtedy sprawę, że z jednej stresowej sytuacji pakuję się właśnie w jeszcze większą. Sam moment matury nie był już taki straszny. W miarę upływu czasu zdenerwowanie gdzieś umykało. Jeszcze korzystniejszym czynnikiem był fakt, że nauczyciele, ale i my sami, całkiem nieźle przygotowaliśmy się do jej pisania. Przy kolejnych egzaminach napięcie gdzieś jeszcze było obecne, ale już raczej w formie mobilizującej niż paraliżującej. Pamiętam, że po każdym takim dniu chodziliśmy na lody do budki niedaleko naszego liceum. Chwila rozmów, porównywanie odpowiedzi, potem znów powrót do domu i mini powtórka przed kolejnym egzaminem. Przede wszystkim czuliśmy, że coś się kończy. Że czeka nas nowy etap w życiu, przeprowadzka do nowego miejsca, nowe życie, nowi znajomi. Coś odchodzi, ale coś nowego przychodzi.

 

 

Z doświadczenia

Porównując swój obecny tryb życia z tym sprzed trzech lat mogę spokojnie stwierdzić, że był to okres bardzo beztroski. Samodzielne życie w innym mieście z dala od rodziców i nowe problemy, które się pojawiają, to już zupełnie coś nowego. Dlatego maturzyści! Cieszcie się, że jeszcze macie to przed sobą ale chcę wam już teraz zakomunikować, żebyście przygotowali się na zmiany. I to całkiem poważne. Macie teraz przed sobą najdłuższe wakacje w życiu, fajnie będzie spędzić je produktywnie, chociaż odpowiednia dawka zdrowego lenistwa nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Odpocznijcie, nabierzcie sił potrzebnych do działania w październiku, może pomyślcie o pracy dorywczej, bo nie ukrywam, że zastrzyk gotówki bardzo przyda się w pierwszych miesiącach.

 

Stresowi mówimy nie

Do dziś podziwiam ludzi, którzy przed maturą w ogóle się nie stresowali lub była to dla nich mało istotna sprawa. Takie podejście ma dobry wpływ na późniejsze wyniki, bo okazuje się, że ludzie mniej zestresowani sprawniej i klarowniej myślą. I nie będę tu przytaczać żadnych badań, bo chyba każdy zna to z autopsji. Nieszczęśliwcom mniej odpornym na stres matura potrafi się śnić po nocach jeszcze długo po tym, jak już ją zdadzą. A z tymi studenckimi powiedzeniami to potwierdzam, rzeczywiście semestralna sesja potrafi być trudniejsza niż niejedna matura. Dlatego sugeruję poważne zastanowienie się, czy studia to dobra, a przede wszystkim wasza droga.

 

Wybór należy do ciebie

Nie zniechęcam, bo z perspektywy czasu uważam, że doświadczenie studenckiego życia, jego klimatów i uroków to chyba najlepsze, co mi się do tej pory przytrafiło. Możliwość poznania wielu osób, także tych z zagranicy, ich sposobu postrzegania świata i podejścia do życia oraz skonfrontowania go ze swoim, wychodzenie ze stereotypów, które w ciągu dotychczasowego życia mieliśmy gdzieś zakodowane. To wszystko  oraz szereg innych czynników daje nam niesamowite doświadczenia, których nie nabylibyśmy, gdyby nie studia, czyli następstwo dobrze matury. Dlatego przyszli maturzyści, którzy czytacie te słowa: rozważcie wszystkie za i przeciw, i zadecydujcie sami, co wam najbardziej odpowiada. Zaufajcie sobie, a zobaczycie, że było warto.

 

Anna Sydorczak


Dodaj komentarz