Języki małych nacji na wielkim ekranie

Wykorzystanie języków regionalnych w kinematografii nie jest rzadkim zjawiskiem. Zdarza się to nie tylko w tak zróżnicowanych pod względem ludności i języków krajach, jak Rosja czy Hiszpania, ale też w Polsce – kraju jedynie na pozór jednolitym demograficznie i językowo.

 

W filmach produkcji polskiej nierzadko występują przynajmniej pojedyncze dialogi w języku kaszubskim bądź gwarze śląskiej. Kaszubski pojawił się w wyreżyserowanym przez Filipa Bajona Kamerdynerze, którego akcja rozgrywa się właśnie na Kaszubach w latach 1900–1945. Ukazuje on historię życia mieszkającego tam chłopca Mateusza Krolla na tle ważnych dla jego rodaków wydarzeń tego okresu, w tym traktatu wersalskiego czy masowych egzekucji w Piaśnicy w latach 1939–1940.

 

Z kolei elementy gwary śląskiej znalazły się w Paciorkach jednego różańca w reżyserii rodowitego Ślązaka – Kazimierza Kutza. Produkcja ta opowiada o emerytowanym górniku, sprzeciwiającym się wyburzaniu osiedla domków górniczych, gdzie mieszkał, i stawianiu na jego miejscu budynków z wielkiej płyty, do których mieszkańcy osiedla mieli zostać przesiedleni. Film miał problemy z cenzurą, gdyż został oparty na prawdziwej historii z przełomu lat 60. i 70. XX wieku, kiedy to zapadła decyzja o wyburzeniu domków górniczych w katowickiej dzielnicy Giszowiec i wybudowaniu wieżowców. Odtwórca głównej roli, Augustyn Halotta, znalazł się w sytuacji bardzo podobnej do tej ukazanej w filmie.

 

Kino w iberyjskim klimacie

 

Języki regionalne pojawiają się również w filmach produkcji hiszpańskiej. W języku galicyjskim nakręcono osadzony w latach 50. XX wieku w mieście Ourense film urodzonego tamże Ignacia Vilara W cugu. Opowiada on o trzech przyjaciołach, którzy spędzają noc w tytułowym ciągu alkoholowym. Ten obfitujący w różne wydarzenia czas kończy się tragicznie. Dramatyzm sytuacji jest spotęgowany nędzą Galicji, która trwała jeszcze długo po zakończeniu hiszpańskiej wojny domowej.

 

Z kolei dramat Czarny chleb w reżyserii Agustíego Villarongi, został zrealizowany w języku tego regionu. Ten film pokazuje historię żyjącego w Katalonii lat 40. XX wieku chłopca imieniem Andreu, który w trakcie wędrówki po lesie znajduje zwłoki mężczyzny i jego syna. Postanawia się dowiedzieć, kto był sprawcą tej zbrodni, zwłaszcza że lokalne władze posądzają o nią jego ojca.

 

Mozaika etniczna na ekranie

 

W Rosji żyją różne grupy etniczne, przez co kraj ten jest bardzo zróżnicowany pod względem językowym. W produkcji Kantemira Bałagowa Bliskość usłyszeć można dwa języki – rosyjski i kabardyjski. Film opowiada o dokonanym przez nieznanych sprawców porwaniu młodego Żyda imieniem Dawid i jego narzeczonej. Akcja rozgrywa się na początku lat 90. minionego stulecia w mieście Nalczyk – stolicy mieszczącej się w południowej Rosji w regionie Kaukazu Republiki Kabardyjsko-Bałkarskiej – z którego to miasta pochodzi Bałagow. Tłem dla wydarzeń jest chaos, który wówczas panował w regionie.

 

Innym rosyjskim filmem zrealizowanym w języku regionalnym są Niebiańskie żony łąkowych Maryjczyków w reżyserii Aleksieja Fiedorczenki – dramat złożony z ponad dwudziestu osobnych historii o kobietach pochodzących z tytułowego ludu, zamieszkującego rosyjską autonomiczną Republikę Mari El, mieszczącą się na wschodnim skrawku europejskiej części Rosji. Ze względu na swoją kompozycję oraz odważną formę i erotyzm jest porównywany do Dekameronu – zbioru nowel autorstwa Giovanniego Boccaccia. Film jednak wyróżnia się tym, że obok wątków miłosnych i erotycznych dużą rolę w nim odgrywa maryjski folklor.

 

Użycie języków regionalnych w tych filmach było ściśle związane z ich miejscem akcji i problematyką, ale nie tylko z nimi. Reżyserowie części z ukazanych produkcji wykorzystali w nich języki regionów, z których sami się wywodzą, co można uznać za swego rodzaju patriotyzm lokalny i przejaw troski o kulturę swojej małej ojczyzny. Wybór omówionych filmów nie był przypadkowy. Kierowałam się zamiarem pokazania, że języki regionalne mają rację bytu zarówno w kinematografii krajów pozornie jednolitych pod względem lingwistycznym (takich jak Polska), jak i tych bogatszych językowo.

 

Katarzyna Giemza


Dodaj komentarz