Jak stworzyć Frankensteina?

Jedna niepozorna książka, a w niej masa wskazówek, które prowadzą do wspólnego celu: stworzenia sztucznego człowieka. Brzmi przerażająco? Uspokajamy (albo rozczarowujemy), że mowa jest nie o podręczniku autorstwa doktora Frankensteina. Daj się za to porwać nietuzinkowej książce Laboratorium w szufladzie. Anatomia człowieka autorstwa Zasława Adamaszka.

Nowa książka wydawnictwa PWN zabiera nas w podróż w głąb siebie – do rzeczywistości, która non stop nam towarzyszy, a której prawie wcale nie dostrzegamy. Środkiem tej podróży nie jest jednak kolejny nudny podręcznik do anatomii. Tym razem mamy bowiem możliwość… sami stworzyć człowieka. W częściach.

Ta swoista zabawa w Pana Boga tylko na pierwszy rzut oka wydaje się niebezpieczna i co najmniej kontrowersyjna. Nikt nie chce jednak powoływać do życia stwora takiego jak ten z opowieści o Frankensteinie. Celem autora książki jest zachęcić do stworzenia fizycznych modeli różnych części składowych człowieka, które nie pozostaną jednak nieruchome…

Kontrolowany chaos
Na kartach swej pracy Adamaszek barwnie opisuje proces konstruowania kolejnych fragmentów ciała człowieka. Radzi, jak uzyskać efekt najbardziej zbliżony do funkcjonowania prawdziwych organów ciała. Słowem: jak oszukać zmysły i stworzyć kopie ludzkich narządów.

Dowiadujemy się na przykład, jak przy pomocy niewielkiej ilości mąki kukurydzianej, kleju, wody oraz herbacianej łyżeczki wytworzyć realistycznie wyglądający zalążek mózgu człowieka.
Prawdziwa wartość książki kryje się jednak między wierszami. Aby tworzyć coraz lepsze i wierniejsze modele, czytelnik musi poznać garść ciekawych opisów, które, poza wiedzą czysto praktyczną, zawierają multum ciekawostek o funkcjonowaniu omawianych fragmentów ciała. Tworząc każdy kolejny model, uczymy się więc, jak działa nasz organizm.

Poza wiedzą z zakresu fizjologii i anatomii, dużą wartością książki jest interesująca, popularnonaukowa forma. Lekturę co rusz urozmaicają barwne grafiki, zdjęcia i kolorowe elementy tworzące nowoczesną, ale nie przedobrzoną formę. Mamy do czynienia z chaosem, ale z całą pewnością kontrolowanym.

Przyrządy o dziwnej nazwie
Poza opisem kolejnych puzzli tworzących układankę ludzkiego ciała, ciekawym wątkiem są wskazówki potrzebne do konstrukcji (głównie domowymi sposobami) urządzeń służących badaniu i poznawaniu tajemnic ludzkich ciał (nie tylko tych sztucznie stworzonych).

Dzięki temu dowiadujemy się o istnieniu i działaniu urządzeń takich jak: fonokardiograf, transiluminator i dermatoskop. Te nazwy nic wam nie mówią? Bez obaw, po lekturze książki i zastosowaniu się do technicznych instrukcji w niej zawartych, będziecie z nimi obeznani niczym profesor anatomii.

W części książki opisującej urządzenia jest też maszyna o wiele bardziej znana i wzbudzająca niemałe emocje. Mowa o wykrywaczu kłamstw, który również możemy z pomocą Laboratorium w szufladzie skonstruować i przetestować jego działanie – najpierw na sztucznym narządzie, który wytworzymy, a następnie już… wedle uznania.

Dozwolone od lat 18
Wśród części ciała, które możemy w domowym zaciszu powołać do istnienia, są również te tak nietypowe jak… męski członek. Warto dodać, że jego uproszczony model wyposażony jest w pewną podstawową funkcję swojego naturalnego odpowiednika. Jest więc dość… perwersyjnie.

Być może jest to z mojej strony przejaw nadmiernej cnotliwości, lecz właśnie ten drobny fragment książki – opis konstrukcji sztucznego penisa, sprawia, iż nie poleciłbym tej publikacji jako prezentu dla najmłodszych fanów anatomii. Choć model tego narządu jest wykorzystany w szczytnym celu ukazania działania ciał jamistych, to jednak pomysł sprezentowania tej publikacji np. uczniowi szkoły podstawowej (nawet jeśli jest za pan brat z przyrodą) uważałbym za mocno nietrafiony. Cóż, na szczęście wszyscy inni odbiorcy mogą cieszyć się Laboratorium… z całym jego dobrodziejstwem.

Tylko dla wybranych?
Laboratorium w szufladzie to na pewno wybitnie ciekawa pozycja wydawnicza, o której istnieniu warto wiedzieć. Oferuje intrygujący i niezwykle kreatywny sposób patrzenia na ludzki organizm – nie jak na nietykalną sferę sacrum, lecz jako na przestrzeń do modelowania i swego rodzaju zabawy plastyczną formą, którą w istocie jest ciało człowieka.

Książkę Adamaszka cechuje jednak pewna hermetyczność i znaczne ograniczenie zasięgu odbiorców. Pełne wykorzystanie możliwości tej lektury wymaga bowiem nie tylko pasji i wiedzy biologicznej, anatomicznej i technicznej (a niektóre z proponowanych rozwiązań to wręcz elektrotechnika). Ilu znamy takich ludzi? To na pewno zacna grupa, lecz niestety – niezwykle wąska.
Sądzę, że zdecydowanie więcej osób potraktuje tę książkę jako zwykłą ciekawostkę i wyzwanie dla swoich talentów manualnych. I oni jednak mają szansę wynieść coś z lektury – przede wszystkim wspominaną już wiedzę anatomiczną opisaną w przystępny i ciekawy sposób.

Laboratorium w szufladzie. Anatomia człowieka Zasława Adamaszka to unikatowa i interesująca pozycja wydawnicza, która przy bliższym poznaniu „porwie” jednak nieliczne grono czytelników. Mimo to zdecydowanie warto zapoznać się z jej treścią i wkroczyć do niesamowitej krainy tworzenia modeli narządów człowieka.


Dodaj komentarz