Historyczne niedomówienia

O wielu znamiennych wydarzeniach historycznych, zwłaszcza z czasów współczesnych, zostało powiedziane już niemal wszystko. Tak się przynajmniej wydaje. W rzeczywistości niektóre zdarzenia z przeszłości są oceniane głównie jednostronnie, a dotychczas ignorowany punkt widzenia może zmienić powszechne spojrzenie na nie.

Kłamstwo nuklearne

Katastrofa elektrowni atomowej w Czarnobylu z kwietnia 1986 roku była dotychczas przedstawiana głównie okiem Rosji i Ukrainy wchodzących w skład ówczesnego ZSRR. Krótko po katastrofie władze sowieckie nie ujawniały żadnych informacji na temat wypadku. Dopiero potem pojawiły się pobieżne i szczątkowe wiadomości, zresztą fałszowane, podczas gdy prawda znajdowała się w tajnych archiwach KGB. To z nich można odczytać rzeczywiste przyczyny awarii elektrowni. Szef ukraińskiego UINP, Wołodymyr Wiatrowycz, stwierdził: To nie była pomyłka operatora systemu, tylko systemowy błąd wynikający z samej natury sowieckiego ustroju. Całą konstrukcję i urządzenia elektrowni w Czarnobylu cechowała nieustająca awaryjność. Kierownictwu partii komunistycznej zależało na ukończeniu budowy elektrowni przed rocznicą rewolucji październikowej, nawet kosztem dbałości o konstrukcję. Do budowy wykorzystywano materiały słabej jakości, a mający chronić elektrownię sarkofag montowano zdalnie (tj. za pomocą robotów i samolotów), przez co powstały szczeliny w jego konstrukcji. O tym pisze Swietłana Aleksijewicz w swojej książce Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości. Co więcej, ekspert ukraińskiego koncernu Ukrtransgaz Maksim Bielawski wysuwa nawet odważniejszą hipotezę. Twierdzi, że sowieckie służby prowadziły w Czarnobylu eksperyment wojskowy w zakresie testowania broni jądrowej, wykorzystując do tego energetykę cywilną. W latach 1965–88 miało miejsce 120 takich eksperymentów, ale ten z kwietnia 1986 r. był najtragiczniejszy w skutkach, zarówno dla środowiska naturalnego i ludności zamieszkującej wschód Europy, jak i dla gospodarki. Prawdziwy wymiar tej tragedii nie daje się zamknąć w liczbach, których tak naprawdę nikt nie zna, ponieważ pozostają ukryte w tajnych archiwach KGB – źródle niedostępnym dla osób chcących poznać prawdę o niesławnym kwietniu 1986 r.

Braterstwo czy prawda historyczna?

W powszechnej świadomości ignorowane jest także znaczenie Słowacji w agresji Niemiec na Polskę w 1939 r. W tym kontekście należy zwrócić uwagę na wzajemne relacje między Polską i Słowacją, które zostały poddane wielu trudnym próbom już w latach 20., krótko po powstaniu Republiki Czechosłowackiej (ČSR). W okresie międzywojennym stosunki tych dwóch krajów były napięte z wielu powodów: od sporów dotyczących granic, ze szczególnym naciskiem na Śląsk Cieszyński, po politykę antyczechosłowacką prowadzoną przez Polskę. Polskie władze oskarżały swojego południowego sąsiada o wspieranie nacjonalizmu ukraińskiego oraz utrzymywanie przyjaznych relacji z nieprzychylnym Polsce ZSRR. Z kolei Czechosłowacja uznała za zdradę polskie żądania terytorialne dotyczące nie tylko Śląska Cieszyńskiego, lecz także Orawy i Spisza. W obu krajach zapanowała wówczas atmosfera wzajemnej wrogości. Dochodziło do ataków słownych na łamach prasy oraz do różnego rodzaju incydentów zbrojnych na pograniczu. Tuż przed wybuchem II wojny światowej zorganizowana propaganda antypolska na Słowacji (rok wcześniej Czechosłowacja znowu została rozdzielona na Czechy i Słowację) przybrała na sile. Latem 1939 r. prasę słowacką zdominowały artykuły prezentujące wrogie nastawienie wobec Polski. Tego typu publikacje w mediach były planowane przez Niemców wspierających działania słowackich radykałów. W dniu agresji na Polskę armia słowacka zaatakowała południową stronę kraju: Podhale, Bieszczady i Nowosądecczyznę. Wojska słowackie odgrywały istotną rolę w niemieckim planie ataku na Polskę (Fall Weiß). Głównym celem obu armii było otoczenie wojsk polskich i zaatakowanie ich z trzech stron, co miało doprowadzić do rozciągnięcia linii frontu i rozproszenia mało licznych w porównaniu z przeciwnikami sił polskich wzdłuż granicy. Po wojnie nie podawano tego faktu do wiadomości publicznej ze względu na poprawność polityczną – bo ówczesną Czechosłowację traktowano jak bratni naród. Po upadku starego ustroju przestano ukrywać ten epizod z historii. W 2009 r. ówczesny wicepremier Słowacji Dušan Caplovic w imieniu swojego narodu przeprosił Polaków za współpracę z hitlerowskimi Niemcami podczas agresji na Polskę. Mimo to szkolne podręczniki do historii po dziś dzień pomijają, zresztą jedynie poślednią, rolę silnie zależnej od Niemiec Słowacji w początku II wojny światowej, przedstawiając III Rzeszę jako jedynego winnego agresji na Polskę z 1 września 1939 roku.

Liczne wydarzenia, nawet sprzed zaledwie kilku dekad, do dziś pozostają nie do końca poznane i wyjaśnione. Prawda o nich prawie nigdy nie wychodzi na światło dzienne i jest znana jedynie najbardziej wnikliwym naukowcom i dziennikarzom, rządom państw albo tym, w których posiadaniu znajdują się tajne informacje. To właśnie takie wrażliwe i ukrywane przed światem dane ukazują całą prawdę, zazwyczaj trudną do przyjęcia.


Dodaj komentarz