Historia zakurzona

Nie każdy z nas ma zacięcie do przedmiotów humanistycznych, w tym także do historii. Bo kto spamięta najważniejsze daty każdej epoki, zaczynając od starożytności, a kończąc na współczesności? Niektórych nuży nauka imion kolejnych królów Polski, inni – wręcz przeciwnie – z zamiłowaniem studiują losy Mieszka I i jego potomków. Jednak czy rzeczywiście powinniśmy iść na łatwiznę i omijać szerokim łukiem lektury dotyczące historii naszego pięknego kraju?

To już przeszłość

Ile razy zdarzyło ci się pomyśleć w ten sposób: rzeczy, które zdarzyły się dawno temu, skazane są na niepamięć, a my powinniśmy skupić się na tym, co dzieje się tu i teraz. Ileż zaoszczędzilibyśmy wtedy czasu i energii? Idąc dalej – przecież muzea czy obiekty historyczne zabierają tyle przestrzeni, lepiej wybudować na ich miejscu nowe wieżowce lub bloki mieszkalne, których nie musiałoby się co rusz restaurować. A co z konserwacją eksponatów? Przecież wszystkie są już takie stare, a często wymagają funduszy na utrzymanie ich we właściwym stanie. Wszystko to kosztuje, a te pieniądze dałoby się spożytkować na wiele innych, ważniejszych rzeczy, które rzeczywiście przysłużyłyby się całemu społeczeństwu. Oczywiście to głęboka ironia z mojej strony. Ale czy negowanie znaczenia pamięci o przeszłości nie doprowadzi do takich właśnie skrajnych idei?

Niechciane, zapomniane

Skoro niektórych mogły oburzyć moje słowa powyżej, to sądzę, że tak samo powinni zareagować na braki w edukacji rodaków z polskiej historii. No bo jak można żyć w mieście, w którym zamieszkiwał ktoś znany, kto zapisał się w dziejach Polski, i nie wiedzieć nawet dokładnie, kim był? Niedouczenie młodych Polaków z zakresu historii doczekało niejednej dokumentacji. Jedną z jej form jest kanał „Matura to bzdura” na portalu YouTube. Filmy w prześmiewczy sposób ukazują między innymi historyczną wiedzę młodzieży. Część bohaterów nagrań nie potrafiła rozpoznać na zdjęciu Lecha Wałęsy lub Józefa Piłsudskiego. Smutne, ale prawdziwe. Mówi się, że znajomość historii swojego kraju to rzecz podstawowa, a także pomocna w utożsamianiu się z nim. Chyba rzeczywiście coś w tym jest. Człowiek z natury ma potrzebę należeć do chociaż jednej grupy społecznej i identyfikować się z nią. A to, co wyróżnia nas najbardziej od innych narodów, to chyba wy-trwałość w dążeniu do wolności. Za rok będziemy obchodzić okrągłą, bo już setną, rocznicę odzyskania niepodległości. Warto o tym pamiętać i być z tego dumnym.

Co robić?

Źródła luk edukacyjnych mogą być przeróżne: od lenistwa i braku zainteresowania po szkolne za-niedbania. Niektórzy nie pamiętają nawet daty bitwy pod Grunwaldem, nie mówiąc już o polskich powstaniach. Jak temu zaradzić? Jako młoda osoba uważam, że kampanie informacyjne w telewizji czy Internecie byłyby niezłym rozwiązaniem. Dobrym pomysłem mogą być także quizy lub konkursy organizowane w szkołach, nie tylko dla olimpijczyków, ale wszystkich uczniów. Co jeszcze? Rekonstrukcje historyczne, spektakle o tematyce historycznej, lekcje muzealne lub inne tego typu aktywności. W dużym stopniu pomogłoby to młodym ludziom lepiej zapamiętać ważne wydarzenia historyczne oraz na pewien sposób poczuć daną epokę, poznać tamtą rzeczywistość. Możliwości jest naprawdę wiele, ale potrzeba trochę kreatywności, żeby zachęcić młode pokolenie do zrozumienia i zapamiętania ważnych momentów historii Polski, ale też świata. Trzeba pokazać, że historia nie jest aż tak skostniała, jak mogłaby się wydawać, a ludzie, którzy jako nasi rówieśnicy brali udział w powstaniu warszawskim, zasługują na naszą pamięć.


Dodaj komentarz