Historia w sieci

Dziennikarstwo niejedno ma imię i niejedno oblicze. Od lat na polskim rynku wielkie sukcesy odnoszą dwa portale internetowe zajmujące się opisywaniem ciekawych faktów z historii Polski i świata. Jak wygląda praca w takim miejscu?

Do rozmowy o internetowym dziennikarstwie historycznym zaprosiliśmy osobę znającą ten świat jak mało kto. Anna Dziadzio należy do redakcji dwóch najbardziej popularnych polskich portali (magazynów) historycznych. W rozmowie z Kamilem Durajczykiem ujawnia kulisy pracy w takim miejscu.

Jest Pani członkiem redakcji dwóch dużych portali: Ciekawostkihistoryczne.pl oraz Twojahistoria.pl. Co należy do Pani obowiązków w codziennej pracy?

Miałam nadzieję, że tego pytania Pan nie zada. (śmiech) Może zatem w skrócie: jako opiekun marki zajmuję się promocją książek wydawanych w naszej serii, współpracą z mediami i partnerami biznesowymi. Dbam o PR obu marek, a także opiekuję się naszymi autorami. Na chwilę obecną zdecydowanie więcej uwagi poświęcam magazynowi CH. Odpowiadam tam za dział Rocznice, moderowanie forum dyskusyjnego, a także redakcję i fotoedycję testów, które wcześniej zlecam. Ponadto prowadzę liczne zestawienia, odpowiadam za tworzenie materiałów redakcyjnych oraz promocyjnych. Na TH prowadzę dział recenzencki oraz oczywiście staram się aktywnie uczestniczyć w dyskusjach na forum z naszymi czytelnikami.

Jak wygląda typowy dzień pracy w redakcji? Są jakieś powtarzające się, kluczowe momenty dnia?

Każdy dzień jest nietypowy. I to największy – przynajmniej dla mnie – plus tej pracy. Codziennie nowe wyzwania, nowe projekty, nowe pomysły, nowe książki, nowe teksty. Jedynym powtarzającym się momentem dnia jest sama praca. Kluczowym – nasze wspólne Kolegia Redakcyjne, na których wymieniamy spostrzeżenia i robimy „burzę mózgów”.

Kiedy zaczęła się Pani przygoda z tymi portalami? W jaki sposób trafiła Pani do redakcji?

Moja przygoda z redakcją obu portali, a właściwie magazynów historycznych – taki bowiem posiadamy oficjalny status – rozpoczęła się niecały rok temu. Kamil Janicki, redaktor naczelny, otworzył wtedy rekrutację na dwa stanowiska: redaktora oraz opiekuna marki. Pracowałam wtedy w innej firmie jako specjalista ds. PR-u, ale cały czas marzyłam o powrocie do swojej pasji, czyli literatury. Zgłosiłam się na oba stanowiska, wykonałam zadania rekrutacyjne i znalazłam się w redakcji na okres próbny. Miał on rozjaśnić, na które stanowisko się nadam. I nadałam się, na moje szczęście, na oba.

Czy to pierwsze doświadczenie tego typu, czy może wcześniej też brała Pani udział w podobnych projektach?

Gdy rekrutowałam się do pracy w CH i TH, miałam już za sobą całkiem spore doświadczenie zarówno w instytucjach kultury, jak i w agencjach reklamowych oraz PR-owych. Jednak jeśli chodzi o pracę przy tworzeniu portali internetowych oraz promocji książek – to zaczęłam całkowicie nową zawodową przygodę.

„Outro” czytają głównie młodzi ludzie – uczniowie i studenci. Czy mogłaby Pani sformułować kilka rad dla osób w tym wieku, które właśnie zaczynają swoją przygodę z dziennikarstwem? Na czym się skupić, czego unikać?

Odradzam myślenie, które charakteryzowało mnie samą na początku drogi: O Boże, tyle studiowałam i co teraz? Gdzie ja znajdę pracę? Przecież nie mam znajomości, a do „korpo” nie pójdę. Brzmi zabawnie, prawda? Ale niestety potrafi zdemotywować, bo jest w tych obawach dużo prawdy. Każdy kij ma jednak dwa końce. Dla pracodawcy na wagę złota jest przede wszystkim jedno: zaangażowanie. Można nie posiadać pełnej wiedzy w danej dziedzinie, nie mieć jeszcze doświadczenia, ale jeśli widać w nas chęci do pracy, jest to największy atut dla potencjalnego szefa. Nie można jednak od razu oczekiwać spektakularnych sukcesów zawodowych i finansowych oraz zrażać się, gdy nie nadejdą. Powodzenie i gratyfikacja przyjdą, ale wymaga to czasu i cierpliwości. Jeśli zaś chodzi o dziennikarstwo, radzę unikać koloryzowania dla sensacji. Niemal zawsze przyniesie to efekt odwrotny do zamierzonego.

Popularność CH i TH wpisuje się w szerszy trend niezwykle silnego rozwoju mediów internetowych – czy Pani zdaniem tradycyjne dziennikarstwo prasowe zostanie wkrótce zupełnie wyparte przez tzw. nowe media?

Myślę, że nie. Tradycyjna prasa jest obecna i jestem pewna, że jeszcze długo z nami zostanie. Wciąż jest bowiem konkurencyjna dla mediów internetowych np. pod kątem wynagrodzenia dla autorów. Stawki „w papierze” są o wiele wyższe. Poza tym nie zapominajmy o wielu kolorowych pismach, których nakłady są gigantyczne, a sprzedaż też ma się dobrze. Niemniej nowe media to na pewno poważna konkurencja. Ale kto powiedział, że ktoś musi tu wygrać? Może konieczność rywalizacji sprawi, że obie strony będą się po prostu coraz bardziej doskonalić? Miejmy taką nadzieję.

Portale, w których Pani pracuje, żywią się w niemal stu procentach historią. Od kiedy przejawiała Pani zainteresowanie tą dziedziną nauki?

Od dzieciństwa. Ulubioną książką czytaną do poduszki była „Mitologia Greków i Rzymian”. Oczywiście ta autorstwa Gravesa, zdecydowanie można tam znaleźć bardziej pikantną wersję historii. (śmiech) Następnie klasa humanistyczna z rozszerzoną historią, olimpiady, a w końcu rozszerzona matura z tego przedmiotu. A teraz – praca w największym magazynie historycznym w Polsce. Czy mogło być lepiej?

Podobno Pani ulubionym okresem historycznym jest XIX wiek. Ma Pani jakiegoś swojego ulubionego bohatera historycznego tego okresu?

Jeśli Pan pozwoli, wybiorę dwie postaci: pisarza i pisarkę, będących jednocześnie działaczami społecznymi, i, w moim przekonaniu, zdecydowanie zasługujących na miano bohaterów, w szerokim rozumieniu tego słowa. To Józef Bohdan Dziekoński oraz Narcyza Żmichowska.

Z czego wynika Pani fascynacja akurat tym stuleciem?

Wynika z zamiłowań literackich. Jako magister filologii polskiej, właśnie XIX wiek upodobałam sobie najbardziej. Zwłaszcza okres „nocy paskiewiczowskiej”, czas przygotowania do powstania krakowskiego oraz działania Cyganerii Warszawskiej. W swojej pracy magisterskiej, po przeanalizowaniu twórczości grupy i sytuacji społeczno-politycznej, w jakiej przyszło jej działać, odeszłam od tego terminu na rzecz „Nowej Piśmienności Warszawskiej”. Jest to według mnie jeden z bardziej kluczowych momentów w dziejach, który mocno wpłynął na późniejsze wydarzenia.


Dodaj komentarz