Gdzie masz bombę, terrorysto?

Ofiarami mowy nienawiści i prześladowań na tle etnicznym czy religijnym stają się nie tylko imigranci, lecz także zapraszani przez polskie uczelnie zagraniczni studenci. Pomimo tego, że nasz kraj uznawany jest za tolerancyjny i otwarty, zdarzają się przypadki ataków na zagranicznych studentów przebywających w Polsce w ramach programu Erasmus+.

Wiele polskich uniwersytetów umożliwia studentom zdobywanie nowych doświadczeń i poszerzanie swojej wiedzy dzięki wymianie międzynarodowej. W ramach projektu Erasmus+ Polacy spełniający określone warunki (liczy się m.in. średnia ocen) mogą wziąć udział w wymianie. Wybierają sobie jeden kraj z listy; przeważnie są to kraje europejskie, ale także arabskie: Syria, Turcja czy Liban. Kiedy Polacy wyjeżdżają do nich, obcokrajowcy przyjeżdżają zdobywać doświadczenie u nas. Jak myślisz – jak zostają przyjęci przez polskich studentów?

Polska dla Polaków

Na uczelnię przeważnie dojeżdżam komunikacją miejską. Najczęściej w poniedziałki, kiedy wsiadam w autobus linii 34 o 7:22, żeby zdążyć na poranne wykłady, spotykam najwięcej obcokrajowców, którzy, podobnie jak ja, spieszą się na zajęcia. Zauważyłam, że najwięcej jest Chińczyków lub Wietnamczyków, niewiele mniej Arabów i Arabek, i oczywiście Murzynów. Po komentarzach innych pasażerów mogę śmiało stwierdzić, że program wymiany międzynarodowej nie jest przychylnie przyjmowany. Pewnego poniedziałku kiedy stałam między wcześniej wspomnianymi studentami w turbanach na głowie, moja znajoma powiedziała: – Uważaj na portfel, w ogóle nie zważając na to, że obcokrajowcy mogli ją łatwo zrozumieć dzięki niezłej znajomości języka polskiego. Podobnie zachowują się inni pasażerowie, a ich gniew na wyróżniających się wyglądem przyjezdnych z zagranicy potęguje się szczególnie wtedy, gdy w pojeździe panuje tłok. Wtedy zdarza się, że niektórzy zaczynają rzucać komentarze w stylu: Polska dla Polaków. Daje się bardzo łatwo zauważyć, że o ile na Azjatów ludzie potrafią przymknąć oko, o tyle na osoby z krajów arabskich trudniej jest im nie zwracać uwagi.

Czasem wybuchają śmiechem

Jakiś czas temu w ramach zajęć z komunikacji społecznej mieliśmy spotkanie z dwiema studentkami, Sari i Eleną – dziewczynami z Turcji i Hiszpanii. Elena weszła jako pierwsza i od razu swoim łamanym angielskim zaczęła nam opowiadać o Hiszpanii. Wszyscy byli zachwyceni, zadawali pytania, głównie dotyczące warunków, jakie trzeba spełnić, żeby skorzystać z Erasmusa i zwiedzić Barcelonę. Sari przyszła spóźniona, a kiedy weszła do sali, parę osób zaczęło się śmiać, choć była nie mniej interesująca niż Elena. Ubrana była na pozór normalnie, ale w taki sposób, że zakryte miała nawet kostki, choć nie było zimno. Dodatkowo na głowie miała hidżab, szczelnie okręcony wokół twarzy, co także nie wzbudziło powszechnego entuzjazmu. Pomimo tego, że radośnie przywitała się z zebranymi, jej występ wzbudził mniejsze zainteresowanie niż występ Eleny. Dodatkowo przerywany był salwami śmiechu, będącymi reakcją na rzucane z samego tyłu: Allah Akbar. Na koniec, kiedy mieliśmy okazję zadawać pytania dziewczynom, jeden z zebranych ciągle roztrząsał o zakazie alkoholu w Turcji – czy potrafią się bez tego bawić i czy mają coś, co zastępuje im dany trunek. Widać było, że dziewczyna była zniesmaczona ciągłymi pytaniami o to, co w jej kraju jest surowo zakazane, dodatkowo zestresowały ją liczne wybuchy śmiechu. Jeden z wykładowców na sam koniec zapytał dziewczyny, jak przyjęła ich Polska. Elena stwierdziła, że została przyjęta dosyć ciepło przez swoich rówieśników, natomiast Sari napomknęła coś o tym, że zdarzają się obraźliwe komentarze czy nieprzychylne spojrzenia skierowane w jej stronę.

A ty? Jakie masz podejście do obcokrajowców?

Wiem, że nikogo nie nauczę tolerancji. Nie mogę też nikomu nakazać, żeby przestał oceniać innych po pozorach, a także nie uda mi się zmusić nikogo do zaakceptowania odmienności drugiego człowieka. Dlatego może to właśnie ja powinnam przynajmniej próbować zareagować na kolejny rasistowski komentarz znajomego, który kierowany jest do studenta z zagranicy? I przez ten artykuł mogę spróbować zachęcić do tego również was.


Dodaj komentarz