„Game jam” od kuchni

Produkcja gier wideo to niejednokrotnie duże przedsięwzięcie wymagające czasu, ogromnego wkładu finansowego i licznego zespołu specjalistów. Czy możliwe jest więc, aby w kilka dni grupa osób wyprodukowała ciekawą i – przede wszystkim – działającą grę?

„Game jam” to wydarzenie, podczas którego w jednym miejscu spotykają się profesjonalni i amatorscy twórcy gier, aby w krótkim czasie (często nieprzekraczającym kilku dni) tworzyć gry wideo na losowo wygenerowany temat. Jest to idealna okazja do podzielenia się swoimi doświadczeniami, nauczenia się czegoś nowego i sprawdzenia swoich sił w projektowaniu gier pod silną presją czasu.

Najważniejszy jest zespół

Wszystko zaczyna się od skompletowania zespołu. Na niektórych „jamach” organizatorzy pozwalają na samodzielne dobranie się w grupy, dzięki czemu można zaprosić swoich znajomych i pracować w zgranym teamie. Często jednak losuje się składy, przez co nie mamy wpływu na to, z jakimi ludźmi przyjdzie nam pracować. Niezależnie od tego, w jaki sposób zostaniemy przydzieleni do grupy, niezbędne są dwie rzeczy, aby projekt sprawnie funkcjonował.

Po pierwsze, racjonalna liczba specjalistów – po co nam czterech dźwiękowców, kiedy brakuje programisty? Oczywiście dźwiękowiec również może programować. Chodzi jednak o to, aby każdy w zespole miał konkretny przydział obowiązków, które zrealizuje z najwyższą jakością i najszybciej jak to tylko możliwe.

Po drugie, doskonała komunikatywność – możesz być najlepszym animatorem na świecie, ale jeśli nie potrafisz dogadać się z grupą ludzi o różnych specjalnościach i zainteresowaniach, nie ma co liczyć na pozytywne rezultaty. Jest to aspekt szczególnie ważny na tego typu wydarzeniach, gdzie nie można marnować czasu na tworzenie zawartości, która zostanie odrzucona przez zespół i nie znajdzie się ostatecznie w projekcie.

Do powstania gry, która będzie zarówno wciągająca, jak i dobrze wykonana, potrzebna jest ścisła współpraca z każdym członkiem teamu tak, aby nie powstawały żadne niedomówienia, a każdy element gry (na przykład muzyka i grafika) doskonale współgrał z pozostałymi.

Trudne początki

Start każdego „jama” wygląda podobnie. Po dobraniu uczestników do drużyn ogłoszony zostaje temat, tytuł lub motyw przewodni, który musi zostać zawarty w grze. Często wybiera się jeden motyw obowiązujący wszystkich uczestników. W takiej sytuacji twórcy mają dowolność w wyborze tytułu i ostatecznej formy gry.

Niejednokrotnie też losuje się tytuły indywidualnie dla każdego teamu. Analogicznie do poprzedniej sytuacji, tym razem dowolna jest tematyka, a także forma rozgrywki, mechanika i ewentualnie element fabularny. Cała sztuka polega na tym, żeby pogodzić ze sobą wszystkie człony generowanego losowo przez specjalny algorytm tytułu, które razem niemal zawsze brzmią zupełnie absurdalnie.

Przed rozpoczęciem procesu twórczego trzeba przygotować przestrzeń do pracy. Wiele „game jamów” organizowanych jest w dużych pomieszczeniach – salach konferencyjnych czy halach. Daje to dużą przestrzeń i swobodę w aranżacji stanowisk. Ważne, aby wszyscy członkowie zespołu mieli do siebie szybki dostęp, a jednocześnie każdy powinien zorganizować sobie wygodne miejsce, w którym będzie czuł się możliwie jak najswobodniej.

Pierwszym etapem pracy zespołowej jest burza mózgów, podczas której ustala się kilka podstawowych aspektów projektu. Są to przede wszystkim: silnik, w którym powstanie gra (czyli specjalistyczne oprogramowanie do tworzenia gier wideo, na przykład Unreal Engine lub Unity), przestrzenność (2D lub 3D), gatunek gry, rodzaj rozgrywki, mechaniki i zarys fabuły (o ile taka pojawi się w grze). Jednocześnie ustalona zostaje stylistyka zarówno graficzna, jak i dźwiękowa.

Niezwykle ważne jest, aby podczas tych rozważań realnie spojrzeć na możliwości techniczne i swoje umiejętności, ponieważ przy takiej presji czasu bardzo łatwo „przedobrzyć” i po prostu nie zdążyć z realizacją zbyt skomplikowanych założeń. Należy pamiętać, że gra powinna być krótka i prosta w budowie. Najistotniejszy jest chwytliwy pomysł, a nie hiperrealistyczna grafika czy wielogodzinna fabuła.

Czas na maraton

„Game jam” jest doskonałym przedsmakiem tego, co czeka każdego profesjonalnego twórcę gier komputerowych. Zawód ten bowiem często powiązany jest z ogromną presją czasu, którego zawsze jest za mało.

Kiedy wszystko już ustalone, a każdy dokładnie wie, co ma robić, przychodzi etap ciężkiej pracy na najwyższych obrotach. W ciągu kilku dni cały zespół realizuje etapy produkcji, które w przypadku tworzenia komercyjnych projektów nieraz zajmują nawet kilka lat (oczywiście podczas „game jamu” skala jest znacznie mniejsza). Każdy specjalista wykonuje szereg poszczególnych czynności.

Graficy i animatorzy muszą wykonać tak zwane concept arty (szkice i zarysy docelowych grafik), dzięki którym cały zespół będzie mógł uzyskać referencje, zaprojektować wszystkie elementy świata gry i ewentualnie wykonać niezbędne animacje, pamiętając o spójności założonej stylistyki graficznej gry.

Dźwiękowcy (w tym kompozytorzy) na podstawie concept artów przygotowują całą warstwę muzyczną i dźwiękową, aby ściśle współgrała z warstwą graficzną. Często konieczne są nagrania nie tylko „żywych” instrumentów, lecz także efektów dźwiękowych czy odgłosów postaci, co w warunkach, jakie oferuje organizator wydarzenia, może okazać się bardzo trudne.

Level designerzy i scenarzyści dbają o sensowny układ gry. To oni najlepiej wiedzą, jak wykorzystać warstwy audiowizualne, dostarczone przez dźwiękowców i grafików, aby stworzyły ciekawą i spójną całość. Scenarzyści nie zawsze są obecni na „jamach”, ale jeśli już się pojawią, dzięki swojemu doświadczeniu bardzo odciążają innych członków zespołu, przejmując całą część fabularną gry.

Programiści, czyli bogowie całego zespołu, odpowiedzialni są za stworzenie projektu. Nie tylko projektują mechaniki czy ogólną konstrukcję gry, ale także wykonują systemy zlecone przez innych i udzielają niezbędnych konsultacji zespołowi. Na ich barkach spoczywa również „debugowanie”, czyli naprawianie błędów, które niemal na pewno pojawią się na etapie programowania. Tak naprawdę to dzięki nim cały projekt może zostać sfinalizowany.

Jak okiełznać stres i zmęczenie

Jeżeli zespół podejdzie do projektu ambitnie, chcąc wykonać każdy element gry możliwie jak najlepiej, prawie na pewno pojawią się stres i zmęczenie. Trzeba sobie z tym radzić na różne sposoby. Jeżeli jeszcze nie mamy metody na walkę z czynnikami utrudniającymi pracę, „game jam” jest idealną okazją do poszukiwania najlepszych dla siebie rozwiązań.

Najważniejsze to znaleźć czas na jakikolwiek odpoczynek, żeby nie przesadzić i nie dopuścić do przepracowania. Bardzo często pojawia się dylemat, czy „tracić” czas na sen, ale podchodzić do zadań wypoczętym, czy jednak pracować non stop, co niestety wiąże się z ryzykiem dużego spadku produktywności.

Na szczęście bardzo często na tego typu wydarzeniach organizatorzy oferują posiłki blisko serca „game jamu”, a do tego stały dostęp do kawy, która jest obowiązkowym elementem wyposażenia wielu twórców gier wideo. Dzięki temu uczestnicy nie tracą cennych minut na zdobywanie pożywienia, tylko mogą maksymalnie skupić się na swojej pracy.

Ostatni etap to sprint

Game dev, jak bardzo wiele innych branż, szczególnie związanych z rozrywką i usługami, cierpi na pewną przypadłość – pod koniec czasu przeznaczonego na produkcję zawsze jest największe spięcie w całym zespole i każdy dosłownie staje na głowie, aby dotrzymać terminu i dopiąć wszystko na ostatni guzik.

Podczas „game jamu” bywa podobnie. Tutaj jednak walka często toczy się nie tyle o dokończenie gry, co nawet o możliwość jej uruchomienia lub zadziałanie podstawowych mechanik. Do takich sytuacji dochodzi szczególnie często w mało doświadczonych zespołach, które decydują się na zbyt rozbudowane projekty przerastające możliwości uczestników.

Ostatni dzień, a nawet godziny przed oddaniem projektów, to istny wyścig z czasem. Wszyscy wykończeni ciężką pracą w ogromnym stresie rozwiązują największe problemy i błędy. Ewentualnie starają się ukryć pewne niedoskonałości swoich gier, aby sprawiały jak najlepsze wrażenie.

Cały ten wysiłek, nerwy i wycieńczenie stają się zupełnie nieważne w chwili, w której udaje się  złożyć organizatorom działającą grę swojego autorstwa. Satysfakcja i emocje związane ze stworzeniem czegoś „własnoręcznie” i według własnego pomysłu są niepowtarzalne, nawet jeśli nie przyniesie to wygranej w konkursie. Bo najlepszą nagrodą nie jest pierwsze miejsce, tylko zdobyte doświadczenie i satysfakcja z ciekawej i pasjonującej pracy.


Dodaj komentarz