Dom formą pomocy

Większość z nas – dom kojarzy z ciepłem, bezpieczeństwem oraz akceptacją. Prawie każdemu na dźwięk słowa „dom” w wyobraźni pojawia się obraz cudownych, opiekuńczych ludzi i mnóstwa przewijających się przez niego gości. A z czym kojarzy ci się dom pomocy społecznej?

Dopóki osobiście nie zajęłam się tematem tych ośrodków, nie zdawałam sobie sprawy z tego, że mimo upływu lat i edukacji mającej na celu uświadomienie, ta instytucja nadal kojarzy się społeczeństwu tak negatywnie.

Starość i jej jakość
Co prawda nie znalazłam badań, które jednoznacznie pokazują stosunek ludzi do domów pomocy społecznej, nie wiem też, czy w ogóle zostały przeprowadzone. Jednak po zrobieniu ankiety internetowej mogę stwierdzić, że wizerunek DPS-u jest bardzo niekorzystny. W społeczeństwie panuje przekonanie, że przebywanie w tego rodzaju placówce jest czymś upokarzającym i wstydliwym. Instytucja ta postrzegana jest jako ostateczność, a oddanie do niej członka rodziny powinno, i rzeczywiście tak jest, wywoływać poczucie winy i duże wyrzuty sumienia. Jednak inaczej wypowiadać się będą pracownicy socjalni czy osoby, które zostały zmuszone przez różne czynniki do oddania kogoś bliskiego do domu pomocy społecznej, a jeszcze inne zdanie będą miały osoby, nieposiadające bezpośredniego kontaktu z placówką. Agnieszka* mówi, że dom pomocy to przechowywalnio-umieralnia przeplatana zajęciami rekreacyjnymi natomiast dla Anity* to specyficzny zapach, osoby starsze i chore. Inne zdanie na ten temat ma Ewelina*, która dodatkowo przekonuje o dobrym standardzie ośrodka: otrzymują od nas opiekę 24h, są w tym badania lekarskie, rożnego rodzaju rozrywki typu „bingo”, koncerty, spacery itd. Poza tym każde z nich ma „wolną rękę”: chcą, wychodzą na miasto, spotykają się ze znajomymi. To są normalni ludzie, tylko przebywają u nas ze względu na okolicznościowe choroby: jedna osoba ma cukrzyce, jest niepełnosprawna, druga jest w pół sparaliżowana, a inna, no cóż starość, ich rodzina nie jest w stanie zajmować się nimi 24h.

Miejsce człowieka starego
W ankiecie poprosiłam o dopisanie swojego wieku przy wypowiedzi, ponieważ myślałam, że postrzeganie tej instytucji społecznej będzie zależeć od tego, w jakim wieku jest respondent: logicznie czym starsza osoba ankietowana, tym bardziej wyrozumiała powinna być dla tego typu instytucji. Otrzymane wyniki jednak przeczyły moim przypuszczeniom. Otóż placówki te na pewno są inaczej postrzegane w różnych grupach społecznych, zawodowych, dużo zależy też od otoczenia, ale na pewno nie od wieku ankietowanych. Dla Moniki* dom pomocy to zapach stęchlizny, gra w szachy, flanelowe koszule i koce w kratę, ale dla Patrycji*, która odbywała tam praktyki to godziwa starość i opieka, której nie mogą zapewnić najbliżsi. Mieszkając w Polsce miałam odczucie, że to takie miejsce ostateczne, do którego nigdy nie chciałabym oddać ukochanych rodziców. Wyobrażenia o DPS-ie w Polsce były raczej negatywne. Mieszkając za granicą obserwuję jak to wygląda tutaj i w takie miejsce mogłabym rodziców odesłać. Są to zazwyczaj specjalne osiedla, na których mieszkają tylko osoby starsze wraz ze swoimi opiekunami, kompleksy z ogrodami, dziedzińcem. Obserwuję, jak organizowane są zajęcia, wycieczki, penitencjariusze angażowani są w różne miejscowe wydarzenia – tak porównuje DPS w Polsce do tych działających za granicą.

Otwarte dla każdego
Ważne jest, aby wiedzieć, że domy pomocy społecznej nie są otwarte jedynie dla ludzi starszych. Zajmują się także osobami przewlekle chorymi, somatycznie lub psychicznie, niepełnosprawnymi intelektualnie lub fizycznie, oraz osobami uzależnionymi od alkoholu. Nie muszą nam kojarzyć się z biedą, nie należy czuć się upokorzonym, przebywając w DPS-sie. Pracujący tam ludzie dbają o to, by każdy z penitencjariuszy był zadbany i otoczony opieką, dlatego nasuwa się pytanie: skąd bierze się negatywny stosunek społeczeństwa do tego typu placówek?
Przyczyną może być poniekąd fiksacja wizerunku, czyli przenoszenie negatywnej opinii z przeszłości do teraźniejszości. Przez wiele lat takie rodzaje pomocy były niezwykle zaniedbywane i owszem – miały wiele wspólnego z przytułkami i ubóstwem. Pomoc społeczna była dziedziną izolowaną, a ludzie korzystający z niej uchodzili za osoby z marginesu społecznego. Z biegiem lat ta sytuacja zaczęła się zmieniać, jednak negatywne skojarzenia pozostały. Przyczyną mogą być mass media wielokrotnie nagłaśniające przykre sytuacje mające miejsce w domach pomocy społecznej. Prawdopodobnie epizody takie nie zdarzały się często, były to wydarzenia incydentalne, jednak szum wytworzony przez dziennikarzy wokół nich w późniejszym czasie, przyniósł przykre konsekwencje w postaci negatywnych skojarzeń z placówkami pomocy społecznej. Ludzie obawiają się oddania kogoś bliskiego w ręce obcej osoby właśnie przez wątpliwy wizerunek instytucji.

Według mnie drugim istotnym źródłem problemu są także same domy pomocy społecznej. Niewątpliwie największą odpowiedzialność za niekorzystny wizerunek swoich placówek ponoszą oni sami, a dokładniej osoby zajmujące się budowaniem wizerunku placówki. Słabe działania z zakresu public relations nie przyczyniają się do poprawy postrzegania przez innych opieki stacjonarnej nad ludźmi w Polsce.

Powinniśmy pamiętać, że nie każda informacja, którą znajdziemy w mediach, w stu procentach odzwierciedla rzeczywistość. To, że usłyszałeś kiedyś o nadużyciu w jednej z placówek społecznych nie oznacza, że takie przypadki zdarzają się nagminnie w całym kraju. Pamiętajmy, że trzeba umieć odróżniać fakty od opinii i miejmy na uwadze to, że nie zawsze sprawdza się przekonanie, że najgorsza rodzina jest lepsza od domu pomocy społecznej.

*Dane osobowe respondentów zostały zmienione na potrzeby publikacji tekstu.


Dodaj komentarz