Daj innym światło!

Na przestrzeni lat ulega zmianom to, jak postrzegamy otaczający nas świat. Przez to także zmienia się nasze postępowanie wobec drugiego człowieka. Dawanie innym światła to mała rzecz, która potrafi rozjaśnić drogę życia. Sprawia, że innym, ale też nam samym, poprawia się humor.

Wystarczy stać się dobrym dla ludzi, dla świata.

Ale jak to pokazać? W czym tkwi trudność?

Oczywiście, że karmienie głodnych, leczenie chorych czy pocieszanie strapionych należą do możliwych sposobów okazania swej dobroci. Istnieje jednak zachowanie, której nie da się zastąpić niczym innym ani pomaganiem potrzebującym, ani wspieraniem fundacji charytatywnych ogromną ilością pieniędzy. Wydaje się to być sprawa prosta i oczywista, ale tak nie jest.

Człowiek potrzebuje czułości – to nie musi być od razu miłość czy przyjaźń. Wystarczy jeden drobny gest. Idąc ulicą, mijamy wiele osób, którzy nie dają po sobie poznać żadnych emocji, niezależnie od tego, czy mowa o miastach, czy o wsiach. Ludzie podążają własnymi drogami, nie zwracając na siebie nawzajem uwagi. Podążają w stronę określonego celu i nie zauważają tego, co ich otacza.

Wyrażania emocji uczymy się już od samego początku naszego życia. Pojawia się pytanie – dlaczego wielu z nich dzisiaj nie okazujemy?

Przyczyną może się okazać niewłaściwe zrozumienie pojęcia „uśmiech”, którym nie powinien to być tak zwany „banan na twarzy”, lecz szczery gest, który wywołuje pozytywne uczucie. Potrafi poprawić czyjś humor, a nawet zmienić postrzeganie świata. Jest jedno „ale”. Nie każdy potrafi przekazać swoją empatię, mimo że ona cały czas w nim przebywa. Może przyczyna tkwi w samozaparciu, wstydzie, postrzeganiu własnej osoby jako silnej psychicznie, nie do złamania. Ponadto ludzie w dzisiejszych czasach nierzadko zakładają maski. Pod nimi chowają się zarówno pozytywne, jak i negatywne emocje.

Co dzieje się z nami, gdy przez tygodnie, miesiące czy lata nosimy maski?

Po pewnym czasie pocimy się, stajemy się brudni – tak można metaforycznie określić tłumienie w sobie emocji. Czy nie lepiej dać im upust? Jest to trudne dla osób, które ukrywają się za pozą silnego człowieka. Dawać światło to być szczerym z samym sobą i ze światem. Być dobrym dla siebie i innych. Co pomyślą przechodnie, kiedy zobaczą nas na ulicy zapłakanych? Będą się śmiać, płakać razem z nami czy może nie zwrócą nawet uwagi?

Nie zwracamy uwagi na świat nas otaczający – a może powinniśmy?

Kiedy widzimy osobę smutną, przygnębioną, nie zostawiajmy jej samej. Usiądźmy obok i po prostu bądźmy. Zazwyczaj jest to lepsze rozwiązanie niż udzielanie rad.

Co ze śmianiem się w głos na ulicy, gdy jesteśmy szczęśliwi? Czy jest nieodpowiednie lub świadczy to o braku wychowania? A może chorobie psychicznej?

Nie. To jest naturalne i całkowicie uzasadnione. Dawanie światu znać, że jest nam dobrze, że jesteśmy zadowoleni, że nasz dzień jest dobry. Jako najinteligentniejsze stworzenia na Ziemi potrafimy wyrażać uczucia. Nieuzasadnione jest ukrywanie jakichkolwiek emocji, czy to negatywnych, czy pozytywnych. Warto je wyrażać. Chociażby po to, aby zamienić je w pozytywne bądź się nimi podzielić.

Wystarczy jeden szczery uśmiech. Uśmiech, który jest pierwszym krokiem do dania światła. Zostawmy świat lepszym, niż go zastaliśmy i dodajmy mu jasnych barw. Wystarczy ten mały gest, bycie przy kimś i wysłuchanie.


Dodaj komentarz