#czytamwiersze: Zadura

Polonista w szkole wielokrotnie pytał nas, zgodnie z obowiązującym w Polsce sposobem nauczania, co autor miał na myśli. Powstało nawet na ten temat wiele, czasami bardzo celnych, memów.

Chyba niewielu z nas, jeśli ktokolwiek, zastanawiało się, co autor chciał nam przekazać, a nie co przekazuje nam poeta zaprojektowany przez nas na potrzeby naszej interpretacji. Dlatego warto choć raz wysłuchać tego, co autor miał na myśli, szczególnie, gdy opowiada o tym poeta takiej klasy, jak Bohdan Zadura.

Wyssać innych poetów
W książce Klasyk na luzie. Rozmowy z Bohdanem Zadurą Jarosław Borowiec zebrał i opracował wywiady przeprowadzone przez różnych ludzi (poetów, dziennikarzy…) z puławskim poetą na przestrzeni wielu lat. Zadura pytany był m.in. o swoje powiązania (albo raczej ich brak) z poetami pokolenia Nowej Fali, o studia, o niezwykły kontakt z młodymi twórcami, o przekłady oraz – w szczególności – o poezję. I na tym chciałabym się skupić.

Przede wszystkim warto podkreślić, że wiersze Zadury nie powstałyby, gdyby nie inspiracja płynąca z czytanych przez niego lektur. Na pytanie, czy można nauczyć się pisania wierszy, autor Pożegnania Ostendy odpowiada: Jeśli miałbym mówić o sobie, to do pewnego momentu czytanie było warunkiem koniecznym, żebym pisał lepiej, niż pisałem. Pewnie w ogóle sam pomysł na pisanie nie przyszedłby mi do głowy, gdybym wcześniej nie czytał. Natomiast czy żeby lepiej pisać, trzeba czytać tylko dobre wiersze, to jest już sprawa otwarta. Czasami na złych można nauczyć się dużo więcej, pod warunkiem, że zakłada się, że one mogą być złe.

Widać więc, że pisanie wiąże się z czytaniem. Da się to również uchwycić w wierszach Zadury. W poszczególnych okresach swej twórczości, gdy zaczytywał się innymi autorami, próbował tworzyć wiersze inspirowane ich stylem. Pisał więc pod Harasymowicza, pod Różewicza, pod Czycza. Znajdziemy również nawiązania do Jewtuszenki, Białoszewskiego (o którym już w naszym kąciku pisaliśmy) i Johna Ashbery’ego, którego Zadura tłumaczył na język polski. O tych licznych odniesieniach puławianin opowiadał: (…) prawdziwa fascynacja człowieka piszącego wiersze innymi poetami jest wtedy, gdy jest instrumentalna. To znaczy jeśli człowiek piszący może się przyssać do innego poety i coś z niego wyssać. Jednak bez znajomości pokaźnej części literatury (jak widać nie tylko polskiej) i nawiązań między poetami , potencjalnemu odbiorcy tekstu może być trudno owe nawiązania uchwycić. Tak samo, jak zależności między poszczególnymi tekstami: (…) wiersze się w jakieś ciągi układają i oczywiście autor ma do tego prawo, a czytelnik ma zupełnie inne prawo, bo co go obchodzi, że jest jakiś wiersz, który był przed innym wierszem… Podkreśla więc, że istnieją powiązania między wierszami, jednak ich nieznajomość nie sprawia, że poszczególne odczytania tracą na wartości. Natomiast ich odnalezienie może być miłą dla czytelnika nagrodą.

Co autor miał na myśli?
Przywołując raz jeszcze złote szkolne pytanie: Co autor miał na myśli?, warto podkreślić słowa Zadury, który mówi, że w zasadzie nie wie, czy wiersze są pisane, czy piszą się same. Z punktu widzenia lekcji języka polskiego to bardzo istotne, bowiem jeśli sam autor nie wiedział przed rozpoczęciem, co dokładnie napisze (albo co „mu się napisze”), to jak można próbować interpretować, co miał na myśli, pisząc dany utwór? Jak odczytywać choćby zamiary autora, który nawet nie wiedział, że pisze sonety? Może to zabrzmi anegdotycznie, ale pierwsze wiersze z tego cyklu (Szkice do sonetów – M.K.) zwyczajnie mi się napisały, a to, że są sonetami, powiedział mi Witek Maj, z którym się przyjaźniłem. Zadura podkreśla również, że wiersze należy pisać, gdy to, co ma się do powiedzenia, nie da się opisać w żaden inny sposób. Gdy masz do wyboru felieton lub wiersz, wybierz felieton, bo wiersz będzie słaby. Jeśli zaś wybierzesz wiersz, to o tym, jaki będzie miał kształt, czy będzie rymowany czy biały, czy stanie się sonetem, odą, czy haiku zadecydujesz nie ty, lecz temat. To najkrótsza lekcja z tego, co Zadura mówił na temat pisania wierszy. Jak w takim razie brać na poważnie słowa polonistki, która mówi, że gatunek wiersza ma istotne znaczenie?

Autor na wieczorze autorskim… i nie tylko
Skoro mam okazję przedstawić poezję niejako „od kuchni”, to trudno byłoby uniknąć tematu spotkań autorskich i tego, co autor o nich myśli. Autor Zejścia na ląd wspomina o publiczności: Po paru przygodach na wieczorach autorskich patrzę teraz na salę i zastanawiam się, co można przeczytać, co nie. Bo nie chce mi się kolejny raz tłumaczyć, że nie ma brzydkich wyrazów, są tylko niewłaściwie użyte. Zdaniem poety jest to główny problem, który pojawia się przed autorem przygotowującym się do spotkania z czytelnikami – nigdy nie wie, jaka grupa pojawi się na spotkaniu i na co będzie mógł sobie pozwolić.

Na zakończenie chciałabym przytoczyć bardziej optymistyczny fragment wypowiedzi Stanisława Beresia z przedmowy do jego wywiadu Klasyk na luzie, dotyczący artystów: Polski pisarz to ktoś niewiarygodnie przeczulony na swym punkcie, obraźliwy , a do tego naznaczony syndromem wieszczym, czyli organicznie niezdolny do podważania jego wiedzy na jakikolwiek temat, a już na pewno własnej twórczości. (…) Rozmawiałem w ciągu czternastu lat istnienia programu (Telewizyjne Wiadomości Literackie – M.K.) z większością wybitnych, znanych i uznanych pisarzy polskich, więc z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że jeśli chodzi o obraźliwość i pamiętliwość, biją oni na głowę wszystkie kategorie twórców. Literaci polscy zaś – wszystkich ludzi na Ziemi. Można się zastanawiać, czy „obraźliwość” nie jest cechą narodową Polaków. Jednak podkreślono w owej wypowiedzi, że Bohdan Zadura z całą pewnością do tej grupy się nie zalicza (jak to mówią: wyjątek potwierdza regułę!).

Jeśli nadal nie jesteście przekonani do sięgnięcia po wiersze tego autora, to gorąco polecam książkę Klasyk na luzie. Po przeczytaniu przynajmniej pierwszej połowy rozmów wyłoni się z nich postać nietuzinkowego człowieka podchodzącego do życia z dużym dystansem. Wystarczy przypomnieć sytuację, w której po napisaniu podania do władz uczelni przeskoczył bezpośrednio z trzeciego na piąty rok studiów – a miał nadzieję, że nie przyjmą go z powrotem! Po tej lekturze może uda się spojrzeć na jego poezję bez stawiania odwiecznego pytania – sami dobrze wiecie jakiego.

Cytaty zamieszczone w tekście pochodzą z książki „Klasyk na luzie. Rozmowy z Bohdanem Zadurą” w opracowaniu Jarosława Borowca z 2011 roku.


Dodaj komentarz