#czytamprozę: Dorota Masłowska

Dziewczyna z Wejherowa obudziła z letargu środowisko literackie, wydając najgłośniejszy debiut prozatorski po 1989 roku. Podzieliła tym samym krytyków oraz czytelników, a została pokochana przez media. Żywo dyskutowano, czy to nastohańba polskiej literatury, czy może głos pokolenia.

 

Dorota Masłowska urodziła się w 1983 roku w Wejherowie. W 2002 roku jako dziewiętnastolatka nakładem wydawnictwa Lampa i Iskra Boża wydała Wojnę polsko-ruską pod flagą biało-czerwoną. Jest ponadto autorką takich powieści, jak Paw królowej, Kochanie, zabiłam nasze koty oraz Inni ludzie. Napisała także dwa dramaty: Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku oraz Między nami dobrze jest. Masłowska za granicą znana jest przede wszystkim jako dramatopisarka. Wydała również płytę Społeczeństwo jest niemiłe pod pseudonimem Mister D. W 2003 roku otrzymała Paszport „Polityki” za Wojnę polsko-ruską…, natomiast w 2006 roku Nagrodę Literacką Nike za Pawia królowej. W 2009 roku Xawery Żuławski wyreżyserował ekranizację Wojny polsko-ruskiej…, w której rolę głównego bohatera odegrał Borys Szyc, a w postać Masłoskiej (nie: Masłowskiej) wcieliła się sama autorka powieści. Z kolei 1 marca tego roku na deskach Teatru im. Słowackiego w Krakowie zostanie wystawiony spektakl.

Gwiazda mediów

Prozaiczka dla jednych stała się pokoleniowym objawieniem, dla innych zaś dokonała gwałtu na literaturze. Pisana w trakcie przygotowań do matury Wojna polsko-ruska… odniosła niespodziewanie spektakularny sukces, dzięki któremu Masłowska brawurowo wdarła się na nieco uśpiony rynek literacki. Pozytywnie o powieści wypowiadali się tacy cenieni autorzy, jak Marcin Świetlicki czy Jerzy Pilch. Ich opinie bez wątpienia przyczyniły się do sukcesu młodej pisarki. Powieść została wypromowana przez wydawcę – Pawła Dunina-Wąsowicza i była szeroko komentowana w mediach wszelkiego rodzaju, a Masłowska stała się bodaj pierwszą prawdziwą pisarską celebrytką, którą chętnie zapraszano do udzielania wywiadów. To właśnie media – a nie krytycy literaccy, jak było dotychczas – zdecydowały o sukcesie prozaiczki.

Powieść dresiarska? Nic bardziej mylnego

Głównym bohaterem i zarazem narratorem Wojny polsko-ruskiej… jest Silny, czyli Andrzej Robakoski (tak się przedstawia – bez „w”). W uproszczeniu można powiedzieć, że książka skupia się na trzech dniach z życia niestroniącego od narkotyków i alkoholu Silnego oraz jego „przygodach” z trzema różnymi dziewczynami. Powieściowy debiut Masłowskiej został określony mianem pierwszej polskiej powieści dresiarskiej. Czy tak jest w rzeczywistości? Traktowanie Wojny polsko-ruskiej… jedynie w kategorii powieści dresiarskiej jest dość krzywdzące dla autorki i samej powieści. Co ciekawe, w książce ani razu nie pada słowo „dresiarz”. Przemysław Czapliński w Polsce do wymiany zauważa, że Silny nie jest dresiarzem, nie pochodzi z marginesu społecznego, wszak chodził do szkół i często cytuje m.in. Szekspira czy Mickiewicza. Powieść składa się z monologu Silnego, który leży w szpitalu w śpiączce po tym, jak uderzył głową w mur, żeby sprawdzić, czy otaczający go świat jest rzeczywisty. Interesujące jest wprowadzenie postaci Masłoskiej (nie: Masłowskiej), czyli alter ego autorki, która rozmawia z głównym bohaterem. Zaciera to granicę między fikcją a rzeczywistością, na co zwraca uwagę Zofia Mitosek w książce Pęknięcia (w) powieści – od Balzaka do Masłowskiej. Esencję książki najlepiej oddają następujące słowa wypowiadane przez Masłoską: To się nie dzieje naprawdę, tylko, rozumiesz, to jest napisane.

Dzień bez Ruska

Tytuł podkreśla w zasadzie wyimaginowaną wojnę między rdzennymi Polakami a ruskimi złodziejami, którzy ich okradają z banderoli, z nikotyny, jak pisze Masłowska. W mieście Silnego organizowany jest festyn pod nazwą Dzień bez Ruska, integrujący mieszkańców w nienawiści do Ruskich, którzy ani razu nie pojawiają się w powieści; są niczym legenda – każdy o nich słyszał, lecz nikt nie widział. Wśród bohaterów panuje pogląd, że wszystko, co złe, to wina Ruskich (np. pies Silnego zdechł z głodu, czyli pewnie został otruty wiadomo przez kogo). Jedynymi formami walki z Ruskami jest przemalowanie wszystkiego na biało-czerwono oraz niepalenie ruskich papierosów. Tytułowa wojna polsko-ruska tak naprawdę uosabia kompleksy współczesnej Polski i jej fobie – nie tylko względem Rosjan, lecz także przez kobietami czy homoseksualistami.

Najważniejszy jest język

Można śmiało stwierdzić, że dla Masłowskiej ważniejszy od fabuły stał się język. W Wojnie polsko-ruskiej… pojawia się stylizacja na język ulicy. Slang młodzieżowy, kolokwializmy, wulgaryzmy, błędy językowe, jak również wtręty niemal poetyckie – to kwintesencja powieści. Prozaiczka sięga po różne dyskursy, m.in. feministyczny, antyglobalistyczny, medialny czy nacjonalistyczny, a także po cytaty z literatury, które często deformuje. W Pawiu królowej, opowiadającym o show-biznesie, Masłowska gra językami mediów, reklam czy polityków, łącząc styl oficjalny z potocznym. Powieść ma charakterystyczne dla piosenek hip-hopowych rytm i rym – podobnie jest zresztą w Innych ludziach. Z kolei w dramacie Między nami dobrze jest każdy używa zapożyczonego języka – Osowiała Staruszka mówi językiem z przedwojennych piosenek, Halina sięga po mowę z gazet i reklam, a Mała Metalowa Dziewczynka czerpie językową inspirację z internetu. Masłowska bawi się różnymi stylami, konwencjami i widać, że sprawia jej to dziecięcą radość. Chętnie łączy rozmaite elementy językowe zarówno z kultury popularnej, jak i wysokiej.

Masłowska w swoich powieściach krytykuje kulturę masową i konsumpcjonizm. Parodiuje otaczający nas świat, a przede wszystkim nieustannie bawi się językiem, który stanowi esencję jej twórczości. Każda kolejna książka dziewczyny z Wejherowa, która podbiła rynek literacki, wzbudza zainteresowanie krytyków oraz mediów. Czy prozaiczka jest w stanie nas jeszcze czymś zaskoczyć?

 

Olimpia Orządała


Dodaj komentarz