Nie czytaj dziecku książek!

A właściwie nie czytaj dziecku marnych książek. Nie czytaj dziecku, a czytaj z dzieckiem. Nie czytaj mu byle czego, a właśnie lektury. Tylko pojawia się pytanie – czy wszystkie obowiązkowe książki są wartościowe i przyjemne w lekturze? Czy książki znajdujące się na obowiązkowej liście do przerobienia nauczą czegoś, wskażą właściwe wybory, rozwiną wyobraźnię czy raczej odejdą po przeczytaniu w zapomnienie?

Książkowy rynek pełen jest zarówno dobrych, ale niedocenianych tytułów, jak i tych nieco tandetnych, znajdujących się na topliście. Taki sam mechanizm dotyczy lektur szkolnych. Mam dużo młodszego brata i dlatego wiem, co dzisiaj przerabiają dzieci w szkołach podstawowych. Mogę więc porównać, czy na przestrzeni lat coś się zmieniło. I, o dziwo, bardzo dużo!

Językowa żałość

Pamiętacie Dzieci z Bullerbyn? Wydanie, które miałam w rękach, okładką nie zachęcało do czytania. Książka była mała i gruba, a literki wydawały się kosmicznie małe, natomiast  sama okładka była w kolorze wyblakłego błękitu. Jednak po przeczytaniu można było stwierdzić, że przygody Lasse, Bosse, Lisy, Olly, Britty i Anny zapamiętamy na długi czas! Poza tym szwedzka pisarka na kanwie przygód małych bohaterów potrafiła pokazać, że takie wartości jak miłość i przyjaźń są najważniejsze i że tylko do tego sprowadza się cały nasz życiowy bieg. Może właśnie dlatego historia ta przez kilka pokoleń jest wspominana jako rozczulająca? Niestety, mój brat i jego rówieśnicy już nie spotkali się z tą książką i bardzo prawdopodobne jest, że nie zdążą jej przeczytać… Zamiast tego przechodzili okrutne męki nad Małym Lordem Frances Hodgson Burnett i przygodami siedmioletniego Cedresa dziedziczącego ogromną fortunę. I może książka sama w sobie nie jest taka zła, jednak trudne słowa i obco brzmiące nazwiska, co do których miałam wątpliwości, jak powinno się je poprawnie przeczytać, skutecznie zniechęcały jedenastolatka do dalszego czytania.

Kiedy zazdrościmy bohaterom przygód

Nie znam nikogo w swoim wieku, kto choć raz nie przekroczyłby drzwi magicznej szafy… Mowa tu oczywiście o Opowieściach z Narnii oraz ich pierwszym tomie Lew, Czarownica i stara szafa. To powieść fantasy o walce dobra ze złem i o wielkiej potędze pozytywnych uczuć, którą przy okazji czyta się jednym tchem. Książka C.S. Lewisa to zdecydowanie nadal mój książkowy must have, który, w mojej opinii, powinien być znany także każdemu współczesnemu dziecku uczęszczającemu do szkoły podstawowej, jednak, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, u mojego brata do tej pory nie widnieje jako lektura szkolna. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że będzie obowiązkowa w kolejnej klasie, ponieważ książka napisana jest językiem niezwykle ciepłym, barwnym i treściwym. Można by wrócić do niej po raz tysięczny, gdyby nie to, że powieść jest tak wspaniała, że już po pierwszym przeczytaniu doskonale pamięta się cały przebieg akcji. Trudno znaleźć drugą tak wspaniałą książkę.

Sztywny kanon lektur

Literatura powinna być dla mnie rozrywką, zabawą i przygodą. Czytanie czegoś, co sprawia mi trudność, na pewno nie jest niczym interesującym i na pewno nie będzie takie dla dziecka, dlatego lista lektur obowiązkowych musi być przeanalizowana i przygotowana ze szczególną uwagą. Uważam, że powieści, bajki, opowiadania, z którymi rozpoczyna swoją przygodę dziecko uczęszczające do szkoły podstawowej, powinny być treściwe, pięknie oprawione, z dużą czcionką, przystępnie i zrozumiale napisane, a co najważniejsze, przepięknie zilustrowane. Nie wspominam tu już o treści, bo to, że jest najważniejsza, nie ulega wątpliwości. Jeśli jednak te warunki zostaną spełnione, sprawi to, że dziecko nie potraktuje czytania jako przykrego obowiązku i dzięki oprawie graficznej chętniej sięgnie po lekturę. Funkcją książki jest nie tylko zabawa, lecz także nauka. Przypuszczam, że z tego powodu ktoś kiedyś wpadł na pomysł wprowadzenia do szkół obowiązkowej listy książek do przerobienia. Niech te książki coś wnoszą, niech uczą, bawią, niech pokazują dzieciom, co dobre, a co złe, ale przy tym niech będą także dostosowane do ich wieku i umiejętności. Czy do poświęcenia czemuś swojego czasu zachęca was spędzanie go nad czymś, czego nie umiecie, co was nudzi, czego nie jesteście w stanie dobrze zrozumieć? Pewnie nie. Łamanie sobie języka przez archaiczne wyrazy czy – nie wiem co gorsze – angielskie nazwiska nie będzie sprzyjało przyjaźni dziecka z literaturą, a chyba nie o to chodzi w założeniach edukacyjnych?

Lista obowiązkowych lektur zmienia się właściwie w mgnieniu oka. O tytułach, które przerabiane były cztery lata przed tym, zanim ja zaczęłam swoją przygodę z edukacją i obowiązkowymi książkowymi pozycjami, jedynie słyszałam. Mówię tu o chociażby Sposobie na Alcybiadesa, Czarnych stopach czy Chłopcach z Placu Broni. Po rozmowach ze znajomymi z innych szkół mam jednak świadomość tego, że każda placówka ma swoją listę lektur, którą realizuje. Według mnie to kolejna rzecz do poprawy. Niby są stworzone odgórne listy pozycji obowiązkowych, niby w każdej szkole powinny być te same, a jakoś dzieje się tak, że koleżanka w szkole przerabiała lekturę pod tytułem x, a mnie – jej rówieśniczce, tylko uczęszczającej do placówki w innej miejscowości – tytuł doskonale jej znany jedynie obił się gdzieś o uszy.

Czytanie lektur a dojrzałość emocjonalna

Skoro od lat czytanie lektur jest wielkim problemem nie tylko dla dzieci, ale i rodziców, którzy muszą się porządnie nagłowić, jak zachęcić dziecko do czytania, to najwyższa pora zastanowić się, dlaczego tak jest i co warto zmienić. Lektury muszą pokazywać, jak radzić sobie z codziennymi problemami, co stanowi prawdziwą wartość. Lektury muszą nauczyć czytelnika empatii, a dużo chętniej czytane streszczenie raczej nie wspomni o tym, jak ważne są współczucie i lojalność. Kiedy ja uczęszczałam do szkoły podstawowej, czytałam O psie, który jeździł koleją, mój brat natomiast czyta Tajemniczy Ogród. Niezaprzeczalny jest fakt, że obie te pozycje wzbudzają ogromne emocje, możesz płakać i śmiać się jednocześnie, pamięć o książce również zostaje na długo. Jednak tutaj kieruję pytanie do osób, które przeczytały obie te lektury: którą z nich lepiej będzie się czytało jedenastoletniemu dziecku? Pod względem językowym wybrałabym o psie, który jeździł koleją…

Czytanie książek powinno sprawić, że staniemy się lepszymi ludźmi, lektury będą mieć wpływ na to, jak będziemy funkcjonować w społeczeństwie, jakie relacje będziemy budować i jakich wyborów będziemy dokonywać. Lektury mają wpływ na to, czy w przyszłości te dzieci będą chciały zmieniać świat i właśnie dlatego tak ważne jest odpowiednio do wieku i dojrzałości emocjonalnej dziecka dobranie wartościowej literatury.

Gabriela Szczepanik


Dodaj komentarz