Człowiek w roli wroga natury

Nowa propozycja wydawnictwa PWN porusza niezwykle ważki i aktualny temat – wpływ człowieka na zmiany klimatyczne zachodzące na Ziemi. W „Epoce człowieka” pióra Ewy Bińczyk dowiadujemy się m.in. iż zgodnie z jedną z istniejących koncepcji wpływ człowieka na środowisko jest obecnie tak duży, iż cała bieżąca epoka geologiczna winna być określana mianem antropocenu – epoką dominacji człowieka nad naturą.

Ta dominacja człowieka nad kształtem ziemskiej przyrody często przybiera niepokojące kształty. Nie trzeba o tym zresztą nikogo specjalnie przekonywać – w ostatnich latach wystarczy obejrzeć jakąkolwiek poważniejszą debatę w telewizji opisującej problemy współczesnego świata, by natrafić chociażby na wątek ocieplenia klimatu.

W omawianej książce autorka stara się przekonać, iż problem antropocenu – a ściślej jego konsekwencji dla Ziemi – ma szansę stać się najważniejszą dyskusją całego obecnego stulecia. To właśnie na tym forum zbiegają się tematy z rozlicznych, nierzadko bardzo od siebie odległych dziedzin nauki. Słowem: ten temat dotyczy wszystkich z nas. I to nie tylko tych zajmujących się zawodowo nauką.

Marazm naszych czasów
Jak zauważa sama autorka w wymownym podtytule książki (który brzmi: Retoryka i marazm antropocenu) społeczność międzynarodowa wydaje się być wobec kryzysu środowiska na naszej planecie zupełnie bezradna. W ogólnej postawie wyczuwalny jest właśnie marazm i apatia przypominająca wręcz otępienie.

Bińczyk bije na alarm wzywając do podjęcia działania i odwrotu od tej niebezpiecznej postawy, która może nie tylko podtrzymać istniejący kryzys, ale i zdecydowanie go pogłębić. A w pewnym momencie straty poniesione przez świat przyrody naszej planety mogą okazać się po prostu nie od odwrócenia.

Filozofowie z troską o klimacie
Od strony formalnej recenzowane dzieło to typowy przykład książki naukowej, badającej omawiane zjawisko od strony filozoficznej. Wyczuwa się to w języku publikacji, ale i w samym układzie oraz porządku analitycznym proponowanym przez autorkę dzieła.

Ciekawym rozwiązaniem zastosowanym przez Ewę Bińczyk są trzy dodatki (aneksy) zamieszczone na końcu książki. W wybitnie syntetyczny sposób autorka porządkuje w nich najważniejsze wątki, motywy i problemy poruszone w swojej pracy. Ułatwia to czytelnikowi nawigację po dziele. To także istotna pomoc w uporządkowaniu pewnych podstawowych pojęć i odnalezieniu się w gąszczu obcobrzmiących nazw, szczególnie dla odbiorcy nieobeznanego z tą dziedziną współczesnej refleksji naukowej.

Wspomniane cechy formalne książki – jak to zwykle bywa – mogą być zarówno zaletą pracy jak i jej dużą wadą. Z jednej strony intelektualna rzetelność i wyrafinowanie są zawsze w cenie), jednak dla kontrastu trudno nie zauważyć, że w oczywisty sposób ogranicza to zasięg odbiorców książki, którzy nawet jeśli chcieliby się z niej dowiedzieć czegoś na temat kryzysu epoki antropocenu, to raczej nie podejmą próby, bo odstraszy ich sztywny język i forma). Jednak, jak się wydaje to konieczna cena, jaką muszą ponosić prace z ambicjami intelektualnymi na rynku wydawniczym. A przecież, poza syntezami popularnonaukowymi, również i takie książki jak praca Ewy Bińczyk są niezwykle potrzebne.

Mocarstwa na bakier
Wśród mnogości wątków poruszanych przez autorkę szczególną uwagę zwraca aspekt klimatyczny omawianego problemu. Co gorsza, próbowano już mu zaradzić na wiele sposobów – choćby podczas pamiętnej konferencji klimatycznej w Paryżu w 2015 roku. Niestety, wypracowane wówczas porozumienie jest wciąż tylko martwym prawem stwarzającym iluzoryczną nadzieję na zmianę.

Sprawę realnego wcielenia porozumień paryskich w życie stale blokuje opór ze strony największych mocarstw, dla których zastosowanie ograniczeń w emisji dwutlenku węgla do atmosfery stanowi zagrożenie gospodarcze i polityczne. Gospodarcze, bo może przynieść straty dla struktury ekonomicznej tych państw. Polityczne, bo naturalną konsekwencją trosk o charakterze gospodarczym będzie pogorszenie nastrojów społecznych, które najboleśniej dla polityków może się ujawnić w wynikach następnych wyborów.

Szanując i rozumiejąc przyczyny, dla których wielkie mocarstwa nie chcą dołączyć do szeregu państw pragnących realnej zmiany w sferze klimatu, nie można jednak zapominać o realnej skali kryzysu, jaki dokonuje się na naszych oczach. Należy szukać rozwiązań alternatywnych, które połączą troskę o stan naszej planety z interesami globalnych potęg.

Zwłaszcza, że jedno jest pewne: jeżeli doprowadzimy Ziemię do stanu daleko posuniętego rozkładu, to żadne – nawet najwspanialsze i najsilniejsze mocarstwo nie będzie miało już racji bytu i zwyczajnie nie przetrwa. Obróci się w proch, tak jak dziesiątki podobnych imperiów znanych z historii. Warto, aby najważniejsi politycy tego świata o tym pamiętali.

Pora na działanie
„Epoka człowieka” Ewy Bińczyk z pewnością stanowi istotny wkład w polski dyskurs naukowy nad przedstawionym w niej problemem. Zawiera w sobie wiele niezwykle wartościowych obserwacji i analiz, dzięki którym intelektualna debata nad kryzysem epoki antropocenu stanie się pełniejsza i głębsza. Z tego też względu warto ją polecić wszystkim osobom żądnym informacji z obszaru antropologii ekologicznej.

Książka ma szansę rozpowszechniać widzę o problemach antropocenu na gruncie polskim i tym samym pobudzać do działania kolejne „ogniska zapalne” w postaci środowisk przejawiających jakiekolwiek zainteresowanie tym tematem. Być może (oby!) znajdą się wśród nich nie tylko przedstawiciele sfer intelektualnych, ale i osoby odpowiedzialne za realne, praktyczne działanie (np. politycy). To właśnie od tych grup zależy co poczniemy z tym poważnym zagrożeniem w najbliższej przyszłości.


Dodaj komentarz