To bi or not to bi?

Debaty dotyczące przemocy wobec mniejszości seksualnych przewijają sie w mediach masowych falami. Zazwyczaj dotyczą osób homoseksualnych. Zapominamy jednak , że skrót LGBT+ nie kończy się tylko na dwóch pierwszych literach. To, co dalej, niestety zostaje zazwyczaj pomijane.

 

Dwuramienni

W ostatnich latach coraz częściej w przestrzeni medialnej mamy do czynienia z jawnym funkcjonowaniem homoseksualnych osób publicznych. Można rzec, że bycie gejem czy lesbijką już trochę się „opatrzyło” i nie wzbudza w wielu kontekstach większego zainteresowania czy – jak to kiedyś miało miejsce – kontrowersji. Wraz z ogólnym wzrostem akceptacji homoseksualizmu nieśmiało pojawiają się wzmianki o innych mniejszościach seksualnych, które na fali wzmożonej tolerancji homoseksualizmu chcą uświadomić innym ludziom swoje istnienie i zaznaczyć problemy, z którymi muszą się mierzyć w przestrzeniach kształtowanych przez społeczeństwo. W efekcie stają się kolejnym obiektem dyskryminacji. Po homofobii zaczyna rosnąć świadomość takiego problemu, jak np. transfobia i bifobia. Przyjrzyjmy się zatem kilku aspektom funkcjonowania osób nieheteroseksualnych w naszym społeczeństwie, ze szczególnym naciskiem na osoby biseksualne, które zdają się być w ogólnym dyskursie regularnie pomijane.

 

Z kwiatka na kwiatek

Aby zrozumieć istotę zagadnienia, należy przede wszystkim zwrócić uwagę na sposób działania mechanizmu stereotypizacji różnych zjawisk. Biseksualizm, tak samo jak inne mniejszości seksualne, podlega temu procesowi. Mówiąc w  skrócie: ludzie mają tendencję do upraszczania czegoś, czego nie znają. Najczęściej czynią to w oparciu o skrawki zasłyszanych informacji lub przejmując opinie osób zaufanych, uważanych za opiniotwórcze w danej kwestii. Częstym źródłem stereotypów jest bazowanie na doświadczeniach osobistych. Stereotypizacja jest silnie zakorzenionym elementem naszej kultury i integralnym elementem natury człowieczej, mającym na celu ułatwienie postrzegania otaczającej rzeczywistości.

 

Budowaniu stereotypów sprzyja w dzisiejszych czasach komercjalizacja przestrzeni medialnej – sprawia ona, że eksponuje się te przykłady czy tendencje, które są kontrowersyjne, bo to przekłada się w uproszczeniu na zainteresowanie medialne, a to na zyski. Podobny proces przyciągania zainteresowania zachodzi w przestrzeni internetowej. Uwagę przykuwamy chętniej do historii o zabarwieniu negatywnym, co więcej, w przestrzeniach takich jak np. fora dyskusyjne czy sekcje komentarzy, pisać może każdy to, co chce – treść tych komunikatów nie jest w żaden sposób filtrowana, a autentyczność weryfikowana.

 

Jakie więc stereotypy najczęściej pojawiają się w przypadku osób biseksualnych? Pierwszy z nich to z pewnością posądzenia o rozwiązłość i niemożność wytrwania w jednej, monogamicznej relacji, a co się pośrednio z tym wiąże – uznawanie osób biseksualnych za źródło transferu chorób przenoszonych drogą płciową. Spotkamy tez opinie, że biseksualizm to jedynie faza na drodze do akceptacji swojego homoseksualizmu lub przykrywka dla niego i niechęć do bycia identyfikowanym ze środowiskiem osób homoseksualnych. Pojawiają się też głosy, chociaż ostatnio już coraz rzadsze, że biseksualizm jako orientacja seksualna nie istnieje. Co warto nadmienić, do szeregu tych stereotypów trzeba tez włączyć właściwie wszystkie te, które dotyczą osób homoseksualnych.

Dwie dziewczyny

Zwróćmy tez uwagę na to, jak postrzega się w naszej kulturze jednopłciowy związek męski i kobiecy. Można wyraźnie dostrzec nieco mniejszą dyskryminację par lesbijskich niż gejowskich – zarówno w przestrzeni publicznej, jak i w niektórych sytuacjach prywatnych, co wynika najprawdopodobniej z rzadszego identyfikowania obcych osób jako pary homoseksualnej przez osoby postronne. Trzymanie się za rękę na spacerze, przytulenie na ulicy i inne interakcje, są bardziej akceptowalne u homoseksualnych kobiet, gdyż część ich zachowań bazujących na wzajemnym okazywaniu uczuć stanowi normę zachowań społecznych przypisanym relacjom dwóch kobiet heteroseksualnych. Dochodzi do tego jeszcze szeroki zestaw różnych sytuacji społecznych. Posłużmy się prostym przykładem: walentynkowe wyjście do kina na nową komedię romantyczną. Kobieta opierająca głowę na ramieniu swojej partnerki siedzącej w fotelu obok raczej nie zwróci szczególnej uwagi innych widzów; w przypadku dwóch mężczyzn będzie to już zachowanie burzące pewne przyjęte w społeczeństwie normy obyczajowości.

 

Dodatkowo lesbijki są motywem seksualnych fantazji niektórych mężczyzn. Tutaj wysunę dosyć odważną tezę wynikającą z moich osobistych obserwacji przestrzeni publicznej i medialnej: to raczej ze strony mężczyzn można spodziewać się jawnej, bezpośredniej, agresywnej niechęci skierowanej wobec przedstawicieli mniejszości seksualnych. Szczególnie w przypadku jednopłciowych par męskich. Przyczynę trudno mi jednoznacznie określić, kierowałbym się w stronę zachowań będących wynikiem panującej kultury patriarchalnej i kodów kulturowych dyktujących co jest, a co nie jest postrzegane jako męskie. Możliwe, że agresja wymierzona wobec zachowań homoseksualnych wynika z zachwiania perspektywy postrzegania świata i obawy agresora, że będzie musiał na nowo ustosunkować się do otaczającej go rzeczywistości, co wiąże się po pierwsze z wysiłkiem, po drugie z opuszczeniem swojej strefy komfortu i przekroczeniem granic obyczajowości, w których to obrębie do tej pory sprawnie się poruszał.

 

Nasi, ale nie do końca

Część osób biseksualnych zwraca uwagę na to, że nieraz większej ilości przejawów dyskryminacji doznają ze strony osób homoseksualnych niż heteroseksualnych. Z jednej strony dla wielu to zaskoczenie, bo można byłoby spodziewać się raczej zrozumienia – w końcu doświadczenie zdefiniowania się z inną orientacją niż heteroseksualna powinno być punktem oparcia do zrozumienia podobnej w końcu sytuacji życiowej.

 

Co może stanowić przyczynę niechęci żywionej względem osób biseksualnych? Chociażby jeden z prostych mechanizmów psychologicznych, polegający na odreagowywaniu złych doświadczeń. Ofiara homofobii może przenosić negatywne emocje jako agresor na inne osoby, które z jakiegoś względu (tu bycia mniejszością seksualną) odstają od kulturowej normy społecznej. Inne kwestie to wspomniane już utrwalenie negatywnych stereotypów, czy po prostu obawa, że pod presją społeczeństwa i dyskryminacji przez nie par jednopłciowych, osoba biseksualna zerwie związek z homoseksualną, szukając społecznej akceptacji w związku różnopłciowym.

 

Spektrum, czyli niekoniecznie fifty-fifty

Próba identyfikacji z daną orientacją może być kwestią problematyczną dla danej jednostki. Oczywiście wiele zależy od rodziny i środowiska, w jakim ktoś dorasta, jednak próba zrozumienia własnych popędów wiąże się zawsze z pewnym ładunkiem emocjonalnym. Człowiek nie zawsze jest w stanie szybko zrozumieć i jasno zadeklarować, z jaką orientacją seksualną się identyfikuje.

 

Co jednak, gdy pojawiają się wątpliwości, na które trudno znaleźć właściwą odpowiedź? Szczególnie, że to kwestia, której nie należy postrzegać w kategoriach zerojedynkowych. Biseksualizm nie powinien być utożsamiany z równomiernym podziałem pociągu seksualnego w stronę każdej z płci. Oczywiście, mogą zdarzyć się jednostki, które jasno zadeklarują, że płeć, z którą obcują, nie robi im różnicy. Dla innych będzie to mocniejszy pociąg w jedną lub druga stronę. Podsumowując – kwestia wybitnie indywidualna. Będą też osoby, które nie do końca odnajdą się w męsko-kobiecej kategoryzacji seksualnej czy płciowej; osoby transseksualne, aseksualne, panseksualne, czy identyfikujące się w odmienny jeszcze sposób, doświadczą wielu podobnych, ale i innych przejawów dyskryminacji. To jednak temat długi i złożony, któremu należałoby poświęcić osobny tekst, aby choć w niewielkim stopniu zbliżyć się do istoty problemu we w miarę jak najuczciwszy sposób.

 

 

Bartosz Simiński


Dodaj komentarz