Bezpieczna droga zimą

Pomimo coraz cieplejszego klimatu zima każdego roku zaskakuje drogowców. Nie pozwól, aby zaskoczyła także ciebie i twój samochód. Swoje „cztery kółka” możesz przygotować do mrozów i trudnych warunków w różny sposób, ale istnieje kilka metod szczególnie godnych polecenia.

Dla większości kierowców przygotowanie do zimy ogranicza się do zmiany opon i dolania zimowego płynu do spryskiwaczy. Ci mniej rozważni zimowe opony zakładają tylko na oś napędową, byle tylko koła nie „buksowały” podczas ruszania na śniegu, lub nie zmieniają ich wcale. Jak skutecznie zabezpieczyć się przed ewentualną śnieżycą i mrozami? Podpowiem wam, jak zwiększyć nie tylko swoje bezpieczeństwo, ale także komfort podróżowania w zimie.

Po pierwsze opony

O tym, że powinno się jeździć na oponach dostosowanych do pory roku chyba pisać nie trzeba. Natomiast dobór klasy (ekonomiczna, średnia i premium), indeksów (maksymalnej nośności i prędkości), etykiet UE (opór toczenia, hamowanie na mokrej nawierzchni i hałas) i ostatecznie półki cenowej – to już inna kwestia.

Przed zakupem opon na zimę warto przemyśleć, w jakich warunkach będziemy się głównie poruszać. Jeżeli zakładamy jazdę tylko w mieście, po „posolonym” i odśnieżonym asfalcie, teoretycznie wystarczą najzwyklejsze opony klasy ekonomicznej, na przykład naszych rodzimych producentów Dębica lub Kormoran.

Inaczej sprawa wygląda w przypadku planowania dalszych wyjazdów, na przykład w góry lub daleko poza główne drogi i autostrady, gdzie nawierzchnia bywa nieodśnieżona. W tym przypadku niezbędna będzie wysoka skuteczność w głębokim śniegu i na mokrej nawierzchni. Jeżeli zależy nam na własnym bezpieczeństwie, warto wydać więcej i zainwestować w opony premium z etykietami A lub B.

Ciekawą alternatywą mogą się okazać opony całoroczne, w ostatnich latach coraz chętniej polecane przez mechaników. Takie ogumienie posiada zróżnicowany bieżnik, dostosowany zarówno do odprowadzania wody jak i śniegu, a mieszanka gumy jest dobrana w taki sposób, aby opona nie była za miękka w upał i nie twardniała nadmiernie przy dużych mrozach.

Takie rozwiązanie to potencjalnie duża oszczędność czasu i pieniędzy. W ciągu czterech lat użytkowania w naszej kieszeni zostanie około czterystu złotych, które trzeba by przeznaczyć na sezonowe zmiany kół. Jednak nie warto oszczędzać podczas zakupu – opony wielosezonowe zapewnią nam bezpieczeństwo i komfort tylko w przypadku wybrania modelu z klasy premium, ponieważ te z niższych półek mają bardzo kiepskie etykiety.

Trzeba zwrócić uwagę, że nawet najlepsze opony uniwersalne nie zastąpią w pełni ogumienia sezonowego. Pomimo szybkiego rozwoju jakości tych produktów nawet modele najwyższej klasy nie zapewnią nam tak wysokiej sprawności w śniegu jak porządne opony zimowe.

Parujące szyby
Powszechnym problemem w zimie jest wilgoć zbierająca się w kabinie samochodu. Przyczyn może być wiele, począwszy od źle zaprojektowanej wentylacji, przez zanieczyszczony układ klimatyzacji aż po przerdzewiałą karoserię lub zniszczone uszczelki, przez które woda może dosłownie wlewać się do wnętrza pojazdu. Jest kilka podstawowych metod, które niezależnie od przyczyny pozwolą ograniczyć tak uciążliwe parowanie szyb.

Przede wszystkim należy sprawdzić, w jakim stanie jest kabinowy filtr powietrza. Jego wymiana to pierwszy krok do prawidłowej pracy wentylacji. Jeżeli to nie pomoże, warto poddać klimatyzację tak zwanemu „odgrzybianiu”. Nawet jeżeli nie czujemy przykrego zapachu dochodzącego z nawiewów, w układzie klimatyzacji mogą się rozwijać grzyby, które nie tylko są szkodliwe dla naszego zdrowia, ale także kumulują wilgoć.

Jeżeli powyższe sposoby nic nie dały, warto zaopatrzyć się w pochłaniacz wilgoci, który teoretycznie powinien usunąć nadmiar wody z powietrza w kabinie. Jeżeli jednak wilgoć nie ustępuje, problem może leżeć w nasiąkniętych wodą fotelach i innych miękkich elementach wnętrza. Ponieważ rozwijające się grzyby i pleśń są dla nas szkodliwe, polecam jeszcze przed zimą wyprać tapicerkę (lub powierzyć to specjalistycznej firmie), a następnie porządnie osuszyć i przewietrzyć kabinę samochodu.

Bardzo dobrym sposobem na zniwelowanie problemu parującej przedniej szyby jest pokrycie jej cienką warstwą jakieś tłustej substancji. Najlepiej sprawdzi się pianka do golenia, ale równie dobrze można wykorzystać tzw. Plak, czyli środek do pielęgnacji plastikowych elementów wykończenia wnętrza. Trzeba tylko pamiętać, żeby bardzo dokładnie rozprowadzić warstwę, tak, aby nie pozostawić smug.

Zamarznięte zamki
Jeżeli nasze auto nie jest wyposażone w pilota do centralnego zamka, jesteśmy skazani na częste używanie zamka w drzwiach. Z tego powodu nie tylko ulega on naturalnemu zużyciu, ale dodatkowo w jego wnętrzu zbiera się brud i wilgoć. Skutkuje to powolnym zacieraniem się mechanizmu zamka i coraz cięższą pracą. W takich warunkach nawet lekki mróz może spowodować całkowite zablokowanie zamka.

Istnieją dwie metody na doraźne odblokowanie mechanizmu, które pozwolą awaryjnie uruchomić zamek. Pierwszą z nich jest rozgrzewanie kluczyka np. zapalniczką i powolne roztapianie lodu w bębnie zamka. Można również wstrzyknąć do środka niedużą ilość mocnego alkoholu lub gliceryny i odczekać chwilę, aż chemia zrobi swoje.

Niestety, takie sposoby zniwelują problem tylko na moment, a na dłuższą metę niemal na pewno doprowadzą do pogorszenia sytuacji. Zamarzający i blokujący się zamek najlepiej oddać do specjalisty, który dokładnie wyczyści jego wnętrze, całość nasmaruje i ewentualnie wymieni zużyte części.

Zamarznięte drzwi
Zapewne każdy, kto jeździł samochodem „na studencką kieszeń”, spotkał się z problemem przymarzających w zimie drzwi. Istnieje kilka tańszych lub droższych sposobów, które pozwolą zniwelować to uciążliwe zjawisko.

Problem z otwarciem drzwi podczas mrozu najczęściej powoduje woda osadzająca się na uszczelkach. Pół biedy, kiedy nasz samochód posiada tylko gumowe uszczelnienia. Jeżeli nie są nadmiernie sparciałe lub potargane, wystarczy porządnie je osuszyć i zabezpieczyć specjalnym środkiem do impregnacji.

O wiele bardziej uciążliwe są uszczelki zamszowe. Kiedy się zestarzeją, zaczynają nasiąkać wodą, a także bardzo często porastają mchem. Wtedy pozbycie się z nich wilgoci jest niemal niemożliwe. Poza kosztowną wymianą takiej uszczelki jedynym sposobem na przetrwanie mrozów jest nasmarowanie jej wazeliną lub innym gęstym smarem.

Trochę o ekologii
Bardzo wielu kierowców wyznaje dziwną (moim zdaniem) zasadę rozgrzewania silnika na postoju. Odpalają silnik i zaczynają skrobać szyby lub odśnieżać samochód. Nie tylko jest to nielegalne (w terenie zabudowanym można pozostawić pracujący samochód na postoju nie dłużej niż minutę), ale także niezwykle nieefektywne i nieekologiczne. Jest to również na dłuższą metę niezdrowe dla naszej jednostki napędowej.

Silnik spalinowy do prawidłowej pracy w niskich temperaturach potrzebuje większej dawki paliwa niż zazwyczaj, a do tego we współczesnych jednostkach wyłączają się wszelkie „eko” dodatki, przez co do atmosfery dostaje się więcej toksycznych substancji.

Nieraz udowodniono, że silnik znacznie szybciej rozgrzewa się do pożądanej temperatury w czasie jazdy, kiedy pracuje pod obciążeniem, niż na wolnych obrotach (pod warunkiem sprawnego układu chłodzenia). Nie mamy więc co liczyć na ciepłe powietrze w kabinie po krótkim odśnieżaniu. Znacznie lepiej najpierw zrobić co trzeba wokół samochodu, później odpalić i od razu ruszać.

Przerwy w dostawie prądu
W upalne lato trudno dostrzec problemy z akumulatorem, ponieważ przy wysokich temperaturach nawet bardzo zużyta bateria w miarę trzyma swoje parametry. Wszystko może ulec nagłej zmianie przy pierwszych przymrozkach.

Pierwszym sygnałem świadczącym o starym akumulatorze mogą być światła przygasające po wyłączeniu silnika. Dzieje się tak, ponieważ alternator przestaje podtrzymywać prawidłowe napięcie i spada ono poniżej pożądanych 12,5 V. Później pojawi się problem z rozruchem silnika, co może doprowadzić do całkowitego unieruchomienia samochodu.

Chcąc uniknąć takich kłopotów polecam jeszcze przed zimą podjechać do serwisu w celu zbadania sprawności akumulatora. Pozwoli to odpowiednio wcześnie zareagować i w razie potrzeby wymienić baterię na nową.

Diabeł tkwi w szczegółach
Wiecie już, co jest najważniejsze, aby sprawnie podróżować zimą waszym samochodem. Jest jeszcze kilka drobiazgów, na które warto zwrócić uwagę, aby ułatwić sobie mroźne przejażdżki.

Zadbajcie o dobry stan wycieraczek. W okresie jesienno-zimowym są one szczególnie ważne, więc jeśli podczas pracy pozostawiają na szybie smugi lub zaczęły już „skrzypieć”, należy wymienić je na nowe. Warto też raz na kilka dni przetrzeć gumy wycieraczek wilgotną szmatką, ponieważ osadzający się na nich piach może pozostawiać bardzo widoczne rysy na szybie.

Jeżeli już o oknach mowa, ich codzienne skrobanie może być uciążliwe. Warto kupić rozmrażacz, który szybko roztopi lód i pozwoli go łatwo ściągnąć z powierzchni szyb.

Niektóre samochody wyposażone są w miękkie, materiałowe dywaniki, które może i ładnie wyglądają, ale za to są idealnym „zbieraczem” wilgoci i brudu ściekającego z butów. W zimie zdecydowanie lepiej zastąpić je gumowymi korytkami, które bardzo łatwo wyczyścić.

Zima to dla kierowców zdecydowanie najtrudniejszy czas w roku. Grożą nam trudne warunki na drogach, takie jak głęboki śnieg czy gołoledź, ale też mróz uciążliwy nie tylko dla ludzi, ale i dla naszych pojazdów. Mam nadzieję, że tych kilka porad pozwoli wam sprawniej przemierzyć każdą drogę, nawet tą najbardziej zaśnieżoną.


Dodaj komentarz