Baranek i zajączek w jednym stali domu

Baranek i zajączek w jednym stali domu

Symbolika związana z barankiem wielkanocnym jest w dość oczywisty sposób powiązana ze znaczeniem Wielkanocy w życiu Kościoła katolickiego – Chrystus nazwany został Barankiem Bożym przez Jana Ewangelistę. Jak jednak była droga zajączka na wielkanocne stoły?

Źródeł biblijnych związanych z tradycją baranka jako zwierzęcia o szczególnym znaczeniu obrzędowym należy poszukiwać także w Starym Testamencie. Jeśli przypomnieć sobie Księgę Wyjścia i fragmenty sprzed opuszczenia przez Naród Wybrany Egiptu, to znajduje się tam fragment mówiący o tym, że każda rodzina żydowska miała złożyć ofiarę z najlepszego baranka, jakiego posiada, a krwią z niego obmyć odrzwia domostw. Zostali dzięki temu ocaleni od śmierci, którą Bóg doświadczył niewiernych tamtej nocy.

Jak z tym zajączkiem?

Zacznijmy od kwestii natury „zoologicznej”, ponieważ czym innym jest zając, a czym innym królik. My ściśle odnosimy się do tego pierwszego zwierzęcia, ponieważ to ono obdarzone jest sporym znaczeniem symbolicznym, płynącym być może z czasów przedchrześcijańskich. W kultach pogańskich zając był ucieleśnieniem płodności i witalności, ponadto traktowany był jako zwiastun wiosny, co wszystko powodowało, że często kojarzył się z radosną atmosferą świąt Wielkiej Nocy. Większość państw europejskich przyjęła obyczaj zdobienia swych domów podobiznami zajączków z Wielkiej Brytanii, gdzie tradycja ta miała swój nie do końca wyjaśniony początek.

Warto zwrócić uwagę na nazwę tego szczególnego dnia w języku angielskim: „Easter” pochodzi od imiona pochodzącej z dawnych wierzeń sprzed ustanowienia w Brytanii chrześcijaństwa anglosaskiej bogini Ēostre, która opiekowała się wiosną. Jej atrybutem był właśnie zając jako symbol odradzającego się życia! Na wyspach proces łączenia w świadomości społecznej Wielkanocy i zajączka zachodził stopniowo. Oprócz wspomnianej symboliki religijnej znaczący wpływ musiała też mieć inna, bardziej prozaiczna kwestia – tuż po obchodach Zmartwychwstania Chrystusa rozpoczynał się sezon polowań na te długouche zwierzęta, co mogło powodować, że myślano o tym już w trakcie samego święta.

Zwyczaj upowszechnił się w innych krajach europejskich (a także poza kontynent) głównie w XIX w. za sprawą wymyślenia i gwałtownego wzrostu popularności pocztówek i kart okolicznościowych, na których zając niosący kolorowe jajka, w Polsce zwane pisankami, był bardzo częstym motywem.

A kurczątko?

Małe żółte, puszyste kulki świeżo wyklutych kurcząt również stały się znakiem rozpoznawalnym świąt Wielkiej Nocy. Skojarzenie w ich przypadku jest nader oczywiste – są owocem jajka, a więc owym nowym życiem, które ten rodzaj pożywienia symbolizuje. W połączeniu z niewątpliwie korzystną aparycją zewnętrzną małe kurczaki również zrobiły prędką karierę na wielkanocnych stołach.

Gdzie jest w tym wszystkim baranek? Choć najsilniej związany z tym świętem, niosący przesłanie natury religijnej, to w wyścigu do koszyczka ze święconką czasem przegrywa z konkurentem dysponującym długimi uszami. To, na ile uzasadnione jest łączenie ze sobą dwóch różnych tradycji, chrześcijańskiej i ludowo-mitycznej, zależy już od twojej oceny! Zresztą wydaje się, że istota tego czasu leży gdzie indziej, niekoniecznie w cukrowych czy czekoladowych figurkach…

Krzysztof Andrulonis


Dodaj komentarz