Problemy trzeciego świata

Kiedy myślimy o krajach rozwijających się, od razu przychodzą nam do głowy głód i ubóstwo. Programy telewizyjne pokazują wolontariuszy wśród wychudzonych, brudnych dzieci, których warunki życia wcale nie przypominają warunków życia Europejczyków. Jednak mało kto wie, że do poważnych problemów Biednego Południa można także zaliczyć nomę, AIDS czy dżumę.

Dzieci bez twarzy
Słyszałeś kiedyś o nomie? Jeśli nie, to nic w tym dziwnego. O tej rzadkiej, prawie zawsze śmiertelnej chorobie nie słyszała połowa mieszkańców Bogatej Północy. Jest to bardzo wyniszczająca przypadłość potrafiąca pozbawić zakażone dziecko życia w ciągu doby. Zaczyna się od owrzodzenia dziąseł. Z greckiego „neimen” oznacza „pożerać” i, jeśli natkniemy się na jakieś zdjęcie, trudno znaleźć lepsze określenie. „Cancrum oris” dosłownie pożera twarze i zmienia swoje ofiary w potwory. Szczególnie narażone są na nią osoby z najbiedniejszych rejonów Afryki i Azji, ponieważ, nie mając dostępu do czystej wody, nie są w stanie zadbać o higienę najbardziej narażonej części ciała: jamy ustnej. Noma charakteryzuję się bardzo wysoką śmiertelnością (70%-90% według portalu www.nonoma.org). Dzieci, którym uda się przeżyć, narażone są na stygmatyzację i wyobcowanie, ponieważ nowotwór potrafi zdeformować całą twarz, robiąc z dziecka monstrum. – Jak nie masz twarzy, to tak, jakby ciebie nie było. Ludzie traktują cię jak zwierzę – słyszymy w jednym z programów emitowanych w TVN Style pt. Dzieci bez twarzy. Co więcej, lekarze spekulują, że noma w jakimś stopniu może łączyć się z epidemią AIDS.

Przykre konsekwencje
AIDS to prawdziwa plaga afrykańskiej ludności, która zdążyła odebrać życie już ponad 20 milionom ludzi. Dlaczego ten problem dotyczy szczególnie krajów Trzeciego Świata? Żeby znaleźć odpowiedź na to pytanie, trzeba dokładniej przyjrzeć się historii i kulturze tego kraju. W Afryce aż trzy czwarte ludów plemiennych jest poligamiczne. Kiedy mężczyźni wyruszają w wędrówki do innych wiosek, współżyją z prostytutkami. Ich żony również mają wielu partnerów. Co więcej, dalej kultywowany jest dziwny obyczaj związany z przyjmowaniem do familii afrykańskiej nowych członków. Na znak przynależności osoby z kręgu nacinają swoją skórę żyletkami i „dzielą się krwią”. Żyletka jest jedna i nikt z tamtejszych plemion nie ma pojęcia, jakie mogą być konsekwencje takich obrzędów. Co najgorsze, Afrykańczycy wierzą, że seks z dziewicą lub z dzieckiem uzdrawia, dlatego gwałty są tam na porządku dziennym. Ich ofiary często stają się kolejnymi nosicielami wirusa HIV, które wkrótce mogą dołączyć do grona chorych na AIDS.

Czarna śmierć
Wydawać by się mogło, że odnotowana po raz pierwszy na Bliskim Wschodzie dżuma to choroba przeszłości. Jednak, wbrew pozorom, coraz częściej występuje ona w biedniejszych rejonach Azji czy Afryki. O ostatnim większym jej żniwie świat usłyszał w 1994, kiedy w Indiach zabiła ponad setkę osób. Według WHO, w rejonach Biednego Południa (Afryka, Azja, Ameryka Południowa) co roku umiera około 1500 osób. Także w roku 2010, po tragicznym trzęsieniu ziemi na Haiti, mieliśmy ponownie do czynienia z epidemią czarnej śmierci, której winowajcami byli najprawdopodobniej żołnierze służący pod flagą ONZ. Niestety, nawet po tylu latach, dżuma dalej pozbawia życia tysiące ludzi.

Choroby zakaźne takie jak dżuma, cholera, gruźlica czy czerwonka, które wydawać by się mogły charakterystyczne dla XVIII czy XIX wieku, powodują liczne zgony także dzisiaj. Powodem ich rozprzestrzenia jest nie tylko głód, ale także osobliwe tradycje i obrzędy niedokształconych rdzennych plemion. Na problemach Czarnego Lądu zarabia rozwinięta Północ, czego przykładem jest chociażby walka z AIDS. Dzięki której koncerny farmaceutyczne gromadzą bogactwa, zaopatrując Trzeci Świat w prezerwatywy, leki czy testy na obecność wirusa HIV.


Dodaj komentarz